Batalia o kołobrzeskie żeglarstwo. Kto zyskał na rezygnacji „Jedynki”?

Uchwały Rady Rybackiej Stowarzyszenia Rybacka Lokalna Grupa Działania „Morze i Parsęta” są rozpatrywane u marszałka województwa. Teoretycznie już wkrótce powinny zostać zawierane umowy na ich realizację. Z tego tytułu warto się przyjrzeć projektom, które zostały zatwierdzone, a co za tym idzie: powinny sprzyjać rozwojowi miasta lub regionu. Czy tak rzeczywiście będzie – wkrótce się przekonamy. Na razie kołobrzescy radni zainteresowali sie zwłaszcza jednym projektem. 
Podczas jesiennego naboru kołobrzeska Szkoła Podstawowa nr 1 złożyła projekt pod nazwą „Poznaj smak żeglowania po wodach Kołobrzegu”. W tym samym działaniu projekt  pn. „Centrum Edukacji Morskiej” złożyła Kołobrzeska Grupa Regatowa wnioskując o kwotę 191.101 tysięcy złotych. Praktycznie były to dwa podobne w założeniach projekty, przewidujące głównie zakup sprzętu wodnego oraz szkolenie młodzieży. W punktacji ogólnej  „Jedynka” uzyskała znacznie większą ilość punktów niż projekt Grupy Regatowej. Jednak to projekt Grupy Regatowej będzie realizowany.
Dlaczego tak sie stało? Okazuje się, że „Jedynka”, mając praktycznie wnioskowane środki już przyznane, wycofała się na rzecz Kołobrzeskiej Grupy Regatowej, zawierając stosowne porozumienie.  (Poniżej dalsza część tekstu)
Już podczas grudniowej sesji Rady Miasta radni Maciej Bejnarowicz, Krzysztof Plewko oraz Jacek Woźniak składali w tej sprawie zapytania.
Czy na dyrektora szkoły była wywierana presja? Projekt był napisany dobrze, projekt był napisany wręcz wyśmienicie. Wycofanie się szkoły z tego projektu może spowodować, że zwiększy się szansa innych, którzy biorą udział w tym naborze, również z projektami natury żeglarskiej –  w tym pewien mieszkaniec, który często zasiadał w pokoju numer 102 obok pani prezydent. Chcę wiedzieć, dlaczego szkoła się wycofała z tego projektu – pytał radny Jacek Woźniak.
Zastępca prezydenta ds. społecznych Ilona Grędas – Wójtowicz zapewniała, że nie ma mowy o żadnej presji, zaś dyrektor sama wycofała wniosek.
Powiem więcej: jesteśmy już po kolejnym spotkaniu z wójtem gminy Kołobrzeg, dążymy do porozumienia o użytkowaniu sprzętu znajdującego się na wyposażeniu gminy Kołobrzeg. Będą to świadczenia wzajemne. Będziemy mieć o wiele więcej sprzętu niż chciała szkoła. Nikt tu nie wywiera na nikogo presji, dodatkowo z tak zwanej „alkoholówki” mamy środki na projekt żeglarski, który ma Szkoła w projekcie.
Podobne zapytanie złożył radny Krzysztof Plewko:

W takim razie ja bardzo proszę o wyjaśnienie sytuacji ze Szkołą Podstawową. Dlaczego pani dyrektor się wycofała? Wygląda to niedobrze. To, że się z wójtem dogadamy, będziemy mieć korzyści  i korzystać z jego sprzętu to jedno, ale jeśli mogliśmy pozyskać i mieć sprzęt dla szkoły, która ma położenie wyjątkowo dobre, jeśli chodzi o sporty wodne, to ja proszę o wyjaśnienie.

Ad vocem do zastępcy prezydent odpowiedział radny Woźniak:

Sprzętu żeglarskiego nigdy nie za dużo. Jestem zbulwersowany, że pani dyrektor się wycofała mając praktycznie w garści przydział tych środków.

Po sesji radny Woźniak otrzymał taką odpowiedź od Prezydent Miasta Anny Mieczkowskiej:

Dyrektor Szkoły podpisując umowę o współpracy z Kołobrzeską Grupą Regatową stworzyła możliwość współpracy w tym obszarze w celu dalszego rozwoju żeglarstwa wśród dzieci i młodzieży oraz poszerzyła ofertę edukacyjną. Poza tym nawiązanie współpracy z SKGR umożliwia Szkole objęcie profesjonalnym wsparciem szerszej grupy uczniów, m.in. poprzez korzystanie ze sprzętu żeglarskiego oraz zajęć prowadzonych przez doświadczonych trenerów żeglarstwa, którzy często nie są zainteresowani zatrudnieniem w szkole lub nie posiadają kwalifikacji pedagogicznych”
Czy Prezydent Anna Mieczkowska w piśmie sygnowanym swoim nazwiskiem i funkcją, w powyższy sposób poniekąd kwestionuje kadrę w Szkole Podstawowej, która uczy żeglarstwa, prowadzi program  żeglarski? Czy wskazuje na to, że w Stowarzyszeniu, które ma pracować z młodzieżą i dziećmi, trenerzy mogą nie mieć „kwalifikacji pedagogicznych”? Wygląda na to, że tak, skoro Prezydent dodaje:   „Moim zdaniem trudno nie zgodzić się z taką opinią” .
(Poniżej dalsza część tekstu) 

Jak prezydent miasta może  w ogóle dopuszczać myśl o tym, że trenerzy, przeznaczeni do pracy z dziećmi, mogą nie mieć kwalifikacji pedagogicznych? Jaką lepszą gwarancję pracy z dziećmi mogą mieć osoby, które uczą w szkole i prowadzą już zajęcia żeglarskie? Na jakiej podstawie Prezydent zapewnia o „profesjonalnym wsparciu” Szkoły ze strony Stowarzyszenia, skoro Stowarzyszenie Kołobrzeska Grupa Regatowa powstała zaledwie 17 października 2019 roku? Nie bez znaczenia jest fakt, że dokładnie w tym czasie już trwał nabór na dofinansowanie z Grupy Rybackiej.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że jednym z członków założycieli tego stowarzyszenia jest Rafał Kolikow. W tym samym rozdaniu środków z Grupy Rybackiej złożył wniosek o dofinansowanie na kwotę 250.000 zł na projekt pod nazwą: „Wykorzystanie wodnego potencjału obszaru poprzez rozwój bazy noclegowej”. (Poniżej dalsza część tekstu) 
Przeanalizowaliśmy treść  porozumienia pomiędzy Szkołą a Stowarzyszeniem. Zawarte zostało ono w dniu 10 grudnia 2019 roku. Szkoła oraz Stowarzyszenie nawiązały współpracę w zakresie rozwoju i popularyzacji sportów wodnych, a w szczególności żeglarstwa wśród dzieci i młodzieży. Ma to być priorytet w działalności. Jednak ciekawym punktem jest punkt trzeci porozumienia, w którym określa się szczegóły realizacji współpracy. Będzie ona realizowana poprzez „udostępnienie sprzętu żeglarskiego będącego w zasobach Szkoły i Stowarzyszenia”. Stowarzyszenie ponadto zapewnia wsparcie szkoleniowe i trenerskie, a także partnerstwo w zakresie pozyskiwania środków finansowych. Czy bezpłatnie – o tym w przedstawionym porozumieniu nie ma ani słowa.
(Poniżej dalsza część tekstu) 
Treść porozumienia nie wskazuje na bezpośrednie korzyści dla szkoły. Wręcz przeciwnie: szkoła, występując do Grupy Rybackiej jako jednostka publiczna, straciła aż 85 % dofinansowania. Podmioty prywatne mogą uzyskać tylko 50% dofinansowania. Gdzie w tym wszystkim jest zysk dla szkoły? Tym bardziej, że Stowarzyszenie – w myśl zawartego porozumienia – będzie mogło dodatkowo korzystać z zasobów sprzętowych Szkoły.
Zapytany o całą sytuację Bogdan Błaszczyk, prezes Lokalnej Grupy „Morze i Parsęta” stwierdza jednoznacznie:
Szkoła wycofała się dobrowolnie, były dwa projekty o podobnym celu w jednym działaniu. Powstało Stowarzyszenie, które ma organizować w Porcie Jachtowym szkolenie żeglarskie i przygotowywać warunki pod względem sprzętowym do tego szkolenia. Niezależnie od tego „Jedynka” podjęła taką samą inicjatywę. W tym samym temacie i rozdaniu złożono wnioski. Nie znam kulis, kto i jak rozmawiał, ale sytuacja powstała następująca: wniosek Szkoły dostał o wiele więcej punktów w rankingu i gdyby Jedynka dostała te pieniądze, środki starczyłyby na kupno dwóch łódeczek, a spadłby wniosek Stowarzyszenia, które aplikowało o większe pieniądze, za które mogłoby kupić nie dwie, ale więcej łódek. Gdyby Stowarzyszenie spadło, te pieniądze zostałyby niewykorzystane w naszej Grupie Rybackiej. Natomiast gdy się wycofała jedynka, Stowarzyszenie wzięło z tej puli większą kwotę. Takie porozumienie ktoś podjął na szczeblu miasta, skonfrontowano: co by się stało – gdyby. Czy została dyrektorka przymuszona, czy zostało to ustalone – tego nie wiem. Dla mnie jako Grupy Rybackiej jest to korzystne, bo zostały rozdysponowane wszystkie środki, a tak musiałbym jeszcze na jesieni robić dodatkowy nabór. A czy słuszne jest to, że dwa podmioty mają realizować ten sam cel, takie samo zadanie? Moim zdaniem nie, lepiej gdyby jeden, silniejszy realizował takie zadanie. Przecież „Jedynka” i tak będzie w nim uczestniczyć. To i tak będzie własność do użytku publicznego. Jeśli będzie jeden, silny ośrodek, to będzie chyba lepiej – dodaje B. Błaszczyk.
Docierają do nas sygnały niezadowolonych z tego rozwiązania rodziców. Nieoficjalnie martwią się na przykład  o sprawy związane z wypożyczaniem sprzętu szkolnego i odpowiedzialności za to. Na razie nie udało nam się uzyskać komentarza dyrektor Szkoły. Do sprawy wrócimy po feriach zimowych.
Komentarz: 
Czysto teoretycznie wygląda to następująco: Szkoła ma doświadczenie w pozyskiwaniu środków, czego wyraz dała startując po środki z Grupy Rybackiej. Ma kadrę z wykształceniem pedagogicznym, bo innej przecież nie może. Ma jedno z najlepszych położeń do uprawiania sportów wodnych – stąd zresztą realizuje program „Żeglarstwo naszą pasją”.  Rozpisała wniosek na dofinansowanie i praktycznie go wygrała. I nagle stało się tak, że mogąc mieć swój sprzęt, swoje dodatkowe łódki, szkoła została związana porozumieniem, które nie gwarantuje jej niczego, a wręcz przeciwnie: w mojej opinii jest dla niej ciężarem. Teoretycznie to porozumienie nie przynosi żadnych zysków dla szkoły – wręcz przeciwnie, przynosi „bagaż” w postaci partnera, z którym będzie musiała się porozumiewać i wspólnie rozliczać podczas wspólnych przedsięwzięć. Wspólne rozliczanie – to wspólna odpowiedzialność, już teraz ciężko sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać w praktyce. Stowarzyszenie poza faktem założenia nie może się pochwalić póki co żadnym innym osiągnięciem, co jest kolejnym obciążeniem dla Szkoły. Obciążeniem jest również strata wysokości dofinansowania – mając 85 % dofinansowania jako jednostka publiczna Szkoła rezygnuje na rzecz Stowarzyszenia, które może ubiegać się „jedynie” o 50 % dofinansowania? Gdzie tu sens, gdzie logika…?
Jak prezydent może w oficjalnej odpowiedzi gwarantować, że  współpraca ze stowarzyszeniem będzie dla szkoły dobrym rozwiązaniem, gwarantuje wręcz „profesjonalizm”, skoro jeszcze nie zna działalności tego Stowarzyszenia? Na jakiej podstawie prezydent miasta ręczy swoją osobą za trenerów w ledwo założonym Stowarzyszeniu?  Ono przecież nie dało się jeszcze poznać, nawet profil na FB nie wiemy, czy należy do nich, gdyż na dziś nie ma na nim żadnych treści. Niemniej stwierdzenie, że trenerzy „mogą nie mieć wykształcenia pedagogicznego” graniczy wręcz z absurdem zważywszy, że miała to być współpraca również z dziećmi niepełnosprawnymi.  Jeśli kadra żeglarska nie ma choćby podstawowego przygotowania pedagogicznego, nie powinna w ogóle być brana pod uwagę przy pracy z dziećmi, zwłaszcza niepełnosprawnymi. Trudno to nazwać  „profesjonalizmem”.
I czas w końcu przestać się dziwić komentarzom: od początku kadencji osoba „mieszkańca Rafała” przewija się  to przez Urząd, to przez Basztę, to przez pracownika zatrudnionego w Urzędzie Miasta, teraz przez Grupę Rybacką i Stowarzyszenie Regatowe.  Pani Prezydent często dziękuje Kołobrzeżanom za uwagi, za refleksje – zatem podzielę się refleksją, że nie tylko dzięki mieszkańcowi Rafałowi prezydent wygrała wybory, pracowała na to również cała Platforma, przez cały rok. A nie na mieszkańca Rafała Kołobrzeżanie głosowali – tyle i aż tyle. Moim oczywiście zdaniem.
Żaneta Czerwińska