Badania na zamku w Swobnicy. Burzliwa historia zostawiła wiele śladów…

„Jeszcze zimą 1373 roku kilkudziesięcioosobowa grupa awanturników opuściła Chojnę, kierując się ku komandorii w Rurce. Na czele okolicznego rycerstwa, mieszczan oraz chłopów z Barnkowa stał mianowany wójt Nowej Marchii Hasso von Wedel. Najeźdźcy musieli działać z zaskoczenia, bowiem straty joannitów były ogromne. Spalono zabudowania dworu, zabierając owce, krowy, konie, drzewo na budulec i cenną miedzianą kadź do warzenia piwa. Zbezczeszczono też kaplicę, rabując hostię i uszkadzając chrzcielnicę. Budowlę przed całkowitym zniszczeniem obroniły solidne granitowe mury […].

Powyższe wydarzenia uważa się za główną przyczynę opuszczenia Rurki przez rycerzy zakonnych. Przejęta kilkadziesiąt lat wcześniej siedziba templariuszy nie spełniła wymogów, jakie przełożeni zakonu stawiali przed ośrodkami administracji dóbr. Zagrożenia płynące zarówno ze strony brandenburskiej, jak i wciąż niezadowolonych mieszczan bańskich uświadomiły zakonnikom, iż należy wybudować nową warowną siedzibę w bardziej bezpiecznym miejscu. Wybór padł na leżącą kilka kilometrów w kierunku Bań starą pomorską wieś Wildenbruke (Swobnicę), gdzie jeszcze w XIII wieku templariusze ufundowali granitowy kościół. W 1377 roku joannici wystarali się u książąt szczecińskich o przywilej zezwalający na budowę zamku. W dokumencie zapisano, iż warownia może być wzniesiona z drzewa i kamieni, jednak poza polami, lasami, wodami i granicami należącego do książąt miasta Banie. […]

Na wybudowanie zamku w Swobnicy wybrano trudno dostępny półwysep umiejscowiony na południe od wsi nad jeziorem zwanym później Zamkowym (Schloss See). Bryle budowli nadano formę podobną do innych tego typu warownych założeń joannickich wznoszonych w późnym średniowieczu na wschód od Odry. Ceglano-kamienne założenie rozplanowano opierając się o czworobok murów kurtynowych, w ich północno-zachodnim narożniku zbudowano wspartą na kwadratowej podwalinie cylindryczną wieżę, a w południowej części placu wewnętrznego podłużny, piętrowy budynek mieszkalny. Pierwszy etap budowy zakończono w zaledwie kilka lat, tak że w kwietniu 1382 roku doszło do przeniesienia ośrodka zakonnego z Rurki do Swobnicy. Pierwszym przełożonym nowego domu był Bernard von Schulenburg” . 

Powyższe słowa to cytat z publikacji „Rurka. Wieś templariuszy” autorstwa dr. Przemysława Kołosowskiego. W tej publikacji zobaczymy również niniejszą fotografię:

Późniejsze dzieje zamku były niezwykle burzliwe. Najbardziej po 1989 roku. W 1992 roku zamek został sprzedany przez samorząd Belgowi o nazwisku Johann van Leedert, który doprowadził zabytek do ruiny. W 2008 roku zawaliło się najstarsze skrzydło warowni. W 2011 roku zamek przejęła Gmina Banie. I choć wydawało się, że gmina będzie czynić starania, by taki zabytek uchronić od upadku, to jednak mimo planów zabezpieczeń i doraźnej konserwacji niestety po raz kolejny ten zabytek idzie na sprzedaż. Ma się ona odbyć 7 maja br.

Dwa lata temu powstał projekt weryfikacji miejsc związanych z dziejami templariuszy. Zamek joannitów w Swobnicy został wzniesiony w pobliżu wsi należącej wcześniej do zakonu Rycerzy Świątyni. Według niektórych hipotez warownia szpitalników stanęła na pozostałościach siedziby templariuszy.
Projekt przygotowany ponad dwa lata temu miał być realizowany w maju tego roku, jednak w związku ze sprzedażą zamku badacze mają czas do 30 kwietnia. W sobotę 24 kwietnia przeprowadzono badania powierzchniowo-sondażowe i georadarowe. Organizatorem było Muzeum Templariuszy w Chwarszczanach. Obecny był również koordynator projektu na miejscu – Krzysztof Pezda (Społeczny opiekun zabytków), Współorganizatorzy – Stowarzyszenie Templum (Dariusz de Lorm) i pozostałe stowarzyszenia oraz Fundacja Droga Lotha. Kierującym projektem był dr Przemysław Kołosowski.
Na podsumowanie przeprowadzonych badań jeszcze trzeba poczekać, ale już dziś można wspomnieć o niesamowitym znalezisku, które było udziałem kołobrzeżan: Milana i Roberta Maziarzów. Milan znalazł monetę rzymską, wyglądającą na pochodzącą z 69 roku naszej ery. Cennych znalezisk było wiele. Zapraszamy na fotorelację, a zapis filmowy z tych poszukiwań już wkrótce. Do sprawy znalezisk jeszcze wrócimy, gdy tylko naukowcy dokładnie je zbadają i będą w stanie podać więcej szczegółów.
Fot. Robert Maziarz:

Fot. Stowarzyszenie Templum: