Po co otwarto rynek? Akcje wyborcze gdzieś prowadzić trzeba…

Z wielkim zdumieniem przeczytałam dziś komunikat o otwarciu rynku przy ulicy Trzebiatowskiej. Niezrozumiałe rozporządzenia już niejednokrotnie wprawiały mnie w zdumienie. Przykładowo:  „Żabka” pusta w godzinach 10-12, ale wejść nie można, bo tylko dla seniorów. OK, rozumiem, poczekam, choć wściekam się w duchu, bo ja tylko po maślankę. Plaża, molo zamknięte – bo to osobne rozporządzenie. Kawiarnie zamknięte, restauracje tylko na wynos, a tu nagle, niespełna 40 dni przed wyborami, bach: otwieramy targowisko! Bo wolno.

Ja rozumiem, że rolnicy gdzieś sprzedawać swoje plony muszą. Ale co mają zrobić właściciele na przykład kawiarni – kawę na wynos rozsyłać? Salony kosmetyczne mają robić manicure na otwartym powietrzu? Brak logiki w tym wszystkim uzmysłowił mi jedno: a gdzie najwięcej zbierano podpisów pod kandydatami wyborczymi? Właśnie na targowisku. Gdzie kawki, rozmowy z wyborcami się odbywały? No przecież nie na plaży – właśnie na targowisku. Kto najczęściej chodzi na targowisko? Nie ukrywajmy: elektorat w starszym wieku, nie wszyscy oczywiście, ale w znacznej części.  Skoro przy stoisku mogą przebywać 3 osoby, to przy kawce wyborczej również. Czemu nie?!

Tylko zatem patrzeć, jak otwarte zostaną kościoły – przecież za tydzień Wielkanoc. Kazania wyborcze trzeba gdzieś wygłaszać. I w taki cudowny sposób  do 10 maja wyzdrowiejemy. Nieważne, że może się odbyć selekcja naturalna, że ludzie będą umierać, że wzrost zachorowań jest codziennie odnotowywany. Ważne, aby wybory się odbyły. Ważne, aby wyborcy dokładnie wiedzieli, na kogo głosować. Nieważne, że nasze dzieci będą ogłupiałe po „edukacyjnych” programach z publicznej telewizji – tępym społeczeństwem łatwiej się manipuluje, a rodzice zagonieni pracą zdalną i przestrzeganiem godzin zakupów włączają dzieciom „edukacyjną” TV i mają spokój. W końcu plus razy minus w TVP daje plus, a różnego rodzaju plusy to przecież podstawa tego rządu. Trzeba to wpajać najmłodszym. Cytując klasykę z filmu Miś: „Może i  (kapitalizm) ma swoje plusy – ale ważne, by te plusy nie przysłoniły Wam minusów”. Jakże dziś aktualne…

Komu rozsądek podpowiada zdrowe myśli, niech zostaje w domu. Zadbajmy o siebie sami. Edukacyjnie, rozsądkowo i społecznie. To się da zrobić – zamiast telewizji włączmy po prostu rozum i nie dajmy się ogłupić.