„Nie będzie dobrze”. Związkowcy z PŻB o sytuacji w firmie podczas dzisiejszej sesji

NSZZ Solidarność działająca przy Polskiej Żegludze Bałtyckiej skierowała pismo do radnych i prezydent miasta Kołobrzeg z prośbą o pomoc w rozwiązaniu sytuacji, jaka ma miejsce w tym zakładzie. Przypomnijmy: NSZZ broni zwolnienia byłego już prezesa Piotra Redmerskiego i wskazuje na to, że w firmie nie dzieje się dobrze. 

O sprawie pisaliśmy m.in. w materiale:  Związkowcy pytają o odwołanie prezesa PŻB. Postrzegają to jako „szukanie kozła ofiarnego” i zapowiadają kampanię protestacyjną. Na dzisiejszą sesję przybyli przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, działające przy tej spółce. Przedstawiono swoje racje:

  • Racje załogi PŻB są ważne – mówił jeden z przedstawicieli, Eugeniusz Matuszczak. – Poprosiliśmy o waszą uwagę, bo niestety nie jest dobrze w przedsiębiorstwie. Nasze przedsiębiorstwo zostało potraktowane po macoszemu. Organ założycielski traktuje nas po macoszemu, a to jest jedyny armator, który zarabia pieniądze, funkcjonuje. Te tendencje które widzimy, są niekorzystne dla naszego przedsiębiorstwa. 45 lat funkcjonowaliśmy różnie. 7 lat temu prosiliśmy o pomoc i teraz również. Zwracaliśmy się z problemami do różnych instytucji: prezydenta, premiera, instytucji różnych. Ta tendencja się pogłębia. Niekorzystna sytuacja dla PŻB zaczęła się, kiedy podjęto decyzję o budowie promu Gryfia. To ten moment zaczął niekorzystną sytuację dla PŻB. Kiedy tę stępkę ufundowano wiadome było, że zbudowanie statku w tej stoczni jest niemożliwe. Rozmawialiśmy z inżynierami, oni się śmiali, mówili: „nie jesteśmy w stanie kutra wybudować”. Fachowcy wiedzieli, że nie da się tego zrobić. Ówczesne plany ministerstwa to były wydmuszki. Odwołanie prezesa Redmerskiego dało obraz niekorzystnych tendencji. To prezes stworzył obraz tej dobrze działającej machiny, która doskonale pracowała. Odwołanie prezesa spowodowało, że ta machina straciła rozpęd. Tymczasowo wybraliśmy mechanika z wykształcenia, ale my potrzebujemy kogoś dynamicznego, ekonomistę, a ten nowy prezes jest mechanikiem. Obym się mylił, ale widzimy to czarno…

Eugeniusz Matuszczak dodał, że jedyną odpowiedź, jaka otrzymali od organu założycielskiego, to tylko mówienie o tym, że „będzie dobrze”:

  • A nie będzie dobrze. Wiecie na czym polega ten plan? Uzależniają nas całkowicie od Polskiej Żeglugi Morskiej. Mieliśmy dostać pieniądze, ale będzie nimi zarządzać PŻM i prom będzie budowany dla PŻM-u, a drugi będzie dla PŻB, ale my będziemy go czarterować. Nikt tego nie rozumie, o co chodzi – za własne pieniądze mamy czarterować prom? Pierwszy będzie wybudowany za 2-3 lata, a ten dla nas – za 6.  My tego nie przeżyjemy – mówił E. Matuszczak.

Głos ponadto zabrał inny przedstawiciel związkowców Kazimierz Sikora:

  • Przychylam się do tych negatywnych ocen, wiedząc jak będą wyglądały projekty przypominają one barkę desantową. Będą zabierały tylko 300 pasażerów, a my z PŻM przewozimy ponad jeden milion pasażerów. Osoby, które zostały zatrudnione niedawno, niezgodnie z kodeksem pracy zajęły się oceną pracowników. Osoby które dostają wypowiedzenia to są kluczowe dla firmy osoby. Ubolewamy, że jeden z najlepszych menedżerów poniósł karę za dobrą pracę i został zwolniony. Nawet koledzy z PŻM przyznają, że nie ma lepszego fachowca. My się znamy na tej robocie; zapewnienia, że będzie dobrze nie działają. Obecny prezes podpisuje się pod rzeczami, które nie przynoszą mu dobrego świadectwa. Nie oczekujemy zapewnień polityków, tylko konkretów. Niech ktoś z nami siądzie, nawet nasz były kolega poseł Hoc, zaprosiliśmy go na rozmowę z nami, ale nikt do tej pory nie chce z nami rozmawiać...

Senator Janusz Gromek zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o PŻB,  trzeba poznać audyty, raporty z kontroli Najwyższej Izby Kontroli, wskazał ponadto, że należy przedstawić prawdziwe powody zwolnienia Piotra Redmerskiego. Radni również zabierali głos w dyskusji. Związkowcy w trakcie dyskusji nie omieszkali wspomnieć o nowych stanowiskach pracy.

  • Jakbym przeglądał strony „Soku z buraka”… – mówił radny Maciej Bejnarowicz. Nazwisko żony radnego, wraz z różnymi nieprzychylnymi określeniami typu „kosa”, zostało również przywołane w trakcie wypowiedzi związkowców. Radny jednak nie zaostrzał dyskusji, zaznaczył jednoznacznie: – Gdyby cokolwiek miało się stać z tą firmą złego, pierwszy stanę w obronie PŻB i proszę mnie z tego rozliczyć.

Prezydent zaproponowała stworzenie specjalnie kierowanego pisma, pod którym z pewnością – jak się wyraziła prezydent – „podpisze się każdy radny”.  Radny Artur Dąbkowski zaproponował, by takie pismo dotarło do najwyższych władz państwowych, gdyż – jak się wyraził: „czas zrobić porządek w PŻB”.

Przypomnijmy, że wysłaliśmy zapytanie do Ministerstwa Infrastruktury w sprawie zwolnienia prezesa PŻB. Na szczegółowe pytania otrzymaliśmy w dniu 15 lutego bardzo ogólną odpowiedź:

11 lutego 2021 r. Rada Nadzorcza Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S.A. z siedzibą w Kołobrzegu podjęła uchwałę o odwołaniu Prezesa Zarządu Spółki. Stosownie do postanowień statutu, zarząd spółki Polska Żegluga Bałtycka S.A. jest wieloosobowy, stąd obecnie spółkę reprezentuje członek zarządu. Powołanie nowego Prezesa Zarządu Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S.A. nastąpi po przeprowadzeniu przez Radę Nadzorczą Spółki postępowania kwalifikacyjnego na ww. stanowisko. Minister zapozna się z argumentacją strony związkowej po otrzymaniu pisma, o które Pani pyta” .