Co robią Wody Polskie z łachą na Parsęcie? Kolejna interwencja w tej sprawie.

Jeszcze we wrześniu, jak twierdzi prezydent miasta Kołobrzeg Anna Mieczkowska, miały się rozpocząć prace na rzece Parsęcie. Tymczasem mija październik, a roślinność i łacha jak rosły, tak rosną dalej.

Bezczynność Wód Polskich w zakresie ratowania rzeki Parsęty jest już nazbyt widoczna. Nie pomagają pisma, apele mieszkańców, nie pomógł nawet briefing starosty z zasadzeniem drzewka. Łacha jak rosła, tak rośnie dalej, roślinność na niej również.

Nikt z instytucji odpowiedzialnych za zlikwidowanie tego stanu nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji, a tych jest bardzo dużo. Dość wspomnieć o niskim poziomie wody, ale i niebezpieczeństwie dla ludzi. Łacha to nic innego jak ruchoma pułapka, bowiem powstaje w wyniku naniesionego przez rzekę piasku, pod którym jest zazwyczaj błoto. Stąpając po takim terenie nigdy nie wiadomo, kiedy się może zapaść.

Jak wyjaśnia starosta kołobrzeski Tomasz Tamborski, łacha zagraża aż pod trzema względami. Pierwszy to osuszanie Kanału Drzewnego:

  • Dalsza blokada wód spowoduje w konsekwencji to, że Kanał Drzewny, który nasącza okolice, w tym ogródki działkowe, po prostu wyschnie. Będzie bardzo trudno odbudować florę i faunę w nim– ostrzega starosta.

Zwraca uwagę również na fakt, że rzeka, która jest w kategorii górskiej, nanosi piach do portu. Rzadko mamy do czynienia z cofką, stąd piasek jest regularnie nanoszony przez rzekę do portu, a to już powoduje jego wypłycanie – co w konsekwencji może przynieść niewyobrażalne straty. I trzeci aspekt to zagrożenie powodziowe: rzeka przepływająca węższym strumieniem powodować będzie podtopienia. Sam starosta zapewniał podczas wspomnianego briefingu, że likwidacja tej łachy to nie jest żaden techniczny problem (zobacz: Starosta sadzi drzewko na Parsęcie i chce wreszcie zmusić Wody Polskie do działania. “To miejsce wstydu kołobrzeskiego”(wideo)

Inaczej uważa Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie, który w specjalnym oświadczeniu podkreślił, że „wydobycie piasku z dna, z uwagi na długookresowe niskie stany wody w Parsęcie w żaden sposób nie zmieni wypełnienia koryta. Nieumiejętne wykonanie prac skutkować za to może nie tylko zniszczeniem siedlisk przyrodniczych lecz również naruszeniem profilu podłużnego rzeki„. Zaznaczono również, iż ze względu na obszar Natura 2000, decyzje administracyjne podlegają Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, zaś umowa z PGW Wody Polskie dotyczy konserwacji oraz odcinkowego utrzymania koryta. (zobacz całość oświadczenia na stronie Kołobrzeg Moje Miasto: Wody Polskie ustosunkowały się do sytuacji dotyczącej łachy na Parsęcie)

Prezydent miasta Anna Mieczkowska zdecydowała się ponownie zainterweniować i 4 października wystosowała kolejne pismo do PGW Wody Polskie:

Zwróciłam się ponowie do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie o pilne rozpoczęcie prac związanych z usunięciem nadmiaru łachy piasku, która zgromadziła się na rzece Parsęcie na wysokości mostu przy ul. Młyńskiej. Niestety zaplanowane na wrzesień prace utrzymaniowe nie rozpoczęły się! Niepokoi mnie rozrastająca się roślinność na brzegach Parsęty i Kanału Drzewnego, co może powodować ograniczenia oraz blokadę spływu wód z miejskiego systemu odwodnieniowego. Niestety do dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi na swoje pismo… Liczę na pomoc parlamentarzystów Marka Hoka i Czesława Hoca” – informuje prezydent.

Komentarz: 

Czy można jednak się spodziewać, że spółka, powołana przez Prawo i Sprawiedliwość w 2018 roku, rozwiąże problem? Kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli, jeszcze za kadencji poprzedniego szefa Krzysztofa Kwiatkowskiego, wykazała nieprawidłowości, o których poinformowała „Rzeczpospolita” w artykule:  NIK: Chaos w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie. Od sierpnia br. NIK ma swoje problemy związane z nowym szefem i raczej trudno oczekiwać, żeby zajęła się tak banalną sprawą jak Parsęta w Kołobrzegu. Wygląda na to, że nie widać urzędniczej woli rozwiązania problemu, a jedynie nieśmiałe przebąkiwanie o zakresie obowiązków i RDOŚ. Nadal łacha będzie rosnąć, w konsekwencji:  rzeka zwężać, port wypłycać, Kanał Drzewny wysuszać. A nam pozostaje patrzeć tylko na to, jak niszczeje niezmierne bogactwo, jakim jest rzeka Parsęta. Żadna instytucja nie radzi sobie z wypływem wody mineralnej w znacznej ilości, o co walczy już od 2,5 roku radny Krzysztof Plewko, choć poseł Czesław Hoc w kampanii zapewniał, że wypływ został zaczopowany. Podobną chęć załatwienia problemu widać na rzece Parsęcie, to nie jest problem od dziś. Czy nadal będziemy się  biernie przyglądać temu marnotrawstwu czy w końcu urzędnicy rozwiążą problem? Nawet jeśli mówi się, że powstał on w wyniku wcześniejszych inwestycji, to od tego są instytucje państwowe, by nie przerzucać się wzajemnie papierkami, a skutecznie działać. Chyba, że w wyniku nadmiernego zatrudnienia po linii partyjnej brakuje specjalistów?  Nie zmienia to faktu, że ktoś za siedzenie przy biurku pobiera tam podatnicze pieniądze w postaci pensyjki i powinien rozliczyć się z efektów swojej pracy.  Czas na to najwyższy.