Kołobrzeg pod dziwną obserwacją

Kołobrzeg pod dziwną obserwacją

Prawicowe portale, takie jak “W sieci prawdy” czy  “wpolityce.pl” od jakiegoś czasu atakują Kołobrzeg, doszukując się powiązań, kombinacji, afer polityczno – biznesowych. Jak dotąd nie udało się niczego konkretnego udowodnić, czemu trudno się dziwić – w żadnym artykule nie podano wiarygodnych “źródeł” informacji.   Temat jednak wydaje się dopiero rozkręcać. 

“Jak słyszymy”, “jak podaje ktoś z kręgu znajomych”, “jeden z byłych pracowników”itp. – to są źródła informacji w artykule, który ma po raz kolejny wstrząsnąć miejską polityką i powalić w gruzy całe miasto. Do tego najczęściej odpowiedzialność zbiorowa, czyli “zespół”, nie konkretny autor.  Nazwisko, jakie się dość często pojawia, to nazwisko radnego Marka Młynarczyka, od niedawna przewodniczącego klubu radnych PiS w Radzie Miasta. Trzyosobowego klubu. Na początku listopada po raz kolejny Kołobrzeg stał się obiektem zainteresowań portalu, znów “za pomocą” radnego Młynarczyka.

Wrócić jednak najpierw należy do października br., kiedy to w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie dotyczące przyszłości Urzędu Miasta. Mieszczący się w zabytkowym budynku magistrat planuje rozbudowę od dłuższego czasu. Rozważane są różne opcje, łącznie z wykupieniem sąsiednich pomieszczeń, będących własnością ZUS.  Tymczasem inny pomysł ma radny Marek Młynarczyk, który mówił o stworzeniu centrum administracyjnego, w którym wszystko można byłoby załatwiać w jednym miejscu, jednak oddalonym znacznie od centrum miasta. Ten pomysł skrytykowała większość urzędników, argumentując głównie ogromnymi kosztami budowy i czasem realizacji.

Poczekamy do wyborów i zmienimy władzę, to się wszystko zmieni – skomentował wówczas radny Młynarczyk.

Prezydent Janusz Gromek nie zwlekał z odpowiedzią:

Jak ja mam takiego durnia słuchać, to wychodzę – i rzeczywiście po tych słowach opuścił spotkanie.

Radny Młynarczyk zapowiedział skierowanie sprawy do sądu, ale to nie pierwszy raz, kiedy konflikty na linii prezydent – radny zahaczają o prawników.

Trzy tygodnie po tym wydarzeniu, na portalu “wpolityce.pl” pojawia się kolejny artykuł o Kołobrzegu, znów z tajemniczymi informatorami, jednak wśród nich przejawia się nazwisko właśnie radnego Młynarczyka.

Nie znaczy to, że nie rozumiem, skąd ta nerwowość prezydenta. Od pewnego czasu udaje nam się pokazywać afery i nieprawidłowości, jakie są w mieście. I na tej drodze się nie zatrzymamy — mówi Młynarczyk, podkreślając, że w Kołobrzegu jak w soczewce widać patologie długich rządów Platformy

– cytuje radnego portal. Z udawaniem pokazywania radny miał nieco racji, bo żadna jak dotąd “afera” zgłoszona do CBA czy ABW nie zyskała oficjalnego rozwiązania ani wyjaśnienia, ani nie nabrała urzędowego toku.  Warto natomiast zaznaczyć, że radny przegrał proces z prezydentem, kiedy to mówił o “ustawieniu” jednego z przetargów.

Wykorzystując osobę radnego portal sugeruje, że powyższe wydarzenie ma tło rodzinnych powiązań biznesowych w naszym mieście. W artykule pt. “Rodzinny Kołobrzeg. Prezydent z PO do radnego z PiS: dureń! W tle afery i piętrowe powiązania biznesu z władzą” – przeczytaj – pojawia się tym razem grupa informatorów – “oponenci”:

Przez cały czas od transformacji ustrojowej miał w mieście wiele do powiedzenia. Zbudował tu swoiste imperium. Zna każdego, najwięksi przedsiębiorcy w mieście to jego koledzy. Może rządzić i dzielić — mówią o Gromku jego oponenci.

Nie potrzeba ani oponentów, ani zwolenników, by ten fakt stwierdzić. Wcześniej prezydent Janusz Gromek był nauczycielem wychowania fizycznego, radnym był od 1990 roku, w 2016 roku obchodził 10-lecie prezydentury. Jest Kołobrzeżaninem od urodzenia, czyli w tym roku już 61 lat. Zważywszy na niespełna 50-tysięczne miasto, fakt “znania” tu wielu osób nie jest niczym urągającym władzy.  Portal dalej  bierze pod lupę nową galerię Hosso:

Trudno się dziwić, że w mieście krążą legendy o tym, jak bracia Hovsepyan potrafią kultywować dobre relacje z władzą. Mowa m.in. o wyjazdach studyjnych, na które miał być zapraszany Gromek. Chcieliśmy zweryfikować te informacje, ale biznesmeni nie zdecydowali się na kontakt z naszą redakcją

-a szkoda, bo może autor artykułu przekazałby jakieś potwierdzone fakty, a nie tylko legendy.  Faktem jest jednak, że prezydent Janusz Gromek przegrał proces z poprzednim prezydentem Henrykiem Bieńkowskim, który mówił o „przekrętach, kantach i domniemanej korupcji” przy budowie drugiego Hosso.

Dalej prześwietlona jest przyjaźń prezydenta z Marianem Wiszniewskim i Marianem Jagiełką- kołobrzeskimi biznesmenami. Faktem jest, że budowa osiedla na Mirocicach wzbudza kontrowersje, ale o tym, że tę właśnie działkę chciał pierwotnie zabudować ksiądz z Trójmiasta to już artykuł nie wspomina (przeczytaj). O zagrożone gatunki storczyków na tym terenie walczył Krzysztof Plewko, radny RM, kandydat PiS na senatora w poprzednich wyborach, prezes Stowarzyszenia “Ekologiczny Kołobrzeg”. I nie walka radnego, nie próba zabudowy działki przez księdza, ale wyjazd prezydenta na wczasy, w dodatku za własne pieniądze z Marianem Wiszniewskim,  jest największym przewinieniem prezydenta w myśl tego artykułu. A także to, że córka prezydenta pracuje w firmie Mariana Jagiełki.

Podobnie “bulwersującym” dla portalu faktem jest praca córki wiceprezydenta Jerzego Wolskiego u innych właścicieli hotelu. Autor próbuje powiązać tu układy biznesowo – rodzinne, ale nie odnotowuje faktu, że wiceprezydent w żaden sposób nie musiał interweniować w sprawy zatrudnienia swej córki.

Znawcy lokalnej polityki przewidują jednak, że Platforma będzie miała w wyborach problemy. Za dużo szumu, za dużo afer, generalnie trochę wstyd być z tą partią kojarzonym, nawet w Kołobrzegu — słyszymy.

Wiarygodne źródło tej informacji nie bierze pod uwagę, że Platforma Obywatelska może mieć problemy, ale głównie z powodu układów z częścią swoich przeciwników politycznych z poprzednich wyborów. Obecny sojusznik, a trzy lata temu zagorzały przeciwnik, był popierany m.in. przez Czesława Hoca z Prawa i Sprawiedliwości. Ponadto samej PO w Kołobrzegu mogą najbardziej zagrozić obwody jednomandatowe, gdyż tym systemem przegrała poprzednie wybory.

Portal odkrył jeszcze dwa powiązania biznesowe. Córka wspomnianego wcześniej Marian Jagiełki Agnieszka Trafas, jest właścicielem hotelu. Jej “przestępstwem” był fakt, że startowała w wyborach parlamentarnych z ramienia .Nowoczesnej Ryszarda Petru.  Popełniła też kolejne, gdyż dyrektorem jej hotelu został Adam Hok, syn obecnego posła Marka Hoka.

Reasumując: cztery zatrudnienia to raptem całe tło wydarzeń z radnym Młynarczykiem, od niedawna szefa trzyosobowego klubu radnych PiS. Europarlamentarzysta Czesław Hoc informował, że złoży doniesienia do ABW, CBA, jednak jak dotąd nic o jakimkolwiek trybie postępowania nie wiadomo. Jeśli jakiekolwiek będą miały miejsce, do sprawy wrócimy. Na razie pozostaje pytanie, komu i na czym zależy, pisząc takie jednostronne  i co tu dużo mówić – mało wiarygodne materiały.

Żaneta Czerwińska