„Mniejszość decyduje za większość”. Blokada inwestycji, jeśli wybrany zostanie wariant wiaduktu

Z inicjatywy posła Czesława Hoca w kołobrzeskim Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z władzami miasta, powiatu i mieszkańcami osiedla Rzemieślniczego. Rozmowy dotyczyły inwestycji, która zakłada m.in. budowę wiaduktu – a tego nie chce część mieszkańców. Czy doszło do porozumienia…?

  • Jestem neutralny, nie upieram się przy żadnej ze stron. Moja decyzja byśmy się spotkali, wynikła z tego, że grupa mieszkańców poinformowała mnie, że GDDKiA nie przedstawiła wszystkich wariantów mieszkańcom osiedla Rzemieślniczego, co według mojej wiedzy miało miejsce, były warianty przedstawiane – rozpoczął spotkanie poseł Czesław Hoc.

Poseł wspomniał, że pieniądze na inwestycję są, nie ma natomiast porozumienia społecznego. Zwracał uwagę, że inwestycja musi się rozpocząć – jej wstrzymanie grozi utratą dofinansowania, a nie jest to bagatelna kwota, gdyż sięga około 50 milionów złotych.

  • Gdybyśmy cokolwiek zrobili inaczej, przedłużymy o kolejne dwa lata, a na to nie możemy sobie pozwolić i politycznie, i gospodarczo, i turystycznie. Dlatego jeśli mamy w sobie wiele pozytywnej energii, proszę: dyskutujmy. Musimy rozpocząć inwestycję i ona musi trwać – podkreślił poseł.

Mówiono m.in. o tym, że każde dodatkowe skrzyżowanie wymagać będzie ministerialnej zgody.

  • Możemy sobie zrobić krzywdę – mówił Łukasz Lendner, dyrektor GDDKiA Szczecin. – Ilość skrzyżowań jednopoziomowych może skutkować zatorami i to będzie dodatkowa uciążliwość.

Podczas spotkania przedstawiono wszystkie warianty, jakie były prezentowane do tej pory. Mówiono między innymi o tym, że alternatywą dla pieszych i rowerzystów jest budowa przepustu w miejscu wiaduktu. Korzyści tego wariantu to podłączenie drogi z Budzistowa do ronda Karuzela, i nie wymaga zmiany decyzji środowiskowej. Okazuje się jednak, że jeden z wariantów nie był znany władzom miasta. Prezydent Anna Mieczkowska twierdziła, że nie był przedstawiony na żadnym ze spotkań.

  • Ten drugi wariant miałam przyjemność zobaczyć dopiero teraz – mówiła prezydent miasta. – My samorządowcy  mamy wypracować takie rozwiązanie, że będzie łatwiej mieszkańcom i nie będzie to gorszy wariant niż teraz jest. Warianty, które myśmy proponowali, były przygotowane przez naszych ekspertów i możliwe do zastosowania. Nie wszystkie znalazły zastosowanie Generalnej Dyrekcji i mieszkańców. Ten pierwszy, jest tym, o którym toczy się dyskusja. Dla dobra sąsiedzkich relacji powinniśmy usiąść i wypracować jeden wspólny wariant. Ten drugi, który widzę teraz, jest spójny z tym, co my proponowaliśmy: żeby przekierować ruch kołowy bezpośrednio do ronda Karuzela i nie z powodu tego, że nikt nie chce tego wiaduktu, tylko dlatego, że włączenie się do drogi 163 wojewódzkiej oznacza, że trzeba będzie zjechać z tej 163 i włączyć się do ruchu do ronda Patana. I gwarantuję państwu, że przy wzmożonym ruchu nie zrobicie tego w sposób płynny, bo jest tam potworne skrzyżowanie, ta osławiona „agrafka”. I nie ma możliwości by zniwelować to tak, żeby można było wjechać. Musiałby to zrobić Zarząd Wojewódzki, a nie ma tego w planach, bo musiałoby się to wiązać z wywłaszczeniem kilku domostw – mówiła prezydent miasta Anna Mieczkowska.

Tymczasem przedstawiciele GDDKiA przypominali, że był ten wariant przedstawiany. Ryszard Szufel, przewodniczący Rady Powiatu ukrócił dyskusję przypominając, że był:

  • Była mowa o takiej alternatywie, ale obrazka, jak to może wyglądać, nie pokazano, także prawda gdzieś leży pośrodku.

Wójt Włodzimierz Popiołek prosił, by nie adresować pretensji do niego, jednak zapytał:

  • Czy któryś z panów projektantów powie mi w tej chwili, że ten wariant z przejazdem rowerami i pieszymi, czterometrowy, gdzie ekran i tak będzie miał 7 metrów, jest lepszy od tego wariantu pierwotnego?

Dyskusja schodzić zaczęła na temat wątpliwości, czy to istotnie był wariant pierwotny, na co wójt pokazał stosowne dokumenty.

  • Obiecałem to na spotkaniu w Budzistowie, że jeżeli ktoś znajdzie lepszy wariant, to ja pierwszy będę namawiał mieszkańców Budzistowa do tego, żeby go zaakceptowali. Ja twierdzę, że państwo żadnego lepszego wariantu nie zaproponowaliście. Dlatego zgadzam się z panem dyrektorem, że najlepszym wariantem jest ten, o którym mówimy od początku, czyli ten wariant wiaduktu o wysokości 7 metrów.

Głos zabrał Andrzej Mielnik, były radny obecnie przedstawiciel osiedla Rzemieślniczego:

  • Kiedy 17 grudnia 2017 roku dowiedzieliśmy się przez zupełny przypadek, że pan wójt wydaje decyzję środowiskową, jako mieszkańcy zainteresowani tą całą sytuacją, w ostatnim dniu złożyliśmy roszczenie, że chcemy być stroną i że chcemy brać czynny udział w procesie. Takie roszczenie było wysłane do GDDKiA. Także to nie jest tak, że urwaliśmy się z choinki. Dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób: chciałbym zobaczyć to drugie rozwiązanie i dopytać. Pan mówił o hałasach, a ja zapytam, co się będzie działo z tymi wszystkimi spalinami? Jadąc pod górę kierowca musi wcisnąć gaz. (…) Planujecie zrobić przejście dla pieszych i dla rowerzystów po to, żeby przeszli na stronę drogi, żeby wrócić za czterysta metrów? Przecież czeka nas wybudowanie łącznika od ronda Patana do ronda Solidarności. Ludzie, tam będzie dwa razy dwa! Ci wszyscy ludzie będą musieli przejść pod tą drogą. Przepraszam panie: na cholerę wydawać tę kasę?! Jeżeli już, dla mnie ten drugi wariant jest po prostu z kosmosu. Czy ktoś tu racjonalnie do rzeczy podchodzi?

Radny przypomniał swoją historię związaną z inwestycją, jaką była budowa MiniMala i zapewniał, że i w tej kwestii będzie równie stanowczo działał:

  • My chcemy jak najszybszej inwestycji, ale również by nas nie pognębiła. Mówienie, że będziemy w cieniu akustycznym – ok, w cieniu będą ci na wysokości 7, 7 metrów. Najważniejszym elementem są ludzie, a nie jakieś animozje. Złożyliśmy się,  zatrudniliśmy bardzo dobrą firmę prawniczą i nie odstąpimy. Jeżeli państwo będziecie się upierać przy tym i próbowali nasz uszczęśliwić tą inwestycją, będziemy próbowali zrobić wszystko metodami prawnymi. Jeżeli okaże się, że te metody prawne nie starczą, będziemy blokowali budowę. My was wszystkich zapraszaliśmy do siebie, żebyście zobaczyli, jak to wszystko wygląda. Wy chcecie nam drogę wynieść jeszcze wyżej i mówicie, że nie ma się czym przejmować, bo będziemy w cieniu akustycznym. Na litość boską, pojedźcie tam i zobaczcie, co tam się na tej drodze dzieje Ktoś rozwiązał koniec świata, zrobiono dwa wjazdy do miasta, do którego wszyscy tylko wjeżdżają. To nie jest Koszalin, do którego tą „eską” część wjeżdża, część przejeżdża. Do nas, jeśli ktoś wjedzie, to wjeżdża i tutaj drąży. W sezonie 24 h na dobę jeżdżą samochody.

Przedsiębiorca wskazał również pomysł na rozwiązanie problemu. Projektant Krzysztof Budno wskazał jednak, że propozycja Andrzeja Mielnika jest niezgodna z warunkami technicznymi z uwagi na odległości między skrzyżowaniami. Projektowana droga jest klasy GB – drogą główną ruchu przyspieszonego. To jest trzecia kategoria dróg w Polsce. Na takiej drodze skrzyżowania muszą być w odpowiedniej odległości od siebie:

  • W tej chwili projektujemy drogę wielkości 1300 metrów od ronda Patana do węzła Kołobrzeg – wschód i mamy tam już rondo Karuzela. W tym momencie lokalizacja nowych skrzyżowań jest praktycznie niemożliwa bez uzyskania odstępstwa od ministra. Po zmianie warunków technicznych od zeszłego roku nie uzyskaliśmy jeszcze ani jednego odstępstwa. Minister po prostu nie daje tych odstępstw i to jest to, co dyskwalifikuje państwa propozycję – stwierdził projektant.

Wójt Popiołek przypomniał, jak wydaje się decyzję środowiskową i dlaczego ma obawy, że ta inwestycja się nie dokona:

  • Wymaga to konsultacji społecznych. Proszę sobie wyobrazić, że robimy nową decyzję. Zawsze znajdzie się któraś z dwudziestu kilku stron, która się odwoła. I proces robienia decyzji potrwa trzy lata najmarniej. Pani prezydent słusznie zauważyła, że my musimy się trzymać w obszarze decyzji, która jest i nie dlatego, że ja tak chcę. Ja już nawet prawnika zapytałem, czy możemy przekazać tę inwestycję do miasta, ale większość terenu jest po naszej stronie. I nie mogę. Naprawdę jest ciężko dać nową decyzję środowiskową.

Poseł Hoc próbował załagodzić dyskusję:

  • Zawsze podkreślacie, że chodzi o ludzi. No dobrze, ale w mieście jest ponad czterdzieści tysięcy ludzi. W gminie Kołobrzeg, w Budzistowie, ponad tysiąc ludzi. Wszędzie są ludzie, więc nie mówicie, że tylko chodzi o was. Tu chodzi o wszystkich…

Radna Agnieszka Trafas odniosła się do cienia akustycznego.

  • Na jakiej odległości od nasypu ośmiometrowego będzie największy hałas? Czy potraficie na tym etapie odpowiedzieć. Była podana oś, ale nie były podane wartości…?

Izofony, zdaniem GDDKiA, są podane przez prognozy i odpowiednie badania, na podstawie których tworzone są ekrany akustyczne. Po roku eksperci mierzą hałas, i jeśli okaże się, że jest on przekroczony, to wtedy jest obowiązek zastosowania dodatkowych zabezpieczeń. Radna jednak zaproponowała inne rozwiązanie, które wymagałoby korekty planu, ale rozwiązałoby problem mieszkańców Budzistowa:

  • Mieszkańcy Budzistowa włączają się przez rondo Karuzela samochodami do ruchu, to w kontekście rozwoju Budzistowa, na terenie których powstaną inne obiekty użyteczności publicznej, to jeden wyjazd z Budzistowa to za mało. Szkoda, że na etapie projektowania obwodnicy nie przewidziano ronda, zjazdu do Budzistowa.

Radna zaproponowała rondo, które rozwiązywałoby problemy Budzistowa, w dodatku umieszczone zgodnie z przepisami.

  • Zdaje sobie sprawę, że nie mogłoby być ono w ramach tego zadania. Rozszerzenie tego nie jest możliwe. Jest to możliwe w kwestii dogadania się z samorządami.

Jak określali przedstawiciele GDDKiA nie wykluczyli takiej inwestycji w przyszłości. Wskazali jednak, że są tu problemy środowiskowe, co wiązałoby się z dodatkowymi wzmocnieniami, a które i tak zawyżyły koszt planowanej inwestycji. Choć będzie ona w zarządzie GDDKIA, to jednak droga łącząca jest drogą powiatową, która ma swojego zarządcę. Ona się tylko łączy z drogą w przyszłości krajową. Ten wariant jest jednak przyszłościowy i może powstać w zależności od porozumień samorządów.

Danuta Kasperska – przedstawiciel osiedla Rzemieślnicze wyraziła zdziwienie, że  sanepid i RDOŚ wydały decyzję, że nie ma konieczności badania oddziaływania na środowisko, niemniej powiedziała wprost:

  • Najbardziej nas zabolało, że pan powiedział, że nie trzeba było się budować przy drodze – te słowa skierowała D. Kasperska do wójta Popiołka. Wymieniła roślinki, które na podstawie wizji lokalnej zbadały komisje. – Są one oddalone o 200 metrów od inwestycji, im się nic nie stanie, ale policzyliście państwo te roślinki. Nie zrobiliście jednak wizji terenowej z drugiej strony drogi i nie policzyliście państwa (mieszkających przy drodze – przyp. aut.). Ta walka to wiara w ufności dobroć w człowieka. Mam głębokie przekonanie, że człowiek jest najważniejszy i ta ufność pozwala wierzyć, że znajdziecie kompromis. Po to były moje wizyty pisma. Jedynie pan poseł pochylił się nad sprawą, i dziękuję panie pośle za zorganizowanie spotkania. Inne nasze wizyty u senatora, parlamentarzystów, kończą się niczym…

Poseł Czesław Hoc  podkreślał:

  • Jesteśmy zgodni że musimy budować. Tym bardziej, że mamy środki na to i że możemy je stracić. Dobrze, że mamy środki na to i że mamy ostateczne rozwiązania, ale niedobrze, że się nie wszyscy z tym zgadzamy. Ta droga wojewódzka, przy waszym płocie, z takim natężeniem, takim ruchem – przecież zginiecie w tym hałasie. My oddalamy od was to niebezpieczeństwo. Musimy patrzeć na Budzistowo i musimy patrzeć na miasto. Gdyby pojawiło się jakieś olśniewające rozwiązanie, które by satysfakcjonowało wszystkie strony, to jeszcze moglibyśmy rozmawiać.

Jednak całą dyskusję zamknął w kilku zdaniach Bogusław Gościniak, kierownik projektu ze szczecińskiego oddziału GDDKiA:

  • Pracuję w budownictwie odkąd skończyłem studia. Pierwszy raz widzę taką sytuację, kiedy samorząd, ta podstawowa jednostka demokracji nie potrafi się dogadać. Próbujecie jedni drugim siłą narzucić swoją wolę, to jest po prostu okropne. My jesteśmy zobligowani do tego, by uciągnąć jedenastkę i w końcu ją uciągniemy, nie ma wyboru. Tu wygląda na to, że mniejszość tak naprawdę decyduje o tym, co jest dla Kołobrzegu lepsze, nie wiem dlaczego tak jest, bo Kołobrzeg to wielka miejscowość, bardzo rozwinięta, jest masa różnych ośrodków, do których przyjeżdżają ludzie z całej Europy, by wypocząć i zdrowie podreperować. Państwo tym aspekcie w ogóle nie mówicie. Mówicie tylko o tym, że hałas jest – hałas jest i będzie, czy ta droga będzie w nasypie wysokim, czy niskim, czy w takiej postaci jak teraz. Możemy państwa tylko ochronić. Tu się nic nie zmieni, Kołobrzeg się rozwija i będzie się rozwijał. Macie najwięcej turystów prawie w całym kraju, a oni przyjeżdżają samochodami. Apelujemy do was, bo my tę inwestycje musimy rozpocząć i skończyć – wybierzcie wariant taki, który pogodzi obie strony, albo my zbudujemy taki, który jest technicznie najlepszy.

Poseł powtórzył, że jeśli pojawią się jakieś propozycje, przedsięwzięcia, które można byłoby zrealizować być może przy współudziale GDDKiA, to jest szansa, by jeszcze rozmawiać. Szczegóły w materiale wideo.