Słynny felieton z Kołobrzegu. Znamy jego szczegóły.

Słynny felieton z Kołobrzegu. Znamy jego szczegóły.

W ostatnim tygodniu wiele osób żyło sprawą felietonu, który napisała uczennica jednej z kołobrzeskich szkół. Przypomnijmy: miała to być praca na dziennikarski konkurs, jednak dyrekcja SP 7 w Kołobrzegu nie chciała tego felietonu na konkurs wysłać. Zbulwersowana mama uczennicy przekazała tę sprawę dziennikarzom “Gazety Kołobrzeskiej” – przeczytaj, a o sprawę podchwyciły ogólnopolskie media. Zainteresował się również rzecznik praw dziecka oraz felietonista Henryk Martenka (przeczytaj).

Dyrekcja – jak to określił H. Martenka: “szamotała się z oświadczeniami”, pogrążając się całkowicie zarówno pod względem pedagogicznym, jak i moralnym. Jeden z wpisów dyrekcji pod artykułem autorstwa Ani Buchner – Wrońskiej brzmiał:

Oficjalne oświadczenie na stronie szkoły, podpisane przez dyrekcję  było na tyle emocjonujące, że oparło się nawet o zdradę tajemnic dotyczących uczennicy, które nie miały prawa w takim oświadczeniu się znaleźć.  Samą pracę oceniono nie jako felieton, ale jako paszkwil godzący w dobre imię szkoły.

Wszystko miało się wyjaśnić, kiedy ów felieton miał ujrzeć świało dzienne. Stało się to podczas VII Sesji Dziennikarskiej. Laura – autorka, odebrała nagrodę z rąk Michała Ogórka.

Treść felietonu, który obecnie można już udostępniać (pisownia oryginalna), brzmi:

“Kształtowanie w gimnazjalistkach poczucia odpowiedzialności za słowa i czyny to w gruncie rzeczy bardzo ważna sprawa, ale w mojej klasie wiąże się to z daremnym trudem,bądź też syzyfową pracą. Te wszystkie odporne na wiedzę jaką posiadają dorośli czy też książki, ,,damy”i ,,księżniczki” są bardzo obeznane we wszystkich dziedzinach życia a w szczególności wyedukowane prawno-seksualnie bądź też na odwrót jak kto woli.

Szczytem poziomu wiedzy o seksie w klasie trzeciej gimnazjum jest… uwaga, bo ta wiadomość mnie osobiście rozłożyła na łopatki… fakt, iż błona dziewicza odrasta. No cóż w myśl tej opinii większość poczęć na świecie to poczęcia niepokalane, ciekawe jakie stanowisko zajął by w tej kwestii Kościół.

Plotka… to taki z pozoru niewinny przekaz informacji nie koniecznie zawierający faktyczny stan rzeczy. O co chodzi i jak to się ma do gimnazjalistek już tłumaczę. Otóż dla nastolatek plotka ma rangę najważniejszej informacji. W mentalnym świecie tych niedorozwiniętych i nie dojrzałych emocjonalnie dziewczynek ma poziom informacji z pierwszych stron gazet czy wiadomości telewizyjnej na przykład o ataku terrorystycznym. Nikt nie zastanawia się nad wiarygodnością danego tematu tylko puszcza słowa w obieg. I tak w czasie jednej godziny lekcyjnej cała szkoła wie o czymś. Mnie to nie ominęło. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Ha ha ha … było śmiesznie ale tylko na początku. Przyzwyczajona do określonych zachowań i reakcji ptasich móżdżków postanowiłam plotkę obrócić w żart:-jasne nawet z bliźniakami. Na tym śmiech by się zakończył. Plotka urosła, karmiła się nią cała szkoła, obiła się nawet o ciało pedagogiczne, aż dotarła do mojej mamy. Na szczęście to mądra kobieta, wiedziała co ma zrobić i jak uciąć łeb chorym pomówieniom.

W bardzo krótkim czasie przeszłam wiele różnych stanów emocjonalnych z tym wszystkim związanych. Tylko dzięki wsparciu najbliższych udało mi się pokonać wstyd, żal, złość, gniew i niemoc. Konsensus jest następujący, mnie plotka dotknęła ale ja mam przy sobie silne i ważne dla mnie osoby, a ile jest takich młodych ludzi, dziewczyn i chłopców, którzy nie mają takiego wsparcia.

Tak więc w gimnazjum w klasie trzeciej plotka jest rodzajem przemocy psychicznej i tu zaczynają się schody prawne. Rzecz polega na tym, że te młode damy kreujące się na wszechwiedzące a obdarzone dysfunkcją mózgową nie zdają sobie z tego sprawy bądź też bagatelizują. Działając wspólnie tworzą zorganizowaną grupę przestępczą, której głównym założeniem jest stworzyć plotkę na czyjś temat. Pomówić,upokorzyć, oczernić. Oczywiście na to wszystko są w kodeksach karnym i cywilnym odpowiednie paragrafy. Nie powinniśmy na dobrą sprawę ignorować takiego zachowania, powinno być ono napiętnowane. Często przecież słyszymy o przemocy wśród uczniów, o tym, że jakiś uczeń popełnił samobójstwo bo nie wytrzymał presji środowiska, w którym był zmuszony przebywać. To straszne podłe i okrutne. Konsekwencje ponosi z reguły nie winna ofiara, gorzej z jej oprawcami.

Szkoła… gimnazjum, mój osobisty dramat i horror. Miejsce naszpikowane przemocą,o której wstyd mówić głośno, wręcz jest niemile widziane czy zakazane. Szkoła a właściwie jej uczniowie sami sobie tworzą psychozę. Każdy kto chce powiedzieć ,,stop” tej szerzącej się paranoi napotyka na opór. Nie jest to miłe wręcz przerażające skąd w młodych ludziach tyle przemocy i chęci poniżenia. Powinni w każdej szkole zrobić obowiązkowe zajęcia dla wszystkich z terapeutami, psychiatrami i prokuratorami. Może to zmniejszyło by przestępczość w ogóle.

Jestem zdegustowana i zniesmaczona czasem spędzonym w gimnazjum, to okropne miejsce i już nie mogę się doczekać kolejnego etapu w moim życiu – liceum, bo być może wśród starszych ,,nas” nie ma tyle przemocy, chamstwa i wulgaryzmu.”

Źródło oryginalne: (przeczytaj)

Komentarz:

 

One Comment
  1. Ja tu jednego nie rozumiem – Pani Lura zaszczuta przez koleżanki ? Wczoraj Pani Laura wchodząc na moją stronę w facebook pokazała, że do grona zaszczutych absolutnie nie należy, a wręcz przeciwnie, jest bardzo odważną kobietą i dziennikarką. Nie znając spraw sądowych, dokumentacji (całość w sądzie i prokuraturze) dokonuje oceny sytuacji – nazywa mnie ,,złym człowiekiem” 🙂 Jeszcze bardziej zdziwiona jest moja koleżanka, której wnuka sprawy dotyczą, ponoć ktoś z nas szukał pomocy u matki Pani Laury (matka Pani Laury pisze mi, że pomaga prawnie) ! Dziwne to wszystko 🙂 Kariera ,,po trupach” ? 🙂

Comments are closed.