Pomnika Ofiar Nadberezeńców nie będzie. Komitet nie przyjmuje lokalizacji, którą uchwalili radni. “Zostaliśmy sprzedani” – mówią inicjatorzy.

O projekcie budowy pomnika Ofiar Operacji NKWD i Zagłady Nadberezeńców pisaliśmy w artykule:  W nowej formie i w nowym miejscu: pomnik Nadberezeńców stanie przy VI Dywizji Piechoty. Nad tematem pochylili się radni podczas ostatniej sesji. 

Niespodziewanie na początku obrad nad tym punktem, wiceprzewodniczący Bogdan Błaszczyk wniósł poprawkę dotyczącą zmiany załącznika.

Teren wskazany w uchwale jest pożądany i postulowany przez przewodników turystycznych na urządzenie parkingu dla autokarów. Wycieczki chcące zwiedzić cmentarz wojenny, nekropolię Armii Czerwonej, I Armii Wojska Polskiego, Pomnik Golgoty Wschodu, autokary nie mają gdzie się zatrzymać i teren ten jest bardzo cenny. W związku z tym, moją intencją jest, by ten pomnik usytuować tam, gdzie kiedyś planowaliśmy, obok Golgoty Wschodu, i z całym szacunkiem dla inicjatorów i upamiętnienia ofiar, a także nauki historii, to miejsce byłoby jak najbardziej właściwy, to miejsce byłoby najbardziej pożądane.

-uzasadniał niespodziewaną dla wszystkich propozycję zmiany lokalizacji. Radna Renata Brączyk zwróciła uwagę, że projekt, który mają przed sobą, jest przedyskutowany i teraz nie wie, co powiedzieć osobom, które są na sesji, gdyż zostały wprowadzone w błąd. Prezydent zwróciła uwagę, że jest to projekt poprawki, zgłoszony przez Bogdana Błaszczyka, jej projekt pozostał bez zmian tak, jak został wypracowany. Radny Jacek Kalinowski starał się sprowadzić nakręcającą się dyskusję na właściwe tory:

Za chwilę ten pomnik w ogóle straci na wartości, a intencją pana Bogdana jest by go schować jak najdalej i najgłębiej od ludzi. My się nie mamy czego wstydzić, naszej historii. Jestem przeciwny stawiania pomników na cmentarzu, bo tam nikt nie przyjdzie, chyba że dwa razy w roku. Pani prezydent zaproponowała bardzo dobrą sprawę. Na tym załączniku widać, że ten pomnik jest 300 m od tego, co wskazała prezydent, gdzieś schowany w polu… Gratuluję pomysłu lokalizacji.

Podobnie Maciej Bejnarowicz wskazał, że przecież projekt był już przedyskutowany, na komisji, podczas innych rozmów:

Wydaje się że byłoby czymś niewłaściwym zmieniać to, co było uzgodnione ze wszystkimi stronami.

Radny Wiesław Parus przyznał, że jest zaskoczony tą poprawką. Zaznaczył, że procedowane było miejsce wskazane przez prezydent, a z racji faktu, że są przedstawiciele inicjatorów budowy tego pomnika, może warto byłoby zapytać, czy z nimi było to konsultowane. Radny Błaszczyk na swoje usprawiedliwienie dodał, że zaproponował nową lokalizację, bo klub Kołobrzeskich Razem negatywnie zaopiniował ten projekt uchwały, przedłożony przez prezydent miasta.

Podstawowa sprawa: pan Błaszczyk myli działki,  ta jest przesunięta na koniec działki, która nie koliduje z planami parkingu dla autobusów. Jeśli radni stwierdzą, że to miejsce nam się nie należy, tylko to przy Golgocie, to poszukamy innego miasta, które się tym zainteresuje

-powiedział Krzysztof Nowacki z Komitetu Budowy Pomnika.

Radny Kalinowski zwrócił uwagę radnym na fakt, że z pomnikami jest “coś nie tak” w Kołobrzegu:

Mamy straszne problemy z budowaniem pomników. Zgłaszają się do nas organizacje, które wykładają własne pieniądze, a my im robimy cały czas pod górkę. W poprzedniej kadencji kto był, ten pamięta. Następna kadencja, znowu “nie”. Spójrzcie na siebie i powiedzcie: co jest nie tak? Z radą? Czy w ogóle z nami,  mieszkańcami tego miasta…? Zapominamy o historii…? Apeluję o rozsądek. Przecież my niczym nie ryzykujemy. Ludzie chcą zostawiać jakieś pamiątki, inwestują, mają jakieś założenia, a my wysyłamy ich na księżyc, że tak brzydko powiem. To chyba nie tak.

Bogdan Błaszczyk nie miał pretensji do radnych, jednak zaznaczył stanowczo, zadając pytanie:

Czy dla tego pomnika jest ubliżające, że będzie to w pobliżu pomnika Golgota Wschodu, która już tam istnieje…? I pod który ludzie przychodzą…? To jest miejsce wokół cmentarza wojennego, to jest miejsce kwater naszych bohaterów, walczących w drugiej Wojnie Światowej;  to nie jest miejsce ubliżające. Proszę nie mówić, że chcemy gdzieś w pole wyrzucić, bo to demagogia.

Członek komitetu, Marzenna Jagiełło –  inicjatorka budowy pomnika, poprosiła o głos:

Nasza pokora i determinacja jest dość duża, bo ciągle nas spychano. Nam zależy na oddaniu hołdu i pamięci Polakom, którzy w ilości 200 tysięcy zostali zabici nad Berezyną i nigdy nie wrócili do kraju który tak umiłowali. W naszym stowarzyszaniu są potomkowie, i ciągle są spychani: to parking, rekreacja, ja to rozumiem, ale my to mamy dlatego, że ktoś kiedyś przelał krew. Żeby cieszyć się rekreacją, młodzi ludzie muszą znać historię. Jest nam naprawdę przykro, bo jest to inicjatywa, która wychodzi z kosztów stowarzyszenia, w Polsce nie znalazło się żadne miejsce dla tych 200 tysięcy. Czy to jest mało? Ludzi, którzy zostali zabici strzałem w tył głowy? Chcemy, by to miejsce choćby troszkę było widoczne z ulicy, by ktoś się zatrzymał i pomyślał, bo wolność nie jest dana na zawsze.

Mimo tej dyskusji, w głosowaniu nad poprawką wiceprzewodniczącego Błaszczyka okazało się, że przeszła 11 głosami “za”. Cały projekt uchwały, wraz z poprawką  również przeszedł większością głosów. Inicjatorom pomnika ta sytuacja jest nie do przyjęcia:

Absolutnie nie przyjmujemy tej lokalizacji – mówi Krzysztof Nowacki. – Zostaliśmy sprzedani. Nie będzie tego pomnika w Kołobrzegu. Na razie najważniejsze dla nas są obchody 17 września, ale potem podejmiemy inne działania. Jedno wiemy na pewno: ten pomnik nie powstanie w Kołobrzegu

-dodaje. Do sprawy wrócimy.