Wyścig do parlamentu. Karpiniuk wie, jak dobrze skończyć.

Wyścig do parlamentu. Karpiniuk wie, jak dobrze skończyć.

W środę, 19 września, w sali konferencyjnej ośrodka „Węgiel Brunatny” Kołobrzeskie Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców zorganizowało spotkanie mieszkańców Kołobrzegu z kandydatami do parlamentu z powiatu kołobrzeskiego. Stawili się wszyscy z wyjątkiem Adama Czerniawskiego. Kandydaci niejednokrotnie  musieli stawić czoła bardzo trudnym pytaniom, które nie zawsze jednak były kierowane jak do kandydatów na posła.  

Zanim jednak padły pytania z sali,  kandydaci mieli pięć minut na przedstawienie swoich programów wyborczych. Grażyna Wiśniewska mówiła m.in. o uproszczonych podatkach, Wiktor Szostało  o walce z korupcją,  Sebastian Karpiniuk  o zwiększeniu atrakcyjności miasta, które nic poza słońcem nie ma do zaoferowania, Bogdan Błaszczyk  o ustawie uzdrowiskowej i stworzeniu warunków dla rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości,

Piotr Szczygielski  natomiast oryginalnie zapowiedział:

– Mamy tutaj dwóch nauczycieli, którzy jak wiadomo nie umieją mówić dłużej niż czterdzieści pięć minut. Mamy też dwóch prawników, a wiadomo, że tyle mówimy, ile nam płacą. Ale zastanówmy się: jeśli czterystu sześćdziesięciu posłów zechce załatwiać sprawy dla własnych miejscowości, to jak ten sejm będzie wyglądał? Poseł ma działać tak, aby każdemu obywatelowi było dobrze. Któż by nie chciał, aby podatki były niższe? Wszystko to teraz należy ubrać w paragrafy i punkty i realizować. 

Oryginalnie zapowiedział też swój program Jerzy Kołakowski,  który zamierzał go przedstawić w dyskusji i podczas odpowiedzi na pytania, podobnie musiał też postąpić Henryk Rupnik, który się na spotkanie spóźnił.

Tak więc mamy kilka uwag, które w trakcie dyskusji zostaną chyba poruszone – zapowiedział prowadzący Piotr Pasikowski. Pan Kołakowski powiedział, że startuje oczywiście z listy Prawa i Sprawiedliwość – dlaczego oczywiście? Pani Wiśniewska mówiła o jednolitym formularzu podatkowym, co może być bardzo interesujące, pan Karpiniuk mówił o słońcu, a jednak ze słoneczka zrezygnował…

już w trakcie zapowiadania programu Wiktor Szostało nawiązując do korupcji poruszył temat, który bulwersuje Kołobrzeg od tygodnia:

– Mój przyjaciel Banaś, niegdyś serdeczny, promuje książkę „Słowika”. Jak to się stało? Jak do tego doszło? W tym mieście krzyżuje się dużo ścieżek mafijnych, nie musiał daleko szukać… Trzeba oczyścić urzędy z podejrzeń!

Prowadzący też zadał pytanie bezpośredniemu pracodawcy inspektora Jarosława Banasia: – Przecież urzędnicy podpisując umowy o pracę oświadczają, że będą się zachowywać godnie w miejscu pracy i poza nią. Nie jest godnością reprezentowanie interesów gangstera! Czy rzeczywiście powiedział pan, że ma nie łamać prawa? 

Prezydent Błaszczyk odpowiedział:

– Taka rozmowa się nie odbyła. To, o czym pan mówi, było bardzo dawno i nie dotyczyło tej sprawy. Czy Banaś zachował się z godnością? Nie wiem, nie widziałem tego filmu. Odbieram to natomiast jako prywatną wojenkę między kolegami po fachu. Nie rozmawiałem jeszcze z Banasiem od czasu wyemitowania tego filmu. 

Ostro zareagował na to Jerzy Kołakowski:

– Wszyscy wiemy, kto to był „Słowik”, ale panie prezydencie.. pracownik Urzędu Miasta? Wydziału Kultury? Przecież na cały urząd mogą paść różne podejrzenia! 

Z uwagi jednak na ograniczoną ilość czasu  kandydaci musieli odpowiadać również na inne pytania, w tym na przykład na temat małej przedsiębiorczości:

– Patologią małej przedsiębiorczości jest to, że sprzedawca marchewki musi mieć kasę fiskalną – mówił mieszkaniec Kołobrzegu. – Natomiast takie delikatesy jak na Waryńskiego, dzięki odpowiedniej manipulacji podatkami, mieć jej nie muszą. Dlaczego? 

Odpowiedzi udzielił Sebastian Karpiniuk, twierdząc, że

– tam, gdzie są  przepisy podatkowe, można je stosować, dopóki są zgodne z prawem. 

Obecni na sali radni również nie omieszkali wziąć prezydenta w krzyżowy ogień pytań:

– Panie prezydencie, kiedy przejmował pan rządy w Kołobrzegu, kasa miasta była pełna – stwierdził radny Krzysztof Legun. – Jaki jest stan zadłużenia obecnie, wszyscy wiemy. Wiadomo też, że szykuje się przetarg na budowę basenów przy hali, czego koszt będzie wynosił piętnaście milionów złotych. W sytuacji, gdy grozi nam zapaść finansowa, ta budowa to będzie scheda po panu. 

Prezydent zapewnił, że żadna zapaść miastu nie grozi i przypomniał, że zadłużenie miasta mieści się w granicach bezpieczeństwa. Nie obyło się również bez pytań o „miniMal”, zadawanych przez obecnych kupców i przedsiębiorców. Jedno z nich dotyczyło wiarygodności prezydenta jako ewentualnego posła:

– Zważywszy, że jest ta dziura budżetowa, czy uważa pan, że jest pan wiarygodny? Pan, ojciec wielkiej powierzchni w Kołobrzegu, zezwalając na budowę supermarketu, jednocześnie się pan za tą dziurą opowiedział. Skąd u pana odwaga startować w wyborach parlamentarnych?

Replika prezydenta byłą bardzo ostra:

– Każdy z państwa wypowiada sofistyczną formułę, przekazaną wam przez prawników „zachodzi podejrzenie”. Niech pan nie mówi w ten sposób, tylko niech mnie pan oskarży i powie wprost! A pan tego nie może zrobić, bo pan nie ma dowodów! Ja mam odwagę powiedzieć, że nie jestem skorumpowany! 

Nawiązano też do dzikiego handlu i nieestetycznych budek na bulwarze Szymańskiego, o których pisaliśmy na  łamach naszej gazety.

– My okroiliśmy ilość stoisk, a jeśli chodzi o te budki, to nasza działalność ograniczyła się do powiadomienia nadzoru budowlanego, a to, co leży w granicach portu, jest już skierowane do wojewody i z tego co wiem,  po raz pierwszy  niektóre sprawy zostały już uregulowane –

 odpowiedział prezydent miasta, który za chwilę musiał jeszcze odpowiedzieć na pytanie dotyczące jego udziału w roku 1970, kiedy to brał udział w tłumieniu protestów w Gdańsku. Prezydent potwierdził:

– Staliśmy na bocznej ulicy w czołgu, tych czołgów było trzy, spaliśmy te trzy noce, i tyle było mojego udziału! Byliśmy dopiero w fazie organizacji. 

Pod koniec dyskusji każdy z kandydatów musiał odpowiedzieć na pytanie, jak ocenia swe szanse w wyborach i czy jest pewien swojej wygranej.

Jerzy Kołakowski:

– Każdy z nas ma taką nadzieję. Największym mandatem jest to, że startujemy, że ktoś coś w nas widzi. 

Grażyna Wiśniewska:

– Wierzę, że jedna kobieta więcej w parlamencie przybliży nas do lepszego stanu w kraju. 

Wiktor Szostało:

– Mam szansę na pewno, ale jeśli się nie dostanę teraz, to będę mieszał tak, aby się dostać za cztery lata. 

Sebastian Karpiniuk:

– Najważniejsze to dobrze skończyć, a efekt będzie taki, jaki zadecydują wyborcy. 

Bogdan Błaszczyk:

– Trzeba wierzyć w to, co się robi. Wierzę, że mam duże szanse.  

Piotr Szczygielski:

– Ja obiecuję, że nie będę mieszał, a pracował, a jakieś szanse mam. 

Henryk Rupnik:

–  To ogromna odpowiedzialność, duża szansa, ogromny stres, ale bardzo wierzę, że mi się uda. Mieszał nigdy nie będę. 

Dyskusja zakończyła się przed godziną 22, ale obecni zgodnie twierdzili, że pomysł zorganizowania takiej debaty był bardzo dobry.

GK 20.09.2001r. 

Władze wojewódzkie Młodych Demokratów

W sobotę odbył się Zjazd Regionu Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Młodzi Demokraci. SMD podpisało umowę partnerską z Platformą Obywatelską. Na Zjeździe dokonano wyborów władz województwa zachodniopomorskiego Stowarzyszenia. Wiceprzewodniczącym Zachodniopomorskiego SMD został Sebastian Karpiniuk. Ze względu jednak na określony  w statucie wiek członków Stowarzyszenia jest to ostatni rok pracy radnego Karpiniuka jako członka „młodzieżówki” PO. Kadencja jest dwuletnia, ale dla miasta Kołobrzeg miejsce w wojewódzkich władzach pozostanie zarezerwowane. – W Kołobrzegu są godni następcy i następczynie do pełnienia funkcji we władzach regionu –powiedział S. Karpiniuk. (tacz)

GK 6.02.2002r.