Dwa pozwy do sądu – finał ujawnienia farmy trolli w Kołobrzegu. Felieton podsumowujący.

Kończąc temat kołobrzeskiej farmy trolli, jaka istniała w środowisku skupionym wokół Prawa i Sprawiedliwości w Kołobrzegu warto dodać, że w piątek do Sądu Rejonowego w Kołobrzegu wpłynął pozew prywatno-skargowy przeciwko „Markowi Wertyńskiemu”. Złożył je Robert Dziemba z portalu miastokolobrzeg.pl. Piszemy imię i nazwisko pozwanego w cudzysłowie dlatego, że wszystko wskazuje na to, iż było to konto fałszywe – obecnie zresztą zniknęło ze społeczności Facebooka, podobnie jak trzy pozostałe konta.

Marka Wertyńskiego, Anetę Horst i Krzysztofa Rudego zauważyliśmy na Forum Niezależne Media już w listopadzie ubiegłego roku. Łatwo było je wychwycić z tego względu, że wszystkie te trzy konta łączyło wiele: były nieprzeciętnymi fanami Jarosława Banasia, gdyż treść tych profili to były głównie linki do audycji radiowych owego dziennikarza oraz do jego felietonów. Potem wszystkie te trzy konta reklamowały w tej samej treści koncerty Kołobrzeskiej Orkiestry Kameralnej. Wszystkie te trzy konta miały praktycznie tę samą zawartość, ponadto „Marek Wertyński” miał oznaczenie na Facebooku, że był w „skomplikowanym związku” z Anetą Horst. Rzeczywiście musiał to być bardzo skomplikowany związek, ale nic nam do tego: w związki, jakie by one nie były, się nie wtrącamy.

Nasze Forum pełne było linków do audycji dziennikarza. W ciągu jednego dnia potrafiło się na Forum znaleźć ich nawet kilka. W końcu jako administratorzy forum zwróciliśmy uwagę Jarosławowi Banasiowi, że jako media nie reklamujemy innych mediów i nasze forum nie powstało po to, by Jarosław mógł się na nim dowolnie promować, w efekcie czego usunęliśmy część postów. Niestety, jak się usuwa post, usuwa się również komentarze do niego dołączone, ale to już było niezależne od nas.  Spotkało się to z ostrą reakcją niektórych Czytelników, którzy pod postami zdążyli już napisać swoje komentarze. Wyjaśniliśmy – choć dowodzi to, że jak ktoś z góry upatrzy swoje stanowisko, żadna dyskusja nie ma sensu:

Po zwróceniu uwagi, dziennikarz oficjalnie się nieco uciszył, ale za to aktywność trzech pozostałych kont nagle wzrosła. W końcu do Marka Wertyńskiego napisaliśmy jako administratorzy wiadomość, którą zatytułowaliśmy „Oj Jarek, Jarek…” Odzewu ani zaprzeczenia typu: „nie jestem żadnym Jarkiem”  nie było, odpowiedzi również. Dokładnie w tym samym czasie powstała pierwotna wersja grupy „Kołobrzeg bez Cenzury” i wszystkie te konta nagle zaczęły w komentarzach kierować na tę grupę:

 

W efekcie cała czwórka miała wstrzymaną publikację postów na Forum – co oznaczało, że posty mogli pisać, ale ich publikacja wymagała zatwierdzenia moderatora.  Ostatni post Anety Horst dotyczył retransmisji koncertu Orkiestry w Telewizji Kablowej Kołobrzeg, jak widać na zrzucie ekranu – czekał na zatwierdzenie:

Wszystkie wpisy były mniej więcej podobnej treści, jeśli nawet nie takiej samej. Ostatnim wpisem Krzysztofa Rudego był bełkot o potłuczonej parze reflektorów, co skłoniło nas do napisania ostatniego, publicznego  postu do… autora tych wypocin.

Chwilę potem miastokolobrzeg.pl ujawnił farmę trolli i wszystkie konta zniknęły. W efekcie tych działań i  śmiesznej w sumie historii mamy taki efekt: dwa pozwy sądowe i niesmak, że w ogóle taka sytuacja miała miejsce.  A to już nie jest śmieszne. Nie będziemy już karmić trolli i osoby, która za tymi fałszywymi kontami stoi, bo i Czytelnicy mogą być już znużeni tematem, a i tak mamy przekonanie, że osoba – jak ją nazwał poseł Hoc „albo psychicznie chora, albo pisząca na zlecenie, albo pod wpływem narkotyków” nie zostanie odnaleziona.  Chcielibyśmy mieć nadzieję, że wszyscy zgodnie z obietnicami zrobią wszystko i stanie się pewne, kto za tymi wpisami stoi, tak dla stuprocentowej  pewności na przyszłość, ale niestety – rzeczywistość pokazuje, że raczej tak kłopotliwe dla wizerunku sprawy zamiata się pod dywan.  Chcielibyśmy, by zgodnie z obietnicą posła Hoca ta osoba zniknęła z przestrzeni publicznej, bo nie tylko sama siała zamęt, to jeszcze znalazła swoich wyznawców. I to również nie jest śmieszne.  Moim oczywiście zdaniem.

Sprawy znalazły swój finał w sądzie – wrócimy do nich, gdy sprawy się wyjaśnią. Ale w jednym z posłem Hocem jesteśmy zgodni: trollom i hejterom zdecydowanie stawiamy opór, tylko my to czynimy od dawna, a niektórzy muszą od teraz, bo coś się wydało.

Żaneta Czerwińska