Poseł Hoc komentuje ponownie…

Z coraz bardziej rosnącym zaciekawieniem przyglądamy się sytuacji, która ma miejsce w Kołobrzegu, a która dotyczy niespodziewanego zwrotu akcji pomiędzy posłem Prawa i Sprawiedliwości Czesławem Hocem, a naczelnym portalu miastokolobrzeg.pl Robertem Dziembą. Przypomnijmy: wczoraj informowaliśmy o tym, że poseł Hoc pozywa na drogę sądową naczelnego – przeczytaj: Poseł Hoc pozywa redaktora naczelnego. Dziś mamy kolejne oświadczenie, właściwie komentarz, dotyczący kolejnych publikacji pozwanego (in spe) naczelnego. 

Sprawa z faktów dostępnych na dziś wygląda krótko: ktoś, pod fałszywymi kontami na portalu Facebook rozsyłał treści wręcz rynsztokowe. Pojawił się bełkot quasi-polityczny, nawiązujący do homoseksualnych ciągot „pary reflektorów” – czytaj redaktorów. W tle tych wpisów był również poseł – autor bełkotu nie wspominał, który. Jak możemy domniemywać, grupa rajcująca się takimi wpisami sądziła, iż chodzi o posła z innej opcji. Pomijając fakt, że ich zdaniem było to całkiem w porządku działanie, bo przecież nie chodziło o „swoich”, to całkiem przez przypadek te treści wyszły poza ścisłą grupę, całkiem przypadkiem związaną z osobami związanymi ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy portal miastokolobrzeg.pl zinterpretował te wpisy nazywając kto jest kim, sprawa rozbiła się jak szklanka, która – jak wiadomo – jest w stanie odpryskami zadać całkiem niezłe rany. Osoby, które zaczęły udostępniać te rynsztokowe treści, zaczęły kajać się we wzajemnych  przeprosinach, gdyż zdały sobie sprawę, że po prostu nabrudziły we własne gniazdo. Fałszywe konta znikły jak bańka mydlana, cała zresztą grupa publiczna również.

Żenująca sytuacja, która w cywilizowanym świecie nie powinna mieć miejsca. Nie do pomyślenia jest, że działacze jakiejkolwiek partii – bo i PO nie jest w tym odosobniona – mogą uwielbiać taplać się w takim rynsztoku, bezmyślnie udostępniając czyjeś wpisy, praktycznie ich nie czytając.

Pozew posła dotyczy „rozpowszechniania tych rynsztokowych treści” przez autora artykułu i w artykule. Kiedy jednak pojawiły się kolejne fakty w tej sprawie, o których konsekwentnie pisał portal miastokolobrzeg.pl,  poseł Hoc skomentował je w dzisiejszym oficjalnym piśmie. Cytujemy je w całości:

W związku z kolejnymi publikacjami redaktora R. Dziemby w przedmiocie „hejtu” oświadczam, że nie miałem żadnej wiedzy, co do istnienia obscenicznego wpisu, który stał się kanwą artykułu z 03/02/2020r., pt. „Fabryka trolli internetowych w Kołobrzegu?” , aż do dnia poprzedzającego tę publikację. Przedstawiony mi wtedy przez redaktora Dziembę wydruk oceniam tak, jak wówczas – rynsztokowy i niegodny uwiarygodniania przez dziennikarza, a tym bardziej rozpowszechniania, co następnie uczynił redaktor Dziemba i co nota bene wciąż czyni – utrzymując dostęp do tego artykułu na prowadzonym portalu.
Nie rozpoznałem też w przedstawionym mi wydruku żadnych konkretnych osób. Dopiero więc zadziwiające i bezpodstawne interpretacje redaktora Dziemby, które następnie upublicznił, doprowadziły do naruszenia konkretnych dóbr osobistych.
Jednocześnie oświadczam, że wobec osób będących lokalnymi członkami Prawa i Sprawiedliwości, które rozpowszechniały wpisy noszące znamiona hejtu, niezależnie od tego kogo ten hejt miał w ich zamyśle dotknąć, wszcząłem procedurę przewidzianą statutem partii – w celu wyciągnięcia stosownych konsekwencji.
Wyrażam także nadzieję, że redaktor Dziemba zgodnie z zapowiedziami, podejmie stosowne działania, a w szczególności powiadomi organa ścigania, doprowadzając do ujawnienia rzeczywistych autorów opisanych w jego publikacjach postów zawierających hejt.
Odnotowuję również przeprosiny redaktora Dziemby, jednakowoż forma przeprosin, sprytne umiejscowienie ich w artykule oraz fakt odsyłania dalszych publikacji do pierwotnego tekstu – skrajne obraźliwego ze ściśle określonym celem, godzenia w moje dobre imię – daje podstawę sądzić, że są to przeprosiny pozorne i obliczone na eskalowanie złych emocji

Zastanawia jednak w tym wszystkim jedno:  to raczej ktoś, kto rozprowadzał te treści powinien w pierwszej kolejności zostać pozwany, poseł jednak zadecydował inaczej. Zważywszy, że wiele osób kojarzy, kto był tym hejterem i kto ukrywał się pod fałszywymi kontami, sprawą nadrzędną – na logikę – powinno być rzeczywiste ustalenie, kto to jest, a następnie wyczyszczenie tej osoby z grona zbliżonego do Prawa i Sprawiedliwości. W stu procentach może w tym pomóc proces sądowy. Usunięcie konta na FB nie stanowi problemu w ustaleniu tożsamości prawdziwego autora.  Poseł jednak wybrał inną drogę, co w naszej ocenie nie tylko nie oczyszcza atmosfery, ale stawia dodatkowe pytania, kogo – to powiedzmy, że wiemy – ale dlaczego poseł tak naprawdę chce ukryć…

Zapytany o komentarz do całej sprawy Maciej Bejnarowicz mówi krótko:

  • Należy walczyć ze wszelkimi przejawami hejterstwa. W sposób całkowicie nieuprawniony obwinia się za hejt członków Prawa i Sprawiedliwości. Oczekiwałbym, by zostały ujawnione personalia osób, kryjących się za tymi kilkoma kontami. Oczekuję również, że będzie reakcja symetryczna. Zgadzam się z posłem, że był to wpis szkalujący,  ale tak samo oczekuję symetrycznej reakcji na to, by dociec, kto hejtuje, by pozbyć się tej osoby z grona przyjaciół lub sympatyków PiSJest to nie tylko w interesie PiS, ale całej klasy politycznej w naszym mieście.

Do sprawy zapewne wrócimy.