2018: Dać właściwy wybór - rozmowa z Dariuszem Jurkiewiczem, kandydatem z okręgu nr 2

2018: Dać właściwy wybór - rozmowa z Dariuszem Jurkiewiczem, kandydatem z okręgu nr 2

W trakcie kampanii wyborczej mamy okazję poznać nowe osoby, nowych kandydatów do Rady Miasta. Dużym zainteresowaniem cieszą się osoby zwłaszcza bezpartyjne i to ich właśnie wzięliśmy na pierwszy ogień wyborczych rozmów. Dziś o sprawach w centrum miasta, takich jak parkingi, Straż Miejska, ogródki piwne, ryby w Parsęcie i zagospodarowanie tej rzeki rozmawiamy z Dariuszem Jurkiewiczem, kandydatem nr 1 z okręgu nr 2.

Jest Pan kandydatem do Rady Miasta z okręgu nr 2. To ścisłe centrum miasta. Problemów wiele, ale jednak nie da się ukryć, że ma Pan wiele pomysłów na sprawy ważne dla nas, mieszkańców.

Centrum miasta to przede wszystkim od zawsze, problem parkingów. O tym wie każdy, kto tu przybywa, a już mieszkańcy mają te problemy każdego dnia. Centrum jest zakorkowane. Moją i Komitetu Wyborczego Wyborców „Kołobrzeżanie” propozycją jest parking bypassowy i zamknięcie centrum dla ruchu. To jedyne technicznie możliwe rozwiązanie.  Czy mają być zamknięte ulice tworzące plac ratuszowy, czy kolejne ulice wychodzące poza plac, to jest do dogadania.  I to jest najistotniejszy problem w centrum, jaki mi się objawia i który wreszcie raz, a konkretnie należy rozwiązać. Mieszkańcom przedstawiliśmy projekt parkingu podziemnego z palmiarnią. Naszym zdaniem najlepszym miejscem na to jest Plac 18 Marca. Oczywiście, w tym projekcie nie musi być to palmiarnia, może być cokolwiek innego, jednak ważne, by było to miejsce, gdzie można spędzić czas, a jednocześnie zostawić samochód.

W tej chwili ze względu na zabudowę i zachowanie zieleni w grę wchodzą wyłącznie techniczne sposoby i jest to niewątpliwie jeden z nich. Kiedy przedstawialiście projekt, mowa była o partnerstwie publiczno – prywatnym. W tej chwili odpowiednia ustawa już na takie rozwiązania pozwala, i rzeczywiście można z nich korzystać. Oby się udało to skutecznie zrobić dla dobra nas wszystkich. Jednak centrum to jeszcze wiele innych spraw, a jedną z nich jest Straż Miejska.  Pana zdaniem – zlikwidować, czy nie?

Nie. Mam jednak inny pomysł na zmodernizowanie pracy Straży Miejskiej. Wystarczy utworzyć coś w rodzaju elektronicznej tablicy informacyjnej, na której można byłoby, bez użycia telefonu, przesłać zgłoszenie. Trzeba tylko pomyśleć, by było to w obrębie kamer,  by w razie zniszczenia móc znaleźć sprawców.  Generalnie w tym rozwiązaniu chodzi o to, że czasem gdzieś wychodzimy na szybko, telefonu nie mamy przy sobie, a dzieje się coś, co wymaga interwencji Straży Miejskiej. Dużo starszych osób wychodzi bez telefonu, i dla nich byłoby to również udogodnienie. Oczywiście, w telefonie też można byłoby to rozwiązać odpowiednią aplikacją.  Wszystko można opracować za pomocą systemu wiadomości sms.

Takie rozwiązanie mogłoby ułatwić sprawy zwłaszcza w sezonie. Nie ukrywajmy, że mało kto z nas ma w telefonie numer Straży Miejskiej, więc rzeczywiście świadomość, że taki system został wdrożony, mógłby ułatwić wiele spraw, zwłaszcza porządkowych. Kolejna jednak sprawa, ważna dla mieszkańców centrum: ogródki piwne.

Patrząc jako mieszkaniec – mnie nie przeszkadzają. Pamiętam, że dawno było wiele miejsc, gdzie można było długo siedzieć, było gdzie pójść. Teraz takich miejsc poza sezonem nie mamy, a i tak często są zamykane o wczesnych godzinach. Myśląc o mieszkańcach, można byłoby na przykład pomyśleć o jednej wielkiej piwiarni i wykorzystać na ten cel na przykład  Skwer Pionierów. Tam nie byłoby blisko okien, blisko domów, i nikomu by nic nie przeszkadzało. Oczywiście, jeśli tego będą chcieli mieszkańcy.

