Niespodziewana większość głosów pozwoliła dofinansować leczenie metodą in vitro

  • Apeluję o kulturę wypowiedzi i spokój – mówił Piotr Lewandowski, przewodniczący Rady Miasta w Kołobrzegu do grupy osób, która przyszła na dzisiejszą sesję. Przeciwnicy metody in vitro starali się zakłócić przebieg obrad. Uchwała przeszła niespodziewaną większością głosów, ale wcześniej dyskusja zbaczała na niebezpieczne tory zahaczające o ideologię i wiarę.   

Uchwała, o której pisaliśmy już wielokrotnie, ma pomóc dofinansować leczenie bezpłodności. Każda para, która zakwalifikuje się do tego programu, może otrzymać dofinansowanie w kwocie 5 tysięcy złotych. Nie obyło się jednak bez ideologicznych dyskusji.

Grupa Akcji Katolickiej przyszła z transparentami, głoszącymi m.in. „Kto w Boga wierzy na ratunek niech bieży, w piekielne odmęty diabła złożyć, a wcześniej wybatożyć”, „Aleć w każdym czasie i wieku są niecnoty i cnoty, bądźcie tymi drugimi”, „Stop in vitro”. Kiedy radni przeszli do dyskusji, jeden z przybyłych nawet groził przewodniczącemu, który grożąc wyprowadzeniem z sali obrad upomniał go ostatni raz:

  • Ostatni raz panie Lewandowski to porozmawiamy na osobności – usłyszał przewodniczący w odpowiedzi.

(Zobacz: https://business.facebook.com/niezalezne.m/videos/1063728963972504/)

Przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Maciej Bejnarowicz zwracał uwagę, że in vitro nie jest metodą leczenia bezpłodności, a istnieją również inne programy, dofinansowane z budżetu państwa, w których nawet uczestniczą kołobrzeżanie.

  • Tak jesteście zafiksowani na tę metodę, że nie patrzycie na inne procedury – mówił.  – Jesteście ideologicznie skoncentrowani na tej metodzie, a nauka poszła do przodu i pozwala na inne rozwiązania. Zwrócił uwagę ponadto, że przyjmując tę uchwałę, zostaje otwarta droga do posiadania dzieci przez pary homoseksualne.

Inaczej mówił radny Łukasz Zięba z klubu Nowy Kołobrzeg:

  • Osoba, która nie spotkała się bezpłodności, nigdy nie zrozumie tego problemu.

O ile jasne było stanowisko radnych PiS, o tyle większość ciekawa była, jak w głosowaniu zachowa się Jacek Woźniak – kandydat na prezydenta, który w czasie kampanii wyborczej deklarował poparcie dla tej metody. Radna Izabela Zielińska przytoczyła przykład spotkania ze znajomym, który zazdrościł jej faktu, iż podczas spotkania trzymała dziecko na ręku. Po innych argumentach dodała, że nie chce tego szczęścia pozbawiać innych.

  • Czyli jest pani za metodą in vitro?! Wstyd! – krzyknęła Helena Czerniejewska, była radna Rady Powiatu, która wraz z przeciwnikami zasiadała wśród publiczności.

Sam Jacek Woźniak zwracał uwagę, że projekt ten dyskryminuje tych, których nie stać finansowo na dodatkowe badania, gdyż 5 tysięcy jest tylko częścią tych kosztów. Przypuszczał ponadto, że najprawdopodobniej i tak wojewoda unieważni tę uchwałę, gdyż, jak wskazywał, ponowne wysłanie do Agencji powinno mieć miejsce dla bezpieczeństwa prawnego tej uchwały.

Ostatecznie radni po długich dyskusjach przeszli do głosowania. Okazało się, że wśród radnych głosujących „za” były również dwie osoby z klubu radnych PiS: Piotr Rzepka i Renata Brączyk.  Dodatkowy głos „za” radnej Zielińskiej dał łącznie 15 głosów „za” przy 6 sprzeciwu.

(Zobacz: tutaj)