Gdyby nie władze, nie byłoby godnego pochówku. Przyjaciele pożegnali S. Karpiniuka po raz ostatni.

Miejsce na kołobrzeskim cmentarzu, gdzie spoczywa rodzina Karpiniuków, po raz kolejny – i miejmy nadzieję,  że ostatni – zostało zakłócone powtórnym pochówkiem posła ziemi kołobrzeskiej. Po raz kolejny przeżyliśmy chwile smutku i bólu rozstania. Rodzina, przyjaciele, znajomi, parlamentarzyści, kołobrzeżanie – każdy, kto mógł, chciał i pamiętał, przyszedł godnie pożegnać Sebastiana Karpiniuka. Po raz drugi, ale z nadzieją, że po raz ostatni.

Wydobyte podczas ekshumacji szczątki posła przyjechały do Kołobrzegu z Krakowa i były na kołobrzeskim cmentarzu już około godziny przed planowanym pogrzebem. Prokuratura wyznaczyła termin pochówku w okresie, kiedy nie są odprawiane msze, a jedynie Triduum Paschalne. Przyjaciele spotkali się i czekali przy pustym grobie Sebastiana, za karawanem przybyli najbliżsi, z proboszczem bazyliki kołobrzeskiej Jerzym Chęcińskim. To władze miasta zadbały o godny pochówek, z asystą wojskową, trębaczem i całą oprawą.

  • Jakbyśmy my nie zorganizowali tego, co dziś zorganizowaliśmy, oni by przyjechali, włożyli, zasypali i koniec – mówił przed uroczystością prezydent miasta Janusz Gromek.  – Nie mogliśmy do tego dopuścić.  Jako poseł,  były prezydent miasta, zastępca  prezydenta, radny, kołobrzeżanin,  bardzo mocno zapracował na godny pochówek. Zawsze podkreślam, że to był czystej krwi talent polityczny, nie mówiąc już o tym, że przystojny facet. To,  co jest dzisiaj to absolutnie nasza organizacja.

Prezydent podziękował  Zieleni Miejskiej, który przejęła trumnę już na terenie cmentarza, proboszczowi bazyliki Jerzemu Chęcińskiemu, i wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tej uroczystości.

  • Poseł Marek Hok dopilnował asysty wojskowej, ja przyszedłem ze strażnikami, którzy będą składali wieniec. To jest godny pochówek człowieka który sobie na to zasłużył. Nie mamy radości z tego, że jest wykonywany ten drugi pochówek. To państwo powinno go zrobić robić w takiej sytuacji, bo skoro podjęli decyzję o ekshumacji, to powinni godnie z powrotem pochować. Gdyby zrobili tak, jak oni chcieli, byłoby to nędzne. To jest poseł Rzeczpospolitej Polskiej.

To, że znany był termin pochówku, władze miasta dowiedziały się wyłącznie dlatego, że cmentarz komunalny jest własnością miasta.

  • Pod telefonem był dyrektor Piotr Lewandowski, i  kilka dni temu pozyskał informację, że w ten dzień będzie pochówek. Dalej już naszą prośbą było, by była asysta wojskowa i godna oprawa, przeprowadzona na koszt miasta.  Jestem pewien i wy chyba też, że chyba już drugi raz mu tego nie zrobią – powiedział dziennikarzom  prezydent.

Swojego przyjaciela żegnał również m.in. Sławomir Nitras:

  • Przepraszam, że nie mogłem ci zagwarantować spokoju po śmierci. Obowiązkiem twoich bliskich jest to, by po śmierci zagwarantować spokój doczesnym szczątkom, a nie daliśmy rady. Wszystko to robione jest po to, by udowadniać teorie, które wiemy że są nieprawdziwe. Tam nie było żadnego zamachu. Nasz przyjaciel Sebastian zginął w wypadku, bo ktoś zaniedbał, bo ktoś naraził. Spotykamy się tu regularnie, i powinniśmy spotykać się przy grobie, a nie przy trumnie. Przeżywam to tak, jak przed ośmiu laty, jest mi przykro, że tak się dzieje i wyrażam żal, że w takiej uroczystości uczestniczymy. Spoczywajcie w pokoju. Miejmy nadzieję, że nikt nigdy nie będzie wam go zakłócał.

Poseł Marek Hok również nie umiał powstrzymać drżenia głosu:

  • To  jest taki moment, gdzie po ośmiu latach musimy przeżywać podobne, niepotrzebne rozdrapywanie ran. Ten ból, który wydawało się, że został w nich schowany. Nie musiało to mieć miejsca, a tak się stało. Dziękuję, że jesteśmy wszyscy razem, i że w sposób godny możemy pożegnać go jeszcze raz. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego godnego momentu. Żegnaj Sebastian. Oby to się nigdy nie powtórzyło.

Prezydent miasta raz jeszcze, przed trumną, podziękował wszystkim.

  • Żegnaj po raz ostatni – powiedział.

Po tych kilku słowach pożegnania przedstawiciele PO, a także parlamentarzyści Anna Sztark, Sławomir Nitras, Marek Hok, starosta Tomasz Tamborski, Anna Mieczkowska, prezydent Janusz Gromek i wiceprezydenci Jacek Woźniak i Jerzy Wolski, złożyli wieńce, zapalili znicze. Kibice i władze MKS „Kotwica” założyli szalik klubowy swojemu największemu kibicowi.

  • Wielki żal, że to się stało w taki dzień, Wielki Czwartek, jakby nie można było wyznaczyć innej daty. Dopilnujemy tego, by dowiedzieć się, kto odpowiada za termin pochówku. W całości przychylam się do słów Sławomira Nitrasa, ale będziemy robić wszystko, by to się nie powtórzyło – mówił przyjaciel Sebastiana od najmłodszych lat, Piotr Ryćko.

Po cichu cmentarz pustoszał. Zostały na koniec jedne słowa – słowa jednego z najbliższych przyjaciół Sebastiana, Jacka Woźniaka:

  • Co mam powiedzieć innego, niż niecenzuralne słowa… Sebastian był moim przyjacielem, świadkiem na ślubie, swatem… i po  ośmiu latach znów oglądam jego trumnę…

W każdą rocznicę jego śmierci składane są wiązanki, zapalane znicze. Podobnie będzie i w tym roku, 10 kwietnia, o godzinie 8.40, znajomi, przyjaciele i rodzina posła spotkają się znów przy jego grobie.

Żaneta Czerwińska