Centrum to również nasze rzeki. Mamy ulicę Rzeczną, i dalej jest zapomniana poniekąd Parsęta. Dodatkowo w kłopocie, bo prawdopodobnie z powodu źle wykonanych regulacji brzegów ona po prostu wysycha. A przecież to nasz skarb, który również można spożytkować na atrakcje dla mieszkańców.

My mamy pomysł, by ożywić Parsętę. Trzeba ją uatrakcyjnić. Było miejsce dla kajaków, łódek, ale tam jest teraz płycizna. Wiem, że są plany, by okresowo robić odmulanie dna. Ale jedno to spowodowanie, by była pływalność, a druga – infrastruktura przy rzece.  Ławki nie powinny być na ścieżce, należy je skierować ku rzece. Myślimy też o Kanale Drzewnym, tam powinny być  przystanki, i to w ilości więcej niż jeden przy Hali Milenium. Opływałem sobie te tereny kiedyś z córką, kiedy była mała, czemu do tego nie wrócić? Ideałem byłoby dopłynąć do stawku w Parku Dąbrowskiego, ale kto wie, może taką całość kiedyś się uda zrealizować.

Parsęta jest rzeką górską na pewnych odcinkach, żal patrzeć, jak ingerencja człowieka pozbawia ją najcenniejszych właściwości, w tym ryb, w które była obfita.

Jestem wędkarzem i wiedząc, jak jest zarybiana, jestem tego przeciwnikiem – w takiej formie. W tej chwili Parsęta jest zarybiana tylko drapieżnikiem, takim jak łosoś, troć wędrowna itp. Mamy w tej chwili tylko drapieżniki, nie ma płoci, nie ma świnki – którą zdarzało mi się łowić na naszej rzece, minogi jeszcze są, lecz tępią je sami wędkarze, bo choć chroniona to na nią dobrze „biorą” ryby.  W porcie w latach 90-tych widywałem jeszcze pstrągi. Dlaczego myśląc o wędkarzach, nie ma miniaturowych pomostów? Można to przecież połączyć z turystyką wodną, stworzyć odpowiednie przystanki.

Bolączką – jeśli mówimy o sportach – są ścieżki rowerowe.  Niby są, ale w centrum przejechać rowerem jest ciężko.

Musimy dopracować ścieżki rowerowe. W ogóle bolączką osób rządzących w mieście jest brak takiej ogólnej koncepcji, perspektywicznej. Inwestujemy częściowo, robimy coś etapami, czasem bez pomysłu jak to ma być dalej. Czas myśleć nad inwestowaniem wieloletnim, myśleć perspektywicznie. Konsultacje społeczne na przykład przy wielu projektach: mamy dwudziesty pierwszy wiek, a nie potrafimy zrobić prawdziwych konsultacji społecznych. A to przecież takie proste. Każdy ma dziś dostęp do Internetu, a ci, którzy nie mają, mogą pójść do Urzędu, ale niech wiadomość o tym, że jakieś konsultacje społeczne są, dotrze do jak największej ilości mieszkańców.

Centrum to jednak jeszcze wiele innych, drobniejszych spraw.

Tak, cały czas widzimy drobne problemy, jak na przykład dystrybutory woreczków dla psów. Ten ciągły brak woreczków to istna uciążliwość. Windy przy kładce czy inne rzeczy zrobione dla mieszkańców, a z których korzystają głównie turyści. I głównie przez niewłaściwe użytkowanie są często popsute. Można opracować sms-owy system informacji o wszystkim co się dzieje w mieście, wiadomości po zapisaniu się mogłyby być wysyłane z automatu. Nie każdy obsługuje Facebook, ale telefon każdy ma.  Czas korzystać z dobrodziejstw techniki.

Jako Komitet nie startujecie dla stanowisk, to trzeba przyznać. Jesteście zwykłymi mieszkańcami, i chcecie po prostu działać dla miasta. To było trudne do uwierzenia, ale rzeczywiście tak jest. Trafiliście jednak na bardzo trudną kampanię wyborczą. Jak Pan ją postrzega, teraz już nie jako mieszkaniec, ale jako jej uczestnik?

Faktem jest, że praca w czasie tej kampanii już teraz zabiera mnóstwo czasu. Mamy świadomość, że praca radnego zabiera czas dla rodzin, jednak zdecydowaliśmy się spróbować.  Dla nas jest to dodatek do naszej pracy codziennej, ale jest to praca na rzecz mieszkańców, miasta, to dodatek, który zabierze nasz czas dla rodzin, ale jestem przekonany, że warto dać w końcu mieszkańcom możliwość właściwego wyboru.

  • Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Żaneta Czerwińska