Maciej Bejnarowicz ma zwrócić ekwiwalent? Z przepisów wynika, że niekoniecznie, radni twierdzą inaczej.

Radni z gminy Kołobrzeg nadal walczą o to, by Maciej Bejnarowicz, obecny szef klubu radnych Prawa I Sprawiedliwości w kołobrzeskiej Radzie Miasta, zwrócił niemal 7,5 tysiąca złotych, które stanowiły wypłacony w 2017 roku ekwiwalent za  niewykorzystany urlop. Zdaniem niektórych radnych, jest to nienależycie wypłacony ekwiwalent. Niedawno w tej sprawie wypowiedział się wójt Włodzimierz Popiołek.

Sprawa – choć dotyczy roku 2017 – jest nadal sprawą aktualną.  W grudniu ubiegłego roku Julian Nowicki, przewodniczący Rady Gminy Kołobrzeg oraz Tomasz Szafrański, radny gminy Kołobrzeg, złożyli w tej sprawie interpelację. Odpowiedział na nią wójt Włodzimierz Popiołek informując, że pismem z dnia 6 kwietnia ubiegłego roku Maciej Bejnarowicz został wezwany do zwrotu wspomnianej kwoty (dokładnie: 7.481,87 zł) do końca roku 2018. Wójt poinformował również, że w przypadku braku wpłaty tej kwoty, gmina wstąpi na drogę sądową.

Tymczasem sprawa nie jest tak prosta. Zgodnie z Kodeksem Pracy, najpierw musi udowodnić, że pracownik wiedział, iż wypłacone świadczenie jest nienależycie wypłacone. Jak wynika z przepisów art. 409 Kodeksu cywilnego i art. 300 Kodeksu pracy, próby odzyskania pieniędzy mogą zakończyć się fiaskiem, jeśli pracownik – lub jak w tym przypadku: były pracownik – wydał już pieniądze. Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa bowiem jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją, powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. Podobnych uzasadnień jest jeszcze kilka, z których wynika, że samym błędem było wypłacenie środków przez gminę lub skarbnika, który nie rozliczył właściwie. Jak wiadomo natomiast, Maciej Bejnarowicz rozstał się z gminą Kołobrzeg w bardzo przyjaznych stosunkach, i takie trwają do dzisiaj. Wątpliwe jest, czy wobec uzasadnień prawnych gmina Kołobrzeg wystąpi na drogę sądową.

Sam zainteresowany wyjaśnia krótko:

  • Jest to spór natury formalnej. Nie jestem nic gminie winny, a jeśli gmina by tak uważała, to z pewnością dawno wystąpiłaby na drogę sądową. Na odpowiednie przepisy, że nie jestem nic gminie winien, wskazują również prawnicy – wyjaśnia Maciej Bejnarowicz.

Wiadomo nie od dziś, że radny Tomasz Szafrański jest oponentem byłego kandydata na prezydenta miasta i nie jest wykluczone, że poprzestanie na tych wyjaśnieniach. Wskazuje na to choćby tytuł niedawno poruszonego tematu na stronie dzwirzyno24.info: „Tylu prawników w gminie, a nikt nie wytłumaczy Nam czy Maciej musi oddać kasę czy też nie musi ? Jak interpretuje to prawo polskie?(czytaj tutaj).

Jak sprawa się potoczy dalej, będziemy Czytelników informować.