2019: Anna Sztark startuje do Senatu. Po ostatecznych decyzjach startuje z własnego Komitetu.

Choć rano były jeszcze inne decyzje, Anna Sztark – wieloletnia senator ziemi koszalińskiej,  w nadchodzących wyborach parlamentarnych z naszego okręgu wystartuje ze swojego komitetu.

Do tego, co się zmieniło w ciągu jednego dnia, jeszcze wrócimy. Sytuacja wokół lokalnych list Platformy Obywatelskiej pod szyldem Koalicji Obywatelskiej można określić słowem nieporozumienie za nieporozumieniem. Samodzielny start senator Anny Sztark pomoże jej jeszcze bardziej, a zdecydowanie osłabi kandydatów Koalicji Obywatelskiej. Platforma Obywatelska po raz kolejny udowodniła, że w wyborach nie liczy się kandydat, a zasłużeni dla partii. Usunięcie tak znanej w całym regionie osoby jak Anna Sztark jest przysłowiowym „strzałem w kolano”.  Przypomnijmy tylko nieliczne funkcje Anny Sztark: lata 80. –  NSZZ „Solidarność”, była przewodnicząca zarządu Regionu Koszalińskiego NSZZ „Solidarność”, była radna Białogardu,  w 1998: wojewoda koszaliński, od 1998 do 2002 zasiadała w sejmiku zachodniopomorskim, przez kolejne cztery lata w radzie powiatu białogardzkiego. Anna Sztark była związana z Akcją Wyborczą Solidarność (należała do Ruchu Społecznego AWS), następnie przystąpiła do Platformy Obywatelskiej. W wyborach parlamentarnych w 2001 z ramienia Bloku Senat 2001 bez powodzenia kandydowała do Senatu, a w wyborach w 2005 z listy PO do Sejmu. W 2006 ponownie uzyskała mandat radnej sejmiku, funkcję tę pełniła do 2007.  W wyborach parlamentarnych w 2007 z ramienia PO została wybrana na senatora VII kadencji w okręgu koszalińskim, otrzymując 92 881 głosów. 17 listopada 2010 została wybrana na wicemarszałka Senatu. W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegała się o reelekcję, w nowym okręgu jednomandatowym dostała 44 974 głosy. W 2015 została ponownie wybrana na senatora, otrzymując 38 861 głosów. Do charakterystyki pracy senator można dodać jeszcze znaczny fakt, że w mijającej kadencji Senatu zajęła 6 miejsce pod względem aktywności wśród kobiet w Senacie.

Komentarz:

Jeśli dla Platformy Obywatelskiej takie osoby nie mają miejsca na listach, to trudno nie mieć wrażenia, że politycy tego ugrupowania po prostu „odlecieli”. Jeśli lokalni inni działacze partyjni tworzą listy kandydatów takie, by nie zaszkodziły Koalicji Obywatelskiej, to już z góry można te wybory uznać za przesądzone.  Wrażenie, że politycy nie mają pojęcia o realnym świecie nasuwa się samo. Ale tak to właśnie jest, kiedy czołowi działacze zajęci nazwiskami na listach i swoimi interesami odsuwają osoby, które mają duże szanse na powodzenie w wyborach. Jednym słowem: jeśli PO i inne  sympatyzujące ugrupowania przegrają te wybory, będzie to wyłącznie ich własna, wątpliwej jakości, „zasługa”.