Prezydencka manipulacja.   „Ja nie występuję po to, by się z wami zgadzać, to wy walczyliście o wolność słowa”

Prezydencka manipulacja.   „Ja nie występuję po to, by się z wami zgadzać, to wy walczyliście o wolność słowa”

Ostatnie godziny obrad sesji Rady Miejskiej można nazwać atakiem opozycji na prezydenta miasta. Radni sprzeciwiali się publicznemu oskarżaniu przez prezydenta mieszkańców Kołobrzegu, co zdaniem opozycji prezydent właśnie czyni poprzez cykliczne audycje radiowe. 

Dyskusję rozpoczął radny Andrzej Heciak, który próbował dociec, czy audycje „Zdaniem prezydenta”, które pojawiają się co tydzień na falach kołobrzeskiego radia, są opłacane z prywatnej kieszeni prezydenta miasta.  Nie otrzymał na to konkretnej odpowiedzi. Radnych szczególnie zbulwersