Słabszy musi mieć gorzej? Nie! Popieram protest rodziców!

Słabszy musi mieć gorzej? Nie! Popieram protest rodziców!

W Sejmie trwa – a w ogóle nie powinien – strajk rodziców osób niepełnosprawnych. O ile partie zajmują się szukaniem kandydatów, posłem Gawłowskim czy innymi sprawami, i czasem znajdzie się pojedynczy wpis o wsparciu protestujących rodziców,  to trudno nie zauważyć, że  jedynie SLD jako partia głośno mówi – na razie co prawda mówi –  o bardzo istotnych sprawach dotyczących niepełnosprawnych.

W enigmatycznej ulotce znalazłam kilka haseł, ale składam wyrazy uznania (tak, nie uważam tego za wstyd głośno tak powiedzieć), bo widać od razu, że ktoś musiał to skonsultować ze środowiskiem, a nie brać postulaty z księżyca.

Po pierwsze czytam: „Pobieranie świadczenia pielęgnacyjnego nie powinno równać się konieczności rezygnacji z aktywności zawodowej. Pójście opiekuna do pracy nie będzie skutkowało utratą zasiłku”

Jakże to ważne! Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, jak istotna dla rodziców niepełnosprawnych jest jakakolwiek odskocznia? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że rezygnacja z pracy zawodowej to niejednokrotnie psychiczna męka dla rodziców? Ile można żyć wyłącznie sprawami domowymi, wyłącznie chorobą dziecka, wyłącznie służyć jego potrzebom? Można i całe życie, ale trzeba coś mieć dla siebie, bo inaczej państwo będzie miało na głowie również rodziców pod opieką Macie dzieci? Ile razy mieliście dość podcierania pupy, gdy było małe? Nie mieliście ochoty rzucić wszystkiego i wyjechać choćby w Bieszczady? To pomyślcie, że niektórzy zmieniają pieluchy swoim dzieciom nadal, i będą to robić do końca życia, tylko mają do tego kilkadziesiąt kilo więcej do dźwigania.

Wytrzymałbyś choćby rok krytykujący chamie wyjazd rodziców do Chorwacji na wakacje z całą rodziną? Każdy psycholog ci powie, że powinni wyjechać gdziekolwiek, ale najlepiej sami! Chwała – że z całą rodziną, mniej chwały za to, że upubliczniają to na FB, ale to inny temat.

Jeśli upośledzenie dziecka wynika z niewłaściwego zachowania w czasie ciąży, to miej pretensje do siebie, ale nawet w takiej sytuacji jest to pomoc dla niepełnosprawnego, nie dla rodzica. Tym bardziej w niezawinionym przypadku: dlaczego  – nie dość, że całe życie jest przyporządkowane jednej osobie – to jeszcze należy rezygnować z pracy, często wymarzonej, wyśnionej? Uważacie, że najniższa krajowa to już super rekompensata? Przy przeciętnej cenie 100 zł za godzinę rehabilitacji, ćwiczeń, o turnusach nie wspominając?

I dlatego właśnie niektórzy uważają, że rodzice osób niepełnosprawnych powinni: chodzić w byle jakich ubraniach, kupionych najlepiej po najniższej cenie z lumpeksu dzień przed dostawą (bo najtaniej), siedzieć w wolnej chwili od kościołem i żebrać, nigdzie broń Boże nie wyjeżdżać (niech dziecko siedzi w domu, i tak jest przecież niepełnosprawne), i w ogóle wzbudzać litość na każdym kroku, bo wszystko co mają muszą oddawać dla swoich niepełnosprawnych dzieci. I tak oddają!  Serce, czas, przepłakane noce… Zdajecie sobie z tego sprawę? Nie! Nie wiecie, jak istotna jest psychiczna odskocznia od wszystkiego!  Czy to szczyt luksusu wyrównać chociaż do najniższej krajowej?! A skąd,  macie żebrać i wzbudzać litość! Jakoś sobie przecież dajecie radę!  A przyszło komuś na myśl, że matki walczą nie dla siebie, a dla swoich dzieci? Przecież one będą dłużej żyły niż rodzice, kto się za nimi wstawi gdy rodzice już nie będą mieli sił? Kto zapewni im opiekę, gdy rodziców zabraknie?

A po co wy, narzekający na taki “dobrobyt” rodziców ON, w  takim razie jeździcie za granicę, by dać dziecku już na starcie drugie obywatelstwo, by miało lepszą przyszłość? Bo „socjal” za granicą lepszy, prawda? Dlaczego u nas ma być gorzej? W Norwegii po dziecko niepełnosprawne podjeżdża taksówka, jeśli nie mieszka na trasie specjalnego autobusu. Dziecko jest przywożone i odwożone, opiekę ma perfekcyjną, zapewnione wszystko co niezbędne do rehabilitacji. Skandynawskie dzieci nie muszą robić zbiórek publicznych na rehabilitację. Rodzice wiedzą, że gdy ich zabraknie, ich dziećmi zajmie się państwo. Dlaczego u nas żałuje się środków na opiekę nad słabszymi? Bo nas nie stać? Nie, bo nie pozwala na to nasza mentalność, bo u nas słabszy musi mieć gorzej.

SLD w tym jednym przypadku trafiło bezbłędnie w potrzeby rodziców osób niepełnosprawnych, o których się nie mówi, bo przecież to już byłoby straszne tak naciągać państwo – pracować i mieć jeszcze zasiłki…

Jest jeszcze i inny postulat SLD – urlop tzw. wytchnieniowy. To jest to, co właśnie psychologowie zalecają rodzicom osób niepełnosprawnych.  Prawo wypoczynku dla osoby zajmującej się takim dzieckiem. Bardzo potrzebny, ale trudny do zrealizowania. Niegdyś rozmawiałam z szalenie bliską mi osobą, mamą dorosłego już chłopca, od urodzenia z porażeniem mózgowym. Wspomniała mi wtedy po raz pierwszy o „małpim syndromie”. To sytuacja, kiedy jesteś przekonana, że nikt lepiej się nie zajmie twoim dzieckiem niż ty sama. To jest szalenie prawdziwy syndrom, i każdy, kto ma dziecko niepełnosprawne, takie „coś” prędzej czy później odczuje. To bardzo ważne, by się nie dać. Rodzice – Wasze dzieci potrzebują Was silnych, dbajcie o siebie! Tak, o siebie również! To Wasze zdrowie psychiczne jest szalenie ważne, to Wy musicie mieć siły!

Jestem pełna podziwu dla tych, którzy chcą rzeczywiście pomagać takim osobom.  Niestety, znów przed kamery się wepchało kilka osób, które nie wiedzą, co mówić – ale mówią, byle wygrać wybory. A za parę lat, przy kolejnej okupacji Sejmu przemkną się tylnimi drzwiami, byle tylko nie oglądać filmików z własnymi wypowiedziami z czasów, gdy byli w opozycji.

Co powiedział dziś premier Morawiecki? Prezydent Duda? Jan Grabiec podsumował to jednym zdaniem:

Ale jakoś ciężko się przyznać, że te marne zasiłki trwają już wiele lat, i PO – PSL również musiała ustąpić pod naporem matek, dziś również protestujących. Co to jest 153 złote? Dla niejednego z Was polityków, to jedna kolacja dzienie. Ochrona osób niepełnosprawnych nie zna politycznych barier, nikt z ugrupowań nie dbał o ich prawdziwe potrzeby, o każde wsparcie trzeba było walczyć!

O ile politycy chętnie się wypowiadają na temat wsparcia dla protestujących rodziców, o tyle SLD, poniekąd po cichu, bo bez wpychania się przed kamery, ale wspiera protest, dodając do programu rzeczywiste potrzeby rodziców osób niepełnosprawnych. Na plus dla nich, pytanie dla nas: ile się z tego da zrealizować? Rodzice ON chcą czynów, nie obietnic!

Aż żal, że wybory nie odbywają się co dwa lata. Niemniej jednak fakt pozostaje faktem: nadal jest tylko 153 zł zasiłku, nadal renty są skandalicznie niskie. Kolejny ruch należy do polityków.

Żaneta Czerwińska