Czy klub PO ma jeszcze… coś? Poseł Hok komentuje

Czy klub PO ma jeszcze… coś? Poseł Hok komentuje

Szybko zwołana konferencja prasowa posła Marka Hoka dotyczyła wielu bieżących spraw. Poseł jednak zaczął od najważniejszej sprawy, jaką było dzisiejsze absolutorium dla prezydenta miasta.

To bardzo ważne wydarzenie dla prezydenta. Sesja absolutoryjna jest posiedzeniem, które ocenia dokonania prezydenta. To jest kolejny dowód na to, że Kołobrzeg rozwija się w naprawdę dobrym kierunku. My wszyscy bierzemy udział w rozwoju miasta, budowaniu tożsamości, Kołobrzeg jest miastem, które budzi uśmiech i radość. Jest to wynik ciężkiej pracy nas wszystkich. Budowaliśmy przekaz, że jest miastem, gdzie można zbudować koalicję w dalszym rozwoju. Oczekują tego obywatele, kuracjusze, również obywatele innych państw. Chcielibyśmy, by w przyszłości ten efekt też był budowany.

O odejściu radnej z klubu:

Odsłuchałem tej wypowiedzi pani byłej radnej klubu. Jestem mocno zdziwiony, te spostrzeżenia są chybione i kłamliwe.  Jako zarząd PO bardzo ściśle współpracujemy z członkami w klubie Rady Miasta, które jest zapleczem politycznym prezydenta. Rozmawiamy regularnie, nawet w poniedziałek wszyscy radni zostali zapewnieni, że będą na listach wyborczych. A te uwagi co do miejsc na listach są zbyt pośpiesznie oczekiwane przez niektórych radnych. Jeśli ktoś chce pracować na rzecz miasta, nie musi oczekiwać na miejsce na liście. To jest praca na co dzień, to są rozmowy z mieszkańcami, ale podkreślam –  wszyscy radni naszego klubu mają zagwarantowane miejsca na liście, ale przecież te listy będą dopiero tworzone. Rozmawiamy na temat szerokiej koalicji, chcemy dużym ruchem pójść do wyborów, musimy z ich tworzeniem poczekać, aż będziemy mieć wszystkich udziałowców. Nie ma ani miejsc, ani konkretnych osób, które będą miały jedynki, ale są za to osoby, które niestety przez swój własny interes polityczny już chcą wiedzieć, gdzie chcą być. Mam wrażenie że pani radna Izabela Zielińska nie wytrzymała tego ciśnienia. Dla niej najważniejsze było to, by miała zagwarantowane pierwsze miejsce na liście wyborczej w którymś z okręgów do Rady Miasta, a to jest w tej chwili nie do przyjęcia. Mówimy o dużym porozumieniu. Jeżeli są osoby, które chcą grać indywidualnie, to proszę bardzo,  niech decydują. Nie zamykamy nikomu drogi, ale tak długo budowaliśmy zespół, że nie możemy pozwolić sobie na to, by ktoś nas szantażował terminami czy jakimiś oczekiwaniami, które nie są do wykonania na dzisiaj. Myślę, że Izabela Zielińska od wielu miesięcy była już poza Platformą i szukała tylko pretekstu, żeby stało się to, co dzisiaj ogłosiła, gdyż nie wierzę, że tylko i wyłącznie brak porozumienia z zarządem czy też brak komunikacji był tego wynikiem. Tym bardziej, że zarzuty, jakie dzisiaj padały, o jakimś upolitycznieniu decyzji co do pracy klubu czy sesji są chybione i kłamliwe, bo nigdy nie narzucałem żadnych rozwiązań, nie było dyscypliny przy głosowaniach – to jest ucieczka do przodu w kierunku swoich własnych ambicji. Radna tłumaczyła, że od dziesięciu lat lat była aktywnym członkiem Platformy – no nie do końca tak było, bo jej aktywność raczej nie była aż tak wielka, jak o tym państwu mówiła. Otrzymała niejednokrotnie wsparcie w swojej działalności zawodowej. Nie zawsze chciała z tego skorzystać, dzisiejsza wymówka i ucieczka jest efektem tej frustracji. Mam wrażenie, że oczekiwała, iż w wyniku swoich działań zostanie usunięta, ale sama to zrobiła. Od wielu tygodni rozmawialiśmy o listach wyborczych, zapewnialiśmy że będą mieli miejsce na liście, ale nie mówimy jeszcze ani o jedynkach, ani o innych miejscach. Dlaczego mamy premiować ludzi ze swojego ugrupowania, skoro inne też chcą mieć swoje miejsce na listach. A ten szeroki ruch naprawdę jest budowany.

O odejściu Jacka Woźniaka:

Najbardziej zawiodłem się na panu Jacku Woźniaku. Osoba, która od jesieni była w stowarzyszeniu Kołobrzescy Razem, miała zagwarantowane miejsce jako zastępca prezydenta. Znał naszą strategię, nasze plany, obiecał że nie będzie startował samodzielnie. Pan prezydent – człowiek ufnego serca –  zaufał mu, a pan Woźniak nie uszanował kolegów, po prostu nas wszystkich oszukał. Wykorzystał te cztery lata jako zastępca prezydenta, promując swoją osobę. Prezydent pozwolił mu pełnić odpowiedzialne funkcje, a tymczasem zawiódł prezydenta, zawiódł nas wszystkich. Odszedł – może dobrze, że stało się to dzisiaj, a nie we wrześniu…? Wiemy, że pracuje usilnie na to, by wielu kandydatów na radnych do siebie zbliżyć.  Takie pojedyncze wyjście i pojedyncze mijanie się z prawdą –cóż,  takie osoby zostaną obnażone ze swoich intencji politycznych, bo nam zależy na rozwoju Kołobrzegu, idą ciężkie czasy, a osoby, o których mówię, myślą wyłącznie o swoich indywidualnych  ambicjach i karierach politycznych.  Nie jest to po drodze z nami.

Jak mówi radny Zawadzki: „Ten klub nie ma już jaj”: 

Ja bym się raczej po stronie panów radnych spodziewał tego typu określenia, bo będąc lekarzem i znając anatomię, to owe określenie jakby nie bardzo pasuje… Przez dwanaście lat udawało nam się zrobić wiele fajnych rzeczy. Słyszałem też, że podobno wiele wartościowych ludzi, które ciężko pracowały w Platformie odeszło z Platformy – no ja się nie mogę doszukać tych wartościowych ludzi; chyba, że pan Beńko, który kiedyś był w klubie i został z niego usunięty.

Pogłoski o odejściu radnego Zawadzkiego i Dąbkowskiego:

To jest próba wrzucenia tego kija w szprychy. We wrześniu się zacznie kampania, nie dajmy się wkręcić w tego typu wrzutki.