Nie idę do Rady po kasę

Nie idę do Rady po kasę

Rozmowa z Waldemarem Radomskim, kandydatem z listy Prawa i Sprawiedliwości do Rady Miasta, kandydatem nr 7 z okręgu nr 3

Po wielu latach zdecydował się Pan kandydować do Rady. Dlaczego?

Chcę rozliczyć wszystko. Mam swoje siedem punktów programu z racji tego, że jestem „siódemką” na liście. Chcę przede wszystkim służyć mieszkańcom, dlatego do razu zaznaczam: całą swoją dietę będę przeznaczał na schronisko dla zwierząt lub inne cele charytatywne. Ja mam z czego żyć, nie idę do Rady po kasę w przeciwieństwie do radnych czy prezesów spółek. Przecież oprócz wysokich pensji pobierają diety radnego, to kto powie, że oni nie idą do rady po pieniądze?

 Jest Pan przede wszystkim związany ze środowiskiem kołobrzeskich kupców. Jeden z punktów Pana programu dotyczy między innymi możliwości kołobrzeskich przedsiębiorców.

Jeśli zostanę radnym, postaram się o przywrócenie w strefie uzdrowiskowej A stałych pięćdziesięciu punktów handlowych dla kołobrzeskich przedsiębiorców. Zadbam również o przywrócenie sezonowych punktów handlowych dla kołobrzeskich przedsiębiorców tak, jak to było dwanaście lat temu. I zapewniam, że dołożę wszelkich starań o to, b y wszystkie inwestycje miejskie zostały dobrze rozliczone.

Pana zdaniem – nie są…?

Nie. Prezydent zostawia miasto z problemami. Milion złotych za molo – ktoś za to musi zapłacić, sto płytek jest do wymiany – również ktoś za to musi zapłacić. Zawaliły się ekrany dźwiękochłonne przy Helsińskiej – też ktoś będzie musiał za to zapłacić. To jedno. Po drugie: uważam, że wszelkie inwestycje powinny być konsultowane z mieszkańcami. To oni, nie radni, powinni decydować,  jakie inwestycje powinny być w mieście finansowane. Park Dąbrowskiego? Nie jest skończony, trzeba go zrobić w całości. Potrzeba tak na przykład zjeżdżalni zimowej na sanki, ławeczek, zagospodarowania wyspy, i wielu innych rzeczy. Targowisko? Jestem za  dwufazowością jego przebudowy, zrobić trzeba to raz a konkretnie.  Cóż za problem zrobić plac zabaw przy Helsińskiej – wystarczy wyjąć teren wojskowy i tak go zagospodarować. Podobnie przy ulicy Zygmuntowskiej – to mieszkańcy muszą zadecydować, jak ma być teren zagospodarowany.

W swoim programie ma Pan również – podobnie jak wiele osób – budowie mieszkań pod wynajem. Cztery lata temu grupa osób również to obiecywała, a tymczasem nic się w tym kierunku nie zrobiło. Czy uważa Pan, że akurat Panu to może się udać?

Przede wszystkim trzeba zrozumieć jedno: do tej pory nie na rękę obecnym władzom był fakt tych mieszkań pod wynajem. Z prostej przyczyny: deweloperzy by na tym stracili. Przecież w przypadku budowy nowych mieszkań pod wynajem cena u deweloperów musiałaby drastycznie spaść. Nie można być od nich uzależnionym, podobnie jak od lobby hotelarskiego. Rozważam, aby właściciele hoteli zaczęli płacić podatek od luksusu.

To odważne założenia. Jednocześnie przypomnę, że w poprzednich wyborach wspierał Pan grupę, która dostała się do Rady, teraz pracuje Pan na siebie poniekąd przeciwko niektórym.

Bo nie dotrzymali obietnic. Zlikwidowali małą przedsiębiorczość w to miejsce weszli przedsiębiorcy z Polski, zarabiając niemałe pieniądze. Nie zmieniono planistyki w okolicy molo. Takie działania na niekorzyść przedsiębiorczości zatrzymam skutecznie.

Porównuje Pan czasem – słuchając innych kandydatów – swój program do tego, co proponują inni?

Oczywiście, że tak. I często się śmieję z pomysłów. Na przykład Adabar – muzycy grali w podziemiach ratusza i zostali stamtąd usunięci przez rządzących w ostatnim czasie. Dyskoteki powinny się odbywać w RCK, a cały ten teren po Adabarze powinien zostać przeznaczony dla Muzeum Patria Colbergiensis. Tam już brakuje pomieszczeń, a takie muzeum jest w Kołobrzegu potrzebne.

A co najbardziej Pana zdaniem byłoby tu przydatne do zrobienia, co mogłoby stworzyć nowe miejsca pracy?

Na przykład małe stocznie. Dlaczego mieszkając nad morzem nie możemy produkować łódek, małych jachtów czy łodzi motorowych? Mając system mieszkań pod wynajem moglibyśmy ściągnąć tu szkutników, którzy jednocześnie mieliby pracę i mieszkanie. A praca dodatkowo znalazłaby się dla wielu osób przy takim przemyśle. Trzeba ten potencjał wykorzystać.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Żaneta Czerwińska