Działać lokalnie, myśleć globalnie

Działać lokalnie, myśleć globalnie

Rozmowa z Czesławem Hocem, posłem Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego

Czas, w którym jesteśmy, to czas przygotowań do wyborów samorządowych. Szykowane są zmiany w ordynacji wyborczej, rozlegają się szerokie komentarze. Temat dotyka wszystkich i nic dziwnego, że czas omówić najważniejsze sprawy z Pana perspektywy.  

– Kwestie wyborów można ująć w dwóch wymiarach. Pierwszy: aby były uczciwe i naprawdę wyrażały istotę woli wyborców. Wszyscy mamy w pamięci poprzednie wybory samorządowe, nie zawsze to było uczciwe i transparentne. Nie były odzwierciedleniem tego, co wyborcy w rzeczywistości postanawiali. Drugi – to aspekt samorządowej wiarygodności i ciągłości rozwiązań w ordynacji wyborczej, by dokonać takich zmian, które zaakceptują na stałe wyborcy, bo będzie to ordynacja dla nich zrozumiała i sprawiedliwie oddawała proporcje w sprawowaniu władzy samorządowej.

Powiat już w poprzednich wyborach rzeczywiście wprowadził do Rady kilku radnych z PiS. Teraz sytuacja przedstawia się realnie lepiej, jeśli chodzi o potencjalne wyniki dla PiS?

– Jestem przekonany, że na 19 mandatów „na dziś” możemy mieć 9! Oczywiście, będziemy walczyć o 10 mandatów. W sytuacji, gdyby zabrakło jednego mandatu, myślę, że w partnerskim dialogu porozumiemy się i będziemy mieli samodzielną większość. Mamy bardzo pozytywne sygnały z powiatu, m.in. bezpośrednio od rolników. Na niedawnym spotkaniu z rolnikami w powiecie kołobrzeskim, rolnicy oficjalnie przekazali serdecznie podziękowanie premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu za skuteczne zablokowanie haniebnej wyprzedaży polskiej ziemi. Prawo i Sprawiedliwości oddaje „polską świętość”, jaką jest ziemia dla polskiego rolnika. Nie będziemy przedłużać dzierżawy spółkom zagranicznym, ani osobom, które w różny sposób kombinują (nabyły za pomocą tzw. słupów, w dziwny sposób „poddzierżawiają”, itp.). Wszystkie dzierżawy, które się kończą, przechodzą do KOWR-u (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolniczego) i potem według przejrzystego, uczciwego kryterium – nie według licytacji – są wydzierżawiane polskim rolnikom. I na to się rolnicy zgadzają, to jest ogromny pozytyw.

Może się wydać dziwne, że to zwyczajowo PSL walczył o rolników. Tymczasem nasi rolnicy nie docenili tej partii w poprzednich wyborach.

– Wszystko właśnie przez to, że nie zadbali o interesy rolników. Nie dość, że polscy rolnicy byli pokrzywdzeni z tytułu unijnych bezpośrednich dopłat do 1 ha, to koalicjant PSL zgodził się na antypolski i skandaliczny wykup polskiej ziemi przez spółki z kapitałem zagranicznym i tzw. słupy. Co więcej, PSL spowodował wydłużenie wieku emerytalnego dla kobiet rolników o 12 lat (!), a rolników mężczyzn o 7 lat (kobieta rolnik – przechodziła na emeryturę w wieku 55 lat, rolnik – w wieku 60 lat).

Ponadto, z naszej działki lokalnej: do dziś zadajemy pytanie, jak to było możliwe, że nagle „z dnia na dzień” w 2015 r. zmieniono lokalizację budowy MOP-u (Miejsca Obsługi Podróżnych) w Byszewie, gm. Siemyśl na MOP w Kiełpinie, w powiecie gryfickim. Miały być wielkie korzyści dla gminy Siemyśl, która nie jest bogatą gminą, miały być miejsca pracy, podatki dla gm. Siemyśl, itd. Już wtedy, w Sejmie RP zadawałem pytanie na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego d/s budowy drogi S11 (którego byłem wiceprzewodniczącymi) – czyżby dlatego, że lokalizacja MOP-u w Siemyślu była w większości na gruntach państwowych (ANR), a MOP-u w Kiełpinie na gruntach należących do osoby prywatnej (nota bene – prominentnego działacza z PSL). Obecnie, rolnicy niejako to potwierdzili, okazuje się (sprawdziłem to), że ów prominentny działacz z PSL otrzymał kwotę odszkodowania w wysokości 1 mln 850 tys. zł za ok 6,5 ha ziemi (cytuję z pamięci) oddanych pod budowę MOP-u.

Zatem, PSL opuściła rolników, pozwoliła na łupienie ich świętości (polskiej ziemi), skazała ich na dłuższy (wręcz – wyniszczający) wymiar pracy na roli, a dodatkowo – niejednokrotnie poszczególni działacze PSL nabywali ziemię, nie zawsze w sposób transparentny. I o tym rolnicy wiedzą i pamiętają!

Wspomniał Pan o zwrocie ziemi. Może to dopiero spowodować problemy, gdyż dzierżawców-obcokrajowców na naszym terenie jest w miarę dużo. 

– Tak. Obecnie, ziemię spółek, na którą skończyła się dzierżawa, oddajemy w dzierżawę polskim rolnikom w trybie ustalonych rzetelnych i sprawiedliwych kryteriów. W naszym rejonie są przykłady spółek czy też osób dzierżawiących duże areały ziemi (blisko 1000 ha), które część w sposób uprzywilejowany sprzedają, a część poddzierżawiają nie zawsze w sposób transparentny. Więc, z chwilą końca dzierżawy, te ziemie przechodzą do KOWR. Za to rolnicy są nam wdzięczni! Wspomnę jeszcze Program 500 plus, szczególnie istotny dla naszych wsi popegeerowskich, czy też zniesienie haniebnego procesu odbierania dzieci z powodu biedy. Dbamy o polską wieś i to nam procentuje. Wiosną najprawdopodobniej przyjedzie premier Jarosław Kaczyński właśnie do rolników. Spotkanie planujemy w Rymaniu.

Zatem, nic dziwnego, że realnie oceniamy nasze szanse na zwycięstwo w powiecie. W mojej opinii, PSL na wsi politycznie przestaje istnieć.

Według najnowszych informacji metodą liczenia głosów będzie ponownie metoda d’Hondta. Niewątpliwie w przypadku większych partii jest to metoda je wspierająca.

– Tak, ona wspiera najsilniejsze ugrupowania. Tak jest też w dojrzałych i utrwalonych demokracjach. Samodzielne rządzenie jest bardzo dobre, ale to też wielka odpowiedzialność. W tej części województwa PiS może obecnie patrzeć bardziej optymistycznie. I to na wszystkich poziomach samorządowych: o powiecie już wyżej wspomniałem, do Miasta Kołobrzeg, przy ordynacji większościowej, mamy realne szanse powalczyć o b. dobry wynik, do sejmiku – też poważne szanse (będąc już pewnym, że nie zadziała „system książeczek”).

W takim razie proszę powiedzieć, kto z PiS będzie kandydatem na prezydenta miasta? Chodzą pogłoski, że będzie to ktoś z zewnątrz, ktoś też wspominał, że może to być minister Paweł Szefernaker…

– Mogę na razie powiedzieć tylko tyle, że wystawimy bardzo dobrego i sprawnego kandydata. Nie ogłaszamy na razie, kto nim jest, bo aktualnie jest kilku. Zapewniam, że będzie to kandydat extra!

Wróćmy do projektów przeprowadzania wyborów. Nie mogę nie zapytać o JOW-y (jednomandatowe okręgi wyborcze). W poprzednich wyborach ten system pozwolił wielu osobom nie wiązać się z partią, ale zaangażować się w politykę na poziomie Rady Miasta. W proponowanych zmianach nie będzie takiej możliwości.

– Niezupełnie, JOW-y pozostają w gminach do 20 tys. mieszkańców! Dla zwolenników JOW-ów, „namacalnie” przykład naszej Rady Miasta Kołobrzeg. Cała Rada Miejska niespójna w opiniach, bezbarwna, bez konkretnej wizji rozwoju naszego pięknego Miasta. Raczej uczestnicząca w interpersonalnych rozgrywkach, niżli w kreowaniu przyszłości. Emocjonalnie rozedrgana i raz po raz targana zmieniającymi się składami osobowymi w klubach, porozumieniach. I stałe – wydaje się – pod-lub świadome motto „kto kogo ogra”. A dobro mieszkańców? Rozwój miasta? Zatem, brak odpowiedzialności, brak dyscypliny i niejednokrotnie – samokrytyki.

I jeszcze jeden argument dla zwolenników JOW-ów. Wyobraźmy sobie, że tajemniczy i bogaty „ktoś” postanowi mieć większość w Radzie Miasta. Wystarczy „wyposażyć” przezeń wskazanego człowieka w odpowiednie „atrybuty” i „rekwizyty” wyborcze w kampanii i sukces wręcz gwarantowany.

W konkluzji, JOW-y, mogą być dobre, ale w momencie, gdy demokracja będzie dojrzała i utrwalona, a wyraźnie ukształtowane społeczeństwo obywatelskie weźmie „sprawy w swoje ręce”.

Zatem, trzeba mieć wizję, program, strategię. Prawo i Sprawiedliwość zawsze miało swój program. Wybrany azymut. PO „padła”, bo nie miała programu. Nie miała spoiwa programowego. Przecież, nie można uznać partykularne interesy i doraźne granie na społecznych emocjach jako swój program. Nie można tworzyć przyszłości jeśli się nie ma spójnego planu.

Prawo i Sprawiedliwość to realna odpowiedzialność i myślenie perspektywiczne. Myśl globalnie, działaj lokalnie! To się realizuje tylko w dobrze uformowanych, zorganizowanych grupach. Tak się buduje dojrzałość polityczną obywateli. Wyborca powinien znać linię programową danej partii, ugrupowania, nawet stowarzyszenia, kontrolować realizację tego programu i na końcu … rozliczyć w kolejnych wyborach.

Już niedługo parlament uchwali wszystkie zmiany, ostateczne głosowanie przyniesie również ostateczne rozwiązania. Teraz chciałabym zapytać o sprawę, która nas intryguje. W ostatnim czasie, w internetowych mediach prawicowych pojawiło się wiele szkalujących Kołobrzeg artykułów. Grożono, że utracimy statut uzdrowiska, komentowano wiele inwestycji, nadinterpretacja faktów była moim zdaniem bardzo widoczna. Komu może Pana zdaniem zależeć na tym, aby Kołobrzeg zaistniał w takim niezbyt chwalebnym świetle?  

– Szczerze mówiąc, rozmawiałem osobiście tylko z jednym z redaktorów i to dość krótko. Ale, rzeczywiście powiedziałem o wielu inwestycjach – w mojej opinii – mało czytelnych, czy też podejrzanych o nieprawidłowości. Wszak, osobiście złożyłem kilka zawiadomień do stosownych służb (NIK, CBA , ABW – sprawa prywatyzacji PŻB). Wspomnę, np. inwestycję „Naprawy murów oporowych Parsęty” za olbrzymie pieniądze. Miała być super innowacyjna metoda: prace od strony koryta rzeki, zainstalowany specjalny rękaw oddzielający mury od rzeki z wypompowaną wodą,  by odkopać mury na głębokości 3 m i specjalną strzykawą podawać substancję „sklejającą” całość,  żelbetonowe mury miały być obłożone ciosami kamiennymi.  No i miały zniknąć osady, które rzeka naniosła przez lata! A co było i jak wyszło? Każdy mógł zobaczyć i obecnie – widzi! Skandal i …zagrożenie powodziowe poprzez spłycenie rzeki Parsęty.

Hasłowo wymienię także: „Gryf”, „Bryzę”, Budzistowo, Mirocice, domki nieopodal Rościęcina, kwestie sporne w spółce MEC w Kołobrzegu, biogazownię, kilkuletni wyciek wody źródlanej w Kołobrzegu.  Gdybym jeszcze opowiedział jakie „dziwy” działy się w likwidacji kołobrzeskiego Kombinatu Budowlanego czy w próbie nachalnej oraz bezrefleksyjnej sprzedaży PŻB i Uzdrowiska S.A. Kołobrzeg to niejeden czytelnik przetarłby oczy ze zdumienia. Choć, nie dotyczy Kołobrzegu, a bulwersująca rybaków – modernizacja przystani rybackiej w Chłopach – to 5 mln zł praktycznie pogrzebanych w piasek lub utopionych w morzu. Itd.

Czyli, należy patrzeć na ręce władzy w Kołobrzegu. Ogólnie, to w Polsce działał cholernie zły system w aspekcie przetargów i zamówień publicznych. W powszechnym obiegu była: „pieczątka i cena” i zaproszenie do wszelkiego rodzaju działań niezgodnych z prawem. Wygrywała „pieczątka i cena”, korzystało wielu, a traciła tylko inwestycja. Należy wrócić do tych wszystkich spraw i je w sposób zdecydowany wyjaśnić.

Czy w takim razie PiS nadal będzie dążył do wyjścia z Unii Europejskiej? Duża część społeczeństwa tak odbiera działanie partii.

– Zdecydowanie pragnę oświadczyć, że Prawo i Sprawiedliwość jest prawdziwie partią proeuropejską. Jednak w tej Unii musimy odzyskać swoją podmiotowość i tożsamość narodową. Wstępowaliśmy do Unii jako Wspólnoty Państw Narodowych. Nigdy się nie zgodzimy na superpaństwo europejskie, zarządzane przez Berlin i Brukselę. Nigdy też nie słyszałem od prezesa Jarosława Kaczyńskiego cokolwiek na temat wyjścia z Unii.

W takim razie jak możemy rozumieć słowa, wypowiedziane przez prezesa podczas jednej z miesięcznic, dotyczące „wyspy samotności”?

– Prezes mówił o zielonej wyspie wolności i tolerancji! Dokładnie: „będziemy tą wyspą wolności, tolerancji, tego wszystkiego, co tak silnie było obecne w naszej historii”. Osobiście uważam (zresztą – nie tylko ja), że za kilka lat Polska będzie tą „iskrą”, od której Państwa będą czerpać siłę w obronie swoich tożsamości narodowych. Na nas już patrzą z podziwem, już czerpią od nas silę w działaniach, by nie stawać się wasalami Berlina i Brukseli. Chcemy być po prostu równoprawnymi partnerami. Nie zgadzamy się, by Unia oddalała się od wartości, na fundamentach na których powstała. Unia nie może stać się biblijną wieżą Babel.

Teraz odnośnie ostatniego Marszu Niepodległości. Z wielkimi obawami obserwowałam nacjonalistyczne czy rasistowskie hasła, jakie wykrzykiwali uczestnicy. Jaka jest rzeczywista reakcja PiS na takie akcje, zachowania?

– Zdecydowanie potępiamy wszelkie objawy rasizmu, ksenofobii i antysemityzmu! W stu procentach! To całkowicie nie nasza narracja. Zdajemy sobie sprawę, że w marszu niepodległości było kilka haseł, które nigdy nie powinny zaistnieć i dlatego zdecydowanie je potępiamy. Z którymi też się nie zgadzamy! Proszę zwrócić uwagę, że całe kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości było w tym czasie w Krakowie. W sytuacji, gdy prawdopodobnie była to celowa prowokacja, niestety też na zapotrzebowanie „donoszenia” za granicę. Jestem pewien, że następne takie marsze, służby porządkowe będą szczególnie wyczulone na tego rodzaju antypolskie prowokacje i zdecydowanie zareagują. Tym bardziej, że owe prymitywne i antypolskie hasła są od razu w sposób okrutny i bezrefleksyjny wykorzystane przez tzw. totalna opozycję. Ale też, nie można przekreślać wspaniałej idei i fenomenu tego marszu. Tam były całe rodziny, dzieci, babcie, cały przekrój społeczeństwa, wszystkie pokolenia. O tym trzeba i należy pamiętać.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Żaneta Czerwińska