Masowe zabijanie fok. Za przyzwoleniem PiS?

Masowe zabijanie fok. Za przyzwoleniem PiS?

Na całym wybrzeżu można już powoli mówić o pladze zabijanych fok, których ciała wypływają na brzeg morza. Dziś – tj. niedziela, 24 czerwca –  rano, na kołobrzeskiej plaży wschodniej, znaleziono kolejne martwe ciało foki. Trudno uwierzyć, że zginęła śmiercią naturalną, gdyż jak mówi naoczny świadek, cały brzuch miała pocięty nożem. Odpowiednie służby zostały powiadomione.

To nie pierwszy przypadek i jest ich coraz więcej. Czy można się dziwić? Przypomnijmy słynny tekst Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, gdyńskiej posłanki Prawa i Sprawiedliwości, która nazwała foki “ewidentymi szkodnikami”. Jak pisze “NaTemat”, cytując jej wypowiedź:

– Nie może być tak, że szkodnik otaczany jest większą opieką niż rybacy. Powinno być zawarte porozumienie ministerstwa środowiska z kołami łowieckimi w sprawie odstrzałów. (…) Foka to ewidentny szkodnik, a Bałtyk nie jest jej naturalnym środowiskiem. Przed wojną płacono rybakom za zabicie foki. Jej pojawienie się u nas to wymysł WWF-u i ekologów, głównie niemieckich, którzy chcieliby nam tutaj przeflancować rezerwaty. Musimy zacząć coś robić.  (czytaj całość tutaj)

Owo “coś” to ewidentne pozwolenie na zabijanie tych chronionych przecież zwierząt. O ile do tej pory martwa foka na plaży była rzadkością, tak teraz jest to już coraz częstszy widok. Platforma Obywatelska zapowiada walkę z bestialskim zabijaniem tych zwierząt.

Do sprawy wrócimy.

Żaneta Czerwińska