Wspólny sukces SLD i PO- in vitro w Kołobrzegu przyjęte! Nie bez krzyków i emocji.

Wspólny sukces SLD i PO- in vitro w Kołobrzegu przyjęte! Nie bez krzyków i emocji.

Niemało problemów  – zgodnie z przewidywaniami – sprawiło radnym przyjęcie uchwały dotyczącej finansowania metody leczenia bezpłodności zwaną In vitro. Protesty Akcji Katolickiej i radnych związanych z tym środowiskiem spowodowały, że dyskusja rozchodził się na wszelkie możliwe strony – od aspektów moralnych po etyczne. Nie zabrakło nawet podnioszenia głosu na radnych, ale tylko z powodów – zdaniem niektórych radnych – formalnych. 

Projekt złożył klub radnych Porozumienie dla Kołobrzegu Wioletty Dymeckiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.  Uzasadnienie potrzeby wdrożenia programu mówiło m.in. o tym, że rodzina i macierzyństwo podlegają szczególnej ochronie Państwa.  Z uwagi na brak dofinansowania ze środków publicznych do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego i wysokie koszty zastosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego spoczywające wyłącznie na pacjentach, uzasadnioną implikacją wdrożenia programu jest zapewnienie równego dostępu wszystkim mieszkańcom Kołobrzegu do usług medycznych w zakresie leczenia niepłodności i wsparcie niepłodnych par dofinansowaniem do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Leczeniem niepłodności z wykorzystaniem metod rozrodu wspomaganego medycznie zajmuje się obecnie w Polsce ok. 47 podmiotów leczniczych, z czego około 30 prowadzi leczenie metodami zapłodnienia pozaustrojowego. Wysoki koszt przedmiotowych zabiegów czyni jednak świadczenia te niedostępnymi dla większości potrzebujących par.

W dyskusji wzięły udział przedstawicielki i autorki pism sprzeciwiających się podjęciu tej uchwały, które wpłynęły do Rady Miasta. Pierwsza zabrała  Joanna Wojciechowska – lekarz z poradni onkologicznej.

Cieszymy się, że przez państwa został zauważony problem cierpiących par z powodu niepłodności. Życie powstaje z połączenia gamety męskiej z gametą żeńską, nic nie zostanie dodane, życie się zaczęło. Metoda in vitro potrzebuje powołać do życia sześć czy dziesięć osób, z czego jedna ma szansę stać się człowiekiem. Jako lekarz mam obowiązek objąć opieką poczęte dzieci. Znając procedurę in vitro, w której niekiedy wywołuje się celowo śmierć dziecka muszę powiedzieć, że nie zgadzam się na finansowanie tej metody z pieniędzy podatników. Zanim pojawiło się in vitro, stosowano inne metody. Również dzisiaj  medycyna się rozwija, eliminuje się nieprawidłowości w sposób chirurgiczny. Każda para zasługuje na leczenie przyczynowe, mogłoby ono być prowadzone w Kołobrzegu.

Beata Dorobek, specjalista rehabilitacji medycznej, wspomniała o emocjach, które budzi ta  metoda i mówiła o aspektach medycznych.  Mówiła m.in. o tym, że metoda ta dotyczy zdrowia, a także jakości życia. Zwróciła uwagę, że często przyczyną niepłodności jest tryb życia par, nałogi, palenie papierosów czy krótki sen. Pod rozwagę zostawiła radnym fakt, że Kołobrzeg jest miastem uzdrowiskowym, co sprzyja zdrowemu trybowi życia.

Radni doszukiwali się luk prawnych w przedstawionym projekcie. Jak można było się domyślać,  najwięcej złego o metodzie o in vitro i wyszukanych lukach prawnych mówiły osoby, które mają swoje dzieci, urodzone bez pomocy medycznej.

 Jak sobie przypominam głosowanie nad wieloletnim planem inwestycyjnym wodociągów i kanalizacji, też pani zagłosowała – mówiła w odniesieniu do różnych uwag radnej Karoliny Szarłaty – Woźniak Wioletta Dymecka. – Każdy korzysta z takiej wiedzy, jaką posiada. Wykład lekarzy, jak najbardziej konieczny. Ja podpisując się pod tym projektem nie wszystkie założenia rozumiem, nie jestem lekarzem. Mną kierowało kilka elementów.  Cztery osoby przyszły do mnie, które mają dzieci i wnuki dzięki tej metodzie leczenia. Niepłodność to choroba tych czasów. Jestem matką, nie miałam tego problemu na szczęście i decydowałabym się na wszystko, bo dzieci to sens życia. Nie widziałam w tej kadencji ani jednej propozycji, by wprowadzić inne metody – i nie powiedziałam, że bym tego nie poparła. Mówicie o zabijaniu zarodków. A przeszczep serca? Też ktoś musi zginąć, umrzeć, ktoś kochany, by mógł żyć ktoś inny. Panie radny Młynarczyk, mówił pan o potrzebie leczenia innych chorób – a gdzie jest projekt uchwały? Proszę coś przygotować, czymś się wykazać.

Nie na nerwy radnej Karoliny Szarłaty – Woźniak były te rzeczowe argumenty, gdyż w pewnym momencie zaczęła zbyt mocno podnosić głos na radnych:

Gdzie są te załączniki? Będę się ich do skutku i do bólu domagać! Jeśli nie ma tych załączników, to powiedzcie wprost: nie przygotowaliście się rzetelnie, dajecie nam tutaj bubel pod głosowanie, którego bronicie w zaparte! Gdzie są te załączniki? Przecież piszecie o tych załącznikach tutaj, gdzie one są?! Słucham?!

Radną próbował uspokoić Bogdan Błaszczyk:

Na ucho mogę pani powiedzieć, gdzie je może pani znaleźć…

-nie było to jednak łatwe:

Nie na ucho, to jest publiczne posiedzenie! Nasi mieszkańcy mają prawo wiedzieć! Proszę powiedzieć, gdzie są załączniki!

krzyczała radna, zaś radny Błaszczyk ostrzegł:

Jeśli jeszcze raz nazwie pani to bublem prawnym, to wyjaśnijcie to sobie w rodzinie!

– radna ostatecznie została słownie upomniana przez przewodniczącego. Emocji nie brakowało zwłaszcza ze strony radnych PiS i niezależnych, którzy nie popierali tego projektu uchwały.

Radny Ireneusz Zarzycki uspokoił atmosferę. Powiedział o przypadku ze swojego najbliższego otoczenia.

Mam wnuczkę, która urodziła się z in vitro i którą kocham na równi z drugą, która jest z normalnego zapłodnienia. To są bardzo poważne dylematy rodzinne. Córka zrobiła wszystko, by możliwe było w normalnych warunkach, ale gdy to nie było możliwe, skorzystała z tej metody.

Radny uzasadnił, że właśnie z tych powodów wstrzyma się od głosu przy tej uchwale.

Ostatecznie za przyjęciem głosowało 12 radnych: Bogdan Błaszczyk, Aneta Cieślicka, Artur Dąbkowski, Wioletta Dymecka, Sławomir Kargul, Przemysław Kiełkowski, Wiesław Parus, Krystyna Strzyżewska, Ryszard Szufel, Danuta Wilk, Dariusz Zawadzki, Izabela Zielińska. Przeciw głosowało 5: Jacek Kalinowski, Marek Młynarczyk, Krzysztof Plewko, Karolina Szarłata – Woźniak, Małgorzata Zajączkowska, wstrzymał się Ireneusz Zarzycki.

Żaneta Czerwińska

 

 

 

 

 

3 Comments
  1. “Mam wnuczkę, która urodziła się z in vitro i którą kocham na równi z drugą, która jest z normalnego zapłodnienia. To są bardzo poważne dylematy rodzinne. Córka zrobiła wszystko, by możliwe było w normalnych warunkach, ale gdy to nie było możliwe, skorzystała z tej metody.

    Radny uzasadnił, że właśnie z tych powodów wstrzyma się od głosu przy tej uchwale.” To ja już kompletnie nie rozumiem ludzkiej natury.

    1. Przyznam, Panie Marku, że ja troszkę również. Tym bardziej powinien chyba być “za”…? Cóż, to jednak kwestia osobista każdego. Przynajmniej na siłę nie próbował przekonywać ani w jedną, ani w drugą stronę.

  2. Końcem marca, po ich pierwszej konferencji , napisałem do ” Kołobrzeskich Razem ” -“Wysłuchałem konferencji p. Mieczkowskiej. Fajniutka taka , konferencja oczywiście, p. Mieczkowską nie mnie oceniać.Kochani , Wy nie macie nikogo od PR ? Jak można powiedzieć “mądrością naszą “?Miałem kiedyś dyrektora który zawsze mówił “jestem mądry Waszą mądrością” Słowa nie było na temat źródeł finansowania tego “koncertu życzeń “I nikt nawet się nie zająknął na temat in vitro. No nie ma rewolucji “I na myśl mi nie przyszło że z tematem in vitro pójdą jak burza. Tempo , jak na wrażliwość tematu, zaskakujące.Tego tak się nie robi. Woźniakowa normalnie ich rozjechała. Przecież wiadomo było że procedury związane z wdrożeniem tego programu trwają . Kadencja tej RM to jeszcze 4 miesiące.Rzutem na taśmę takich tematów się nie załatwia . Więcej , moim zdaniem, narobili szkód temu tematowi niż pożytku. Obserwowałem , dosyć uważnie, wprowadzanie dofinansowania programu in vitro w Sosnowcu.To jest jedno z sześciu (?) miast w Polsce które ten program wprowadziły. Ale to był początek kadencji.

Comments are closed.