Jak wypoczywać na działkach w sąsiedztwie S-6? Nie da się. “Ten hałas jest nie do wytrzymania…”

Na oddanie do użytku drogi ekspresowej S-6 czekali niemal wszyscy. Odciążenie ruchu z miasta, skrócenie czasu przejazdu – cech pozytywnych można wymieniać wiele. Jak zawsze jednak coś odbywa się kosztem czegoś. Tym razem – kosztem komfortu, ciszy i spokoju, jakie miały działki na kołobrzeskich Janiskach, a także pobliskie osiedle.

Ogrody działkowe to już najczęściej ogrody rekreacyjne, gdzie rodzina spędza swój wolny czas na świeżym powietrzu. Dużo jest jednak działkowiczów z prawdziwego zdarzenia, którzy ceniąc ciszę i spokój, uprawiają zdrowe warzywa i owoce na własne potrzeby. Jednak cechą wspólną wszystkich działkowiczów – i tych rekreacyjnych, i tych tradycyjnych – jest komfort posiadania własnej oazy ciszy i spokoju. I jedni, i drudzy, zainwestowali sporo własnych środków finansowych w to, by ta oaza cieszyła oko, pozwalała odpocząć. I tak było – do czasu oddania do użytku drogi ekspresowej.

  • Hałas, z jakim musimy się zmierzyć, już jest nie do wytrzymania – opowiada kołobrzeska architekt Monika Buśko – Kuś.  – Hałasują ciężarówki, które przyspieszają przy zjeździe z ronda; hałasują w motory, samochody. Dźwięki z tej drogi zagłuszają wszelki spokój, nawet wieczorami. Nie mamy już komfortu posiadania, wypoczynek tutaj przestał mieć swój dotychczasowy urok… – dodaje.

Pewnych spraw nie da się przewidzieć. Jeszcze w lutym 2018 roku odbyło się spotkanie protestujących mieszkańców części Budzistowa z wykonawcą – Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Spór co prawda dotyczył budowy wiaduktu, jednak dawało mieszkańcom i użytkownikom tamtej części miasta nadzieję, że ochrona przed spalinami i hałasem będzie zapewniona.

Praktyka pokazuje, że tak się nie stało. Choć działki na Janiskach są oddalone od drogi S-6, to żadne zabezpieczenia w kwestii komfortu posiadania i ochrony przed spalinami czy hałasem nie zdały egzaminu. Tego się mieszkańcy i działkowicze nie spodziewali i nie zamierzają z tym hałasem żyć jak z dobrym sąsiadem.

  • Będziemy zbierali podpisy pod petycją do GDDKiA, około setki ich już mamy – zapowiada Monika Buśko – Kuś. – Będziemy prosić o wsparcie nasze władze i naszych parlamentarzystów, by pomogli rozwiązać ten problem, bo staje się on dla wszystkich po prostu nie do zniesienia.

Zapytana o kwestię ewentualnej pomocy w tej sprawie prezydent miasta Kołobrzeg Anna Mieczkowska, wyraziła swoje poparcie.

  • Jeśli tylko inicjatorzy akcji wyjdą z propozycją, na pewno prezydent wesprze ich działania w tej kwestii– zapowiedział rzecznik prasowy Michał Kujaczyński.

Sposobów na ograniczenie emisji hałasu jest wiele. Panele akustyczne to podstawowa sprawa. Okazuje się jednak, że istnieje o wiele bardziej skomplikowana przeszkoda, jaką są… procedury. To właśnie przez procedury sprawa założenia ekranów akustycznych nie jest taka prosta.

  • Po pierwsze: jesteśmy ograniczeni przepisami prawa – wyjaśnia Mateusz Grzeszczuk z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Odpowiednie rozporządzenie określa dopuszczalne normy hałasu – te wartości w dzień wynoszą dla terenów rekreacyjnych 65 decybeli, a zabudowy jednorodzinnej 61 decybeli (w nocy 56 decybeli). Zabezpieczenia akustyczne możemy stosować dopiero, gdy te norm są przekroczone. Na etapie projektowania oddziaływanie hałasu określają analizy akustyczne wykonywane za pomocą symulacji komputerowych. Ale to nie wszystko, w rok od oddania drogi, kiedy ruch już się ustabilizuje wykonywane są pomiary hałasu z istniejącej już drogi i wówczas jeżeli są przekroczenia możemy również realizować odpowiednie zabezpieczenia – dodaje.

Mateusz Grzeszczuk wyjaśnia również, że inwestycja była projektowana na podstawie już wykonywanych pomiarów hałasu. Nie oznacza jednak, że działkowcy z Janisk są całkowicie bezradni:

  • Badania natężenia hałasu będą wykonywane w analizie porealizacyjnej, która, przypomnę, wykonywana jest dla każdej inwestycji po roku od jej uruchomienia. Wtedy, w przypadku stwierdzenia przekroczenia progów hałasu, możemy ekrany akustyczne postawić. Punkty pomiarowe mogą być ustawione  w pobliżu działek, domków; po prostu w konkretnych lokalizacjach wskazanych przez mieszkańców, czy działkowców.

Procedury prawne nie pozostawiają działkowcom złudzeń: z hałasem ze strony S-6 muszą się pogodzić na około rok czasu. Pozostaje w tej chwili zadbać głównie o to, by GDKKiA otrzymała dokumenty, podpisy i pisma, by lokalizacja punktów pomiarowych podczas analizy porealizacyjnej była jak najbardziej precyzyjna. Działkowcy nie składają broni: będą zbierali podpisy pod swoimi petycjami i walczyli o to, by ich oaza ciszy i spokoju powróciła. Do tematu wrócimy.

Fot. Google Maps