Bezduszność koszalińskiego ZUS: nie przyznano niepełnosprawnej świadczenia, choć spełnia wszystkie wymogi

Świadczenie uzupełniające dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji miało być dla tej grupy osób dodatkowym wsparciem. I dla wielu jest. Okazuje się jednak, że koszaliński oddział ZUS ma inne zdanie w tej kwestii i uporczywie od września ubiegłego roku po prostu odmawia przydzielenia tego świadczenia osobie, która spełnia wszelkie warunki. Uzasadnia to… wysokością świadczeń otrzymywanych przez jej mamę, co jest niezgodne z obowiązującymi kryteriami. 

Przypomnijmy: Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o świadczeniu uzupełniającym dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, który przygotował minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Przewiduje on dodatkowe wsparcie finansowe dla osób potrzebujących dodatkowej pomocy ze względu na zwiększone koszty związane z pielęgnacją, rehabilitacją i opieką medyczną. Projekt zakłada przyznanie 500 zł miesięcznie, czyli tzw. świadczenia uzupełniającego osobom, które ukończyły 18 lat i których niezdolność do samodzielnej egzystencji została stwierdzona orzeczeniem o całkowitej niezdolności do pracy i niezdolności do samodzielnej egzystencji, a które nie mają prawa do świadczeń pieniężnych finansowanych ze środków publicznych lub są uprawnione do świadczeń emerytalno-rentowych ze wszystkich systemów jak np. ZUS i KRUS. Świadczenie przysługuje od 1 października 2019 r.

Pani Ewa z Ustronia Morskiego ma córkę, pełnoletnią, niezdolną do samodzielnej egzystencji. Uczęszczają do kołobrzeskiego Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego „Okruszek” . Sama pobiera świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia, które przysługuje jednemu z rodziców bądź opiekunów osoby niepełnosprawnej, jeśli rezygnują z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem. Wysokość pobieranych świadczeń w przypadku Pani Ewy nie różni się niczym od pobieranych przez wszystkich rodziców / opiekunów, którzy z tych samych powodów zrezygnowali z pracy na rzecz opieki nad swoim niepełnosprawnym dzieckiem.

W momencie wprowadzenia w życie świadczenia uzupełniającego, Pani Ewa zwróciła się w ubiegłym roku do ZUS w imieniu córki o jego przyznanie. Jednak ZUS przed wydaniem decyzji zwrócił się do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ustroniu Morskim z zapytaniem o wysokość pobierania świadczeń pieniężnych. To zwyczajowa procedura. Nie wiadomo jednak dlaczego ZUS zapytał w tym samym piśmie o wysokość świadczeń Pani Ewy.

GOPS odpisał:

W odpowiedzi na pismo (…) Ośrodek informuje, że Pani Beata (…), zam. (…) nie korzysta i nie korzystała  w tutejszym ośrodku z zasiłku okresowego oraz zasiłku stałego” . Jednocześnie ośrodek poinformował o świadczeniach przyznanych Pani Ewie – mamie tak, jak sobie tego życzył inspektor ZUS.

Córka o niezdolności do samodzielnej egzystencji posiada orzeczenie od wymaganego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych orzecznika. Posiada obywatelstwo polskie, jej renta socjalna nie przekracza wymaganej wysokości, ostatnio została podwyższona do 1200 zł.

A jednak jej córka otrzymała odmowę przyznania świadczenia uzupełniającego. Powód?

Do świadczeń pieniężnych, uwzględnianych przy ustalaniu prawa do świadczenia uzupełniającego wlicza się świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia, które ma przyznane pani mama”  – uzasadnia swoją decyzję koszaliński ZUS (wytł. red.).

  • Jakim prawem? – pyta oburzony pan Paweł, przyjaciel rodziny, również posiadający syna z takim samym orzeczeniem o niezdolności. – Porównałem wszystkie nasze świadczenia, mamy dokładnie takie same, w tej samej wysokości, i ja otrzymałem to świadczenie uzupełniające, a Pani Ewa nie. Dlaczego?

Okazuje się, że Pani Ewa jest wyjątkiem. Kontaktowała się z rodzicami, których dzieci mają tę samą wysokość renty socjalnej, pobierają te same świadczenia, ale mają przyznane świadczenie uzupełniające, którego jakoś Pani Ewa dostać nie może. Zatem ponownie w styczniu bieżącego roku Pani Ewa wystąpiła do ZUS z takim samym wnioskiem o przyznanie córce tego świadczenia. Na początku lutego ponownie dostała odpowiedź odmowną z takim samym uzasadnieniem. Pismo zachęcało do kontaktu, ale nie zawierało żadnych numerów telefonów poza warszawskim Centrum Obsługi Telefonicznej, gdzie dodzwonić się jest bardzo trudno. Zrezygnowana zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o interwencję.

Uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi z koszalińskiego ZUS graniczyło z cudem tym bardziej, że ogólne telefony kierowane są na warszawską infolinię, a telefonów stacjonarnych nikt nie odbierał. Zwróciliśmy się zatem bezpośrednio do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Wydział Prasowy zajął się sprawą dość szczegółowo. Z obszernej odpowiedzi wynika jedno: podstawa prawna wskazuje wymogi, jakie trzeba spełnić, by to świadczenie uzupełniające otrzymać. Nie wniosło to do sprawy nic nowego, bo wszystkie te kryteria spełnia niepełnosprawna córka Pani Ewy, ale jednocześnie odpowiedź zawiera podstawowe stwierdzenie:

  • Nie ma w nim mowy o dochodach innych osób niż dochody wnioskodawcy – informuje wydział prasowy Ministerstwa.

Ministerstwo jednocześnie odsyła do organu właściwego do ustalenia prawa do świadczenia uzupełniającego. Informuje ponadto, że „decyzja dotycząca ewentualnych konsekwencji względem pracownika ZUS Oddział w Koszalinie należy do przełożonych tego pracownika” , jednocześnie dodając, że „jeżeli wydane decyzje nie spełniają oczekiwań wnioskodawcy, istnieje możliwość skierowania sprawy do sądu” .

Pani Ewa jest rozżalona na całą sytuację. Jej córka w pełni wymaga opieki całodobowej. Nie porusza się samodzielnie, jest całkowicie zdana na pomoc swojej Mamy, pani Ewa zaś uważa, że decyzje ZUS mogły być oparte na informacji od GOPS. Uważa, że urzędnik zwyczajnie się pomylił, biorąc pod uwagę wysokość jej świadczeń, a nie córki.

  • Biurokracja… Człowiek mógłby się pochylić, spojrzeć w papiery i zobaczyć, że to są świadczenia moje, nie córki. Wszystko leżało w gestii urzędnika. Dziecko potrzebuje każdego grosza, dlaczego nas potraktowano tak segregacyjnie…? Przecież nie przyznają własnych pieniędzy, a skoro już wprowadzono to świadczenie uzupełniające, to dlaczego nam się ono nie należy…? – pyta rozgoryczona.

Pani Ewa zapewnia, że nie pozostawi tak tej sprawy i zdecydowała się na skierowanie jej do sądu. Już w tej chwili prawnik przygotowuje odpowiednie pisma. Do sprawy wrócimy.