Aż czworo było przeciw. System sam zadecydował, że jednak są „za”…

Problemy z głosowaniem nad votum zaufania dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego miało aż czterech parlamentarzystów.  Z powodu błędu systemu posłowie Koalicji Obywatelskiej głosowali… za, podobnie jak posłanka Lewicy.

Jednym z posłów Koalicji Obywatelskiej był poseł Jacek Protas. Zaraz po zauważeniu błędu w głosowaniu poseł oświadczył, że złoży stosowne oświadczenie:

Podobne problemy okazały się w przypadku posła Marka Hoka. Przed głosowaniem szereg posłów wyraziło swoje opinie w pojedynczych wystąpieniach. M. Hok odniósł się krytycznie do exposé premiera i wskazał, że premier podał informacje, które nie są tak oczywiste, jak wyglądało to w swoim przemówieniu:

  • 2 lata temu w exposé obiecał pan, że onkologia będzie nie tylko dla pana, lecz także dla rządu najważniejszym punktem. W tym exposé przez zagadnienie ochrony zdrowia przeleciał pan w ciągu kilkunastu, kilkudziesięciu sekund, prawie jak Pendolino – mówił poseł Hok. – Powiedział pan, że rząd przyjął Narodową Strategię Onkologiczną. Panie premierze, rząd jej nie przyjął. Minister zdrowia dopiero pod koniec tego miesiąca dokumentem wynikającym z ustawy przyjmie Narodową Strategię Onkologiczną. Powiedział pan, że Ministerstwo Zdrowia wprowadziło sieć krajową szpitali onkologicznych. Nie wprowadziło. To jest tylko pilotaż prowadzony w dwóch województwach – świętokrzyskim i dolnośląskim – który nie został jeszcze oceniony. W pozostałych województwach tego oczywiście nie ma. Powiedział pan również, że wprowadzono sieć szpitali onkologicznych jeżeli chodzi o raka piersi. Kolejna nieprawda, ponieważ na razie tylko w przypadku jednego województwa – mazowieckiego – podpisano te świadczenia. W przypadku pozostałych nawet nie zostały rozpisane konkursy ani nie wybrano realizatorów.

Po głosowaniu również wystosował oficjalne pismo do marszałek Sejmu Elżbiety Witek:

Posłanka Gabriela Lenartowicz – również z Koalicji Obywatelskiej, jeszcze przed głosowaniem wypowiedziała się w temacie przemówienia premiera, zwróciła jednak uwagę na kwestie klimatyczne i możliwość utraty dofinansowań:

  • Panie Premierze! Wiele pan zapowiadał, że kwestie klimatyczne, polityki energetycznej będą jednym z filarów działalności pana rządu, tymczasem usłyszeliśmy tylko ogólniki. A Polska jest w tej chwili na najlepszej drodze. Bo jako jedyne państwo w Unii Europejskiej nie spełnialiśmy wszystkich trzech celów pakietu energetyczno-klimatycznego w 2020 r., a w 2030 r. tym bardziej. W najlepszym razie będziemy kupować wirtualną energię odnawialną. Szacuje się to gdzieś na 8 mld. Grozi nam także utrata możliwości korzystania z ok. 5 mld euro z Funduszu Modernizacyjnego dla transformacji energetycznej i dostępu do specjalnego, wartego kilkadziesiąt miliardów euro, instrumentu na restrukturyzację regionów monokultury górniczej, jeśli tych kryteriów i tych warunków nie spełnimy. A czyste powietrze? Też. Tylko zainteresowanie Polaków jest rzeczywiste, realizacja to czysta fikcja, obecny program nie kwalifikuje się bowiem do uzyskania funduszy strukturalnych. Nie otrzymaliśmy na ten temat żadnych odpowiedzi i żadnych zapowiedzi.

Posłanka to trzecia osoba, która miała kłopoty z systemem głosowania i również złożyła oficjalne pismo w tej sprawie.

Czwartą osobą, która złożyła oświadczenie w związku ze źle działającym systemem, była posłanka Lewicy Małgorzata Prokop – Paczkowska:

Pani Marszałek! Podczas głosowania nad wotum dla premiera Morawieckiego moja maszynka do głosowania odmówiła posłuszeństwa. Tak jak cała Lewica głosowałam przeciw. Proszę o odnotowanie mojej woli – czytamy w oświadczeniu

Komentarz: 

Mimo, że były to ewidentne pomyłki, cały Sejm, a za nim portale społecznościowe aż huczą od opinii o wreszcie zdobytej „stabilnej większości Prawa i Sprawiedliwości”.  Zdrowy rozsądek widać gubi się już na starcie, bowiem czy po tak krytycznych uwagach aż czworo parlamentarzystów mogłoby tak po prostu zmienić zdanie? Wątpliwe. Możliwe oczywiście, ale bardzo wątpliwe. Tymczasem mamy komentarze, które odwracają uwagę od istotnego problemu, jakim jest system głosowania. Jak zauważyła posłanka Lenartowicz: zdarzały się, ale nie w tak newralgicznych momentach. To jest nie do pomyślenia, bo czasem jeden głos może zadecydować o czymś istotnym – a co mówić aż cztery. To, że czwórka posłów zagłosowało „przeciw”, a okazało się, że głosują „za”, mogło się wydarzyć chyba tylko w naszym Parlamencie.