2021 rokiem kardynała Wyszyńskiego? Posłowie Koalicji Obywatelskiej w większości „za”

27 listopada posłowie na Sejm RP wysłuchali sprawozdania komisji o projekcie uchwały w sprawie ustanowienia roku 2021 Rokiem kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Przedstawiony projekt uchwały zawiera opis działań prymasa. „Angażował się nie tylko z życie religijne, ale również w życie społeczne naszego Narodu zagrożonego demoralizacją i powojenną dewastacją życia rodzinnego, brutalną ateizacją ze strony wojującego ateizmu, godzącego także w podstawowe swobody i wolności obywatelskie. Jako człowiek głębokiej wiary i miłości do Kościoła i Ojczyzny szukał porozumienia z władzą. Gdy jednak działania władz PRL zagroziły prawom Kościoła i wiernych – usłyszały one zdecydowane „Non possumus”. Prymas Polski został uwięziony. (…) Był nie tylko głosicielem uniwersalnych wartości chrześcijańskich, ale także mężem stanu, który mawiał „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce” (…) Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o szczególnym znaczeniu kardynała Stefana Wyszyńskiego dla poszanowania godności człowieka i wolności, szacunku dla Ojczyzny i budowania wolnej i niepodległej Polski, ustanawia rok 2021 rokiem Kardynała Stefana Wyszyńskiego” – czytamy w projekcie uchwały.

Za przyjęciem tej uchwały głosowało 387 posłów, w tym 134 Koalicji Obywatelskiej. 112 było „za”. Jednym z nich był kołobrzeski poseł Marek Hok. Konsekwentnie za tym projektem nie zagłosował ani jeden poseł Lewicy – przeciw było 34, wstrzymało się 14. Równie konsekwentnie głosowało Prawo i Sprawiedliwość: nikt nie był przeciw ani nikt się nie wstrzymał.

Komentarz:
Głosowanie posłów Koalicji może zadziwić zwłaszcza w czasie, kiedy Strajk Kobiet, tak popierany przez KO, domaga się rozdziału państwa od Kościoła. Trudno zrozumieć postawę posłów KO, którzy robią jedno na strajkach, a w Sejmie głosują inaczej. Ktoś powie, że postać kardynała to co innego – nie, ustanowienie roku 2021 rokiem Kardynała rodzi pewne zobowiązania państwowo – kościelne, i nie o postać kardynała tu chodzi. Wygląda to tak, że z jednej strony posłowie KO negują sojusz państwa z kościołem, wspierają dążenia strajkujących kobiet, a z drugiej strony, po cichu podczas wieczornego głosowania, podpisują się pod kolejnym projektem, który jest kolejnym węzełkiem wiążącym mocniej wspomniany sojusz. Czyż takie działanie nie nazywa się przypadkiem hipokryzją…? Ale chyba większość obywateli przestała się już takiej postawie opozycji dziwić – a szkoda, bo konstruktywna opozycja jest potrzebna zawsze i wszędzie. Tym bardziej w dobie protestów społecznych. Zatem nic dziwnego, że po raz kolejny wyborcy Koalicji Obywatelskiej mogą się czuć zwyczajnie zdradzeni.

Żaneta Czerwińska 

Lista: głosowanie imienne – sejm2