Lekcje o mowie nienawiści w kołobrzeskich szkołach. Warszawa ma z tym kłopoty…

W miniony poniedziałek prezydent Anna Mieczkowska zapowiedziała,  że  w szkołach miejskich zostaną wprowadzone lekcje dotyczące „mowy nienawiści”. 

Pomysł lekcji, na których na czynniki pierwsze rozkłada się zjawisko zwane „mową nienawiści” narodził się tuż po zabójstwie Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. Prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska podczas poniedziałkowego spotkania zapowiedziała, że chce takie lekcje wprowadzić w ramach lekcji wychowawczych. Zajęcia będą przeprowadzane przez prezydent Annę Mieczkowską i jej zastępczynie.

  • Lekcje odbędą się po feriach zimowych i obejmą uczniów klas ósmych i klas trzecich gimnazjów. W porozumieniu z kadrą dydaktyczną przygotujemy prezentację właśnie na te spotkania

-mówiła prezydent Anna Mieczkowska podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami.

Jako pierwszy ten pomysł chciał zrealizować Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. „Nienawiść ma niszczycielskie skutki. A wszystko zaczyna się od słów. Dlatego w warszawskich szkołach jeszcze przed feriami zostaną przeprowadzone lekcje na temat tego, jak reagować i przeciwdziałać mowie nienawiści” – zapowiedział Rafał Trzaskowski.

Okazuje się jednak, że wprowadzenie takich lekcji zaczęło mieć przeszkody, głównie za sprawą Instytutu Ordo Luris. Dr Tymoteusz Zych z Ordo Luris uważa, że prezydent Trzaskowski wykorzystuje tę akcję do promowania środowisk LGBT:

Instytut przygotował również oświadczenie dla rodziców:

Na specjalnie przygotowanej stronie czytamy:

Program napisany przez radykalne środowiska lewicowe służy wprowadzaniu do systemu edukacji skrajnie ideologicznych treści. Jego autorzy pod pozorem walki z nienawiścią próbują wpoić dzieciom własną wizję świata i wyrzucić ze szkoły wychowanie w duchu wartości takich jak: tożsamość narodowa, tożsamość małżeństwa, rola rodziny i rodziców w wychowaniu dziecka, rola religii w życiu rodzin i życiu wspólnoty narodowej. Autorzy programu twierdzą, że najczęściej dotyczy ludzi o innej orientacji seksualnej, w tym biseksualistów i transseksualistów, a także muzułmanów i uchodźców. Wśród przykładów ofiar nie znajdziemy natomiast rodzin wielodzietnych czy katolików. Dlatego musimy w tej sprawie wyrazić swoje stanowisko i zaprotestować przeciwko tym destrukcyjnym działaniom. Nie możemy pozwolić na to, by szkoła stała się miejscem, które zamiast uczyć dzieci i młodzież szacunku do drugiego człowieka było wykorzystywane do podstępnego manipulowania umysłami młodych Polaków„.

(więcej: tutaj.)

Przeciwnicy wysłali swoje petycje o wycofanie tego programu ze szkół, wysłali to również do wiadomości minister Anny Zalewskiej. Jak się potoczy sprawa w Kołobrzegu? Czy również rodzice skorzystają z oświadczenia Instytutu i również będą protestować? Będziemy informować na bieżąco.

Komentarz:

Wydawać by się mogło, że tak prosta i konieczna sprawa, jaką jest zjawisko mowy nienawiści w Internecie, spotka się z uznaniem. Tymczasem jak się chce znaleźć problem, to się go znajdzie. „Wśród przykładów ofiar nie znajdziemy katolików”? Przecież większość osób, rozsiewających hejt w Internecie uważa się za chrześcijan, a śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że znaczna ich część może być katolikami. I sami między sobą rozsiewają hejt – wystarczy, że kolega z klasy, podwórka, szkoły, będzie miał inne zdanie. Podziały polityczne wśród dorosłych prowadzą do nadmiernego zwracania uwagi na szczegóły, z pominięciem zasadniczego problemu. Czas z tym skończyć i zacząć od siebie. Czynem, nie słowami.

Żaneta Czerwińska