Sesja będzie czy nie będzie – radni jeszcze nie wiedzą…

O tym, czy jutrzejsza sesja Rady Miasta się odbędzie – jak się okazuje dowiemy się jutro.  Sytuacja formalnie ogłoszonej epidemii ukazuje braki legislacyjne, które ustawodawca powinien jak najszybciej uregulować. Tymczasem zanim to zrobi – samorządy nie mają podstaw, by działać inaczej, choć niestandardowych wariantów można znaleźć wiele. 

Sytuacja w Kołobrzegu wcale nie jest łatwa. Przypomnijmy: przewodniczący Rady Miasta Piotr Lewandowski odwołał sesję zwyczajną, zaplanowaną na dzień 25 marca. Tymczasem formalnie nie miał takiego prawa.

  • Żaden przepis ustawy i zapis statutu miasta nie daje podstaw do odwołania sesji. Ona może się nie odbyć, bo na przykład nie będzie quorum, ale jest zwołana, dostaliśmy zaproszenia i materiały na sesję  – zauważa radny Jacek Woźniak Wtedy też nie było podstaw, więc odwołał ją niezgodnie z prawem. Ta jutrzejsza sesja jest już zwołana, nikt nie może jej odwołać, ale może się nie odbyć, bo na przykład nikt nie przyjdzie i nie będzie quorum. Nie ma podstawy prawnej do odwołania sesji. Chyba że jutro rano ukaże się jakiś akt prawa, który zdelegalizuje jakiekolwiek posiedzenia organów kolegialnych gminy. 

Formalnie przewodniczący zwołał nadzwyczajną sesję na wniosek Prezydent Miasta Anny Mieczkowskiej. I prezydent może ten wniosek wycofać, ale nie zmienia to faktu, że sesji jako takiej nie można odwołać.  Dzisiejsze zarządzenie premiera o kolejnych zaostrzeniach, w tym nakazie spotykania się maksymalnie do dwóch osób, stawia samorząd w trudnej sytuacji. Jeszcze dziś prezydent omawiała aspekt prawny jutrzejszego zgromadzenia radnych. Nieoficjalnie wiemy, że omawiane aspekty prawne były omawiane tylko z klubami – radni niezależni nie zostali powiadomieni w żaden sposób.

  • To, co ogłosił premier, nie ma formy rozporządzenia, póki co nie jest nigdzie opublikowane – mówi wiceprzewodniczący Rady Miasta Artur Dąbkowski.  – Tak naprawdę decyzję podejmiemy rano,  sprawdzimy czy jest opublikowane czy nie. Jeśli rozporządzenie się nie ukaże, to sesja się odbędzie, z zachowaniem wszelkich form ostrożności, ale mamy do podjęcia znaczne dla mieszkańców uchwały, jak na przykład uchwała “śmieciowa”, które znacznie obniżą koszt funkcjonowania mieszkańców w tym trudnym czasie. Osobiście jednak jestem zwolennikiem sesji online, zgodnie z rozporządzeniem wojewody – dodaje wiceprzewodniczący.

Uchwały “śmieciowe” to jedno, ale w jakim celu wprowadzono inne? Jest przewidziane łącznie 14 uchwał. Wśród nich przykładowo strategia promocji  – władze miasta chcą zrobić wszystko, by została w końcu przyjęta. Nowy dyrektor, który ma podjąć swoje obowiązki od 1 kwietnia, musi mieć podstawę do realizacji promocji miasta. Tymczasem promocja, która została stworzona przed epidemią, jest już po prostu nieaktualna i prędzej czy później będzie wymagała aktualizacji.

  • Epidemia spowodowała zmianę sytuacji. Strategia była przygotowywana w zupełnie innych warunkach, nie powinniśmy jej głosować. W ciągu najbliższych dwóch trzech lat, jej zapisy nie mają żadnego znaczenia. Ona jeszcze nie jest przyjęta, a już jest nieaktualna. Obecnie do naszego miasta należy się odnosić przez pryzmat epidemii. Pomijając kwestię analityczną, te wszystkie kierunki zawarte w promocji nie mają znaczenia. Po epidemii Polska z wczoraj już nie istnieje. W związku z  tym strategia promocji napisana wczoraj też nie istnieje i bez sensu jest ją teraz przyjmować! – mówi Jacek Woźniak.

Komentarz: 

Odwołanie zwyczajnej sesji niezgodne z prawem, ale zauważmy jednak, że sytuacja – wówczas jeszcze zagrożenia epidemicznego – również nie jest nigdzie ujęta w żadnych przepisach. Z epidemią nie mieliśmy do czynienia od zeszłego stulecia. Podpierając się zarządzeniami premiera Mateusza Morawieckiego decyzję o odwołaniu sesji podjęło wiele samorządów, w tym powiat kołobrzeski. Sesja Rady Powiatu w Kołobrzegu została również odwołana. Co ciekawe: choć niezgodnie z prawem dokonano odwołania sesji zwyczajnej, to teraz ustne (póki co) zarządzenie premiera dotyczące obostrzeń, ogłoszone już w czasie epidemii, jakoś nie jest wystarczające. Teraz trzeba poczekać, czy ukaże się na piśmie, bo sesja musi się odbyć, uchwały muszą być podjęte. Nie wchodziło w grę zorganizowanie sesji online, choć wszelkie techniczne wymogi ku temu są i  przygotowania można było zorganizować już od piątku, kiedy wojewoda wydał zalecenia odnośnie podejmowania uchwał podczas zdalnych posiedzeń. Tak, również bez podstaw prawnych – to zapewne wkrótce zrobi Sejm. Mimo to, stan jest szczególny, w grę wchodzi  zdrowie i życie, w tym przypadku bezpośrednio radnych. Dlaczego mając to na uwadze, nie “uczepiono” się rozporządzenia wojewody, który umożliwił sesje zdalne? Można było zadzwonić do wojewody, można było ze względu na wyjątkową sytuację spróbować rozwiązać inaczej. Dlaczego nie umożliwiono radnym, którzy w obawie o swoje zdrowie i swoich najbliższych nie chcą jutro przyjść na sesję, ale nie widzą przeszkód, by uczestniczyć w niej online? Podstaw prawnych rzeczywiście brak, ale jest to argument, który jakoś nie przeszkadzał w odwołaniu sesji…  Szkoły bez żadnych podstaw prawnych prowadzą nauczanie zdalne – choć też do tej pory nie miały podstaw prawnych, pracownicy wielu jednostek pracują również zdalnie – i choć nie chodzi o to, że “jakoś” to będzie, to jednak powoływanie się na przepisy lub ich brak wtedy, kiedy jest to wygodne, nie jest właściwym wyjściem. W sytuacji, kiedy w jednym miejscu gromadzi się wiele osób – wbrew ogłoszonym dzisiaj zaostrzeniom – w dodatku kilku radnych w starszym wieku, kiedy mamy ogłoszoną epidemię, a wirus z dnia na dzień zabiera swoje ofiary, zwiększa się ilość zarażonych w województwie, przybywa ich w najbliższych powiatach – gromadzenie się po to, by jak najszybciej podjąć pewne uchwały, jest co najmniej nierozsądne. Jak sobie radni chcą, niech się spotykają, łamią w ten sposób ustne rozporządzenie premiera na własne życzenie. Ale dlaczego przy tym każą się narażać innym, na przykład technikom, obsłudze prawnej sesji, pracownicom Biura Rady Miasta? Gdzieś coś nie zagrało, gdzieś ktoś nie potrafił wziąć sprawy w swoje ręce, ale na analizę tych wydarzeń przyjdzie jeszcze czas. Oby.

Żaneta Czerwińska