Kołobrzeg narzekaniem stoi. Moim zdaniem.

Kiedy w kampanii wyborczej kandydatka na Prezydenta Miasta przedstawiała „Kartę Mieszkańca”, większość przeciwników wyśmiewała pomysł, padały nawet twierdzenia o populizmie, a także pytania „kto za to zapłaci”. Teraz, gdy kandydatka jest prezydentem i ten lekceważony niegdyś przez totumfackich oponentów program zaczyna być wdrażany, ponownie pojawiają się opinie i pytania, z wiodącym: „dla kogo to będzie”. „Czy mieszkaniec powiatu będzie mógł korzystać”. „Czy będąc codziennie w Kołobrzegu też będę miał tę Kartę”. Nagle dla wszystkich istotne jest, by „mieć”, a szum się zacznie, gdy Kartę dostaną osoby uprawnione, czyli mieszkańcy miasta lub osoby płacące w tutejszym Urzędzie Skarbowym podatki. Nie rozumiem całkowicie oburzenia z tego tytułu. Niech inne gminy stworzą dla swoich mieszkańców podobne programy, w końcu o ile pamiętam, prezydent nie opatentowała tego pomysłu, więc można dowolnie z niego korzystać. Czy to mieszkańcy powiatu cierpią w każdy sezon letni z powodu napływu turystów? Czy mają problemy z parkowaniem codziennym po dniu pracy? Czy często idąc na plażę nie mają miejsca dla siebie, bo wczasowi Janusze parawany rozstawili już o szóstej rano…? Zaraz się okaże, że to nie wina mieszkańców powiatu, że nie mieszkają w Kołobrzegu. No właśnie! Dlaczego mają mieć więc Kartę Mieszkańca…? Piszcie petycję o poszerzenie granic miasta, to wtedy będziecie mieć Kartę Mieszkańca. Ale przecież pomysł rozszerzenia granic też się nie podoba. Nie pozna jeden z drugim faktów, nie zapozna się z możliwościami, ale narzekać będzie. Bo tak. I już.

Pomijając kwestie związane z opozycją wobec obecnej prezydent warto pamiętać, że prezydentem jest dla wszystkich mieszkańców, a więc ci, co głosowali na przeciwnika, też Kartę dostaną, bez obaw, nikt nie będzie przynależności partyjnej lub obywatelskiej sprawdzał. Ale psioczyć trzeba, to takie „nasze” przecież… Orszak Trzech Króli przeciwnikom obecnej prezydent też się nie spodobał, bo przecież prezydent miała oddzielać sprawy wiary od urzędu i krzyk, że to oszustwo wyborców. Jakby prezydent nie zgodziła się na Orszak, to dopiero byłaby heca! Przecież wtedy byłaby prezydentem tylko dla niektórych. Gdyby na przykład środowiska LGBT chciały zrobić swój pochód i załóżmy, że prezydent wyraziłaby na to zgodę – też byłby płacz i zgrzytanie zębów. Drodzy Kołobrzeżanie – jeśli zgromadzenie publiczne w swoim celu jest zgodne z prawem, prezydent w myśl zasad demokracji powinien wyrazić na nie zgodę, czy nam się dany pochód/wydarzenie/marsz podoba, czy nie. Na tym polega wolność słowa i wolność zgromadzeń. Mnie tylko zastanawia, dlaczego więcej osób było na Orszaku Trzech Króli niż na Marszu Niepodległości, jest to jednak temat do odrębnej analizy.

Narzekamy na wszystko: a to fontanna na rzece za głośna, sygnalizacja na przejściach przeszkadza – musi być ciszej, jarmark za długo – bo jest pod oknami mieszkańców centrum, Karta – że nie dla wszystkich, co bywają w Kołobrzegu, a już w ogóle fakt, że miesiąc po wyborach jeszcze tej Karty nie ma, to już w ogóle oszustwo… Narzekamy na fajerwerki – bo pieski się boją, ale już to, że zabiera się psy ze sobą na pokaz fajerwerków, nie spotyka się ze sprzeciwem. Chcemy pokazu fajerwerków na sylwestra, a nie umiemy zachować podstawowych zasad bezpieczeństwa – nawet w tym roku w tłumie, wśród widzów, puszczano petardy. Wszystko, po prostu wszystko przeszkadza, chyba w myśl zasady, by zawsze być przeciw. Najczęściej dlatego, że ktoś wygrał, a ktoś przegrał. Ktoś stracił, ktoś zyskał, komuś się kurek zakręciło, komuś się nie udało zdobyć stanowiska lub utrzymać tego, co miał… Bywa, samo życie. Nienawiścią i atakami nadrabia się brak kultury lub swoją porażkę.

Taka szkoda, że święta tak szybko minęły, bo to takie ładne było, kiedy wszyscy dzielili się opłatkiem… Niestety, nie mogło i nie było to szczere, skoro trwało tak krótko.

Jest jednak nadzieja: przed nami już 27. finał WOŚP. Może tym razem obejdzie się bez narzekania, bo ta idea jednoczy wiele osób. I środowiska są połączone. Postarajcie się rywalizować w tym, kto więcej zbierze środków – może choć raz rywalizacja polityków przyniesie pożądane skutki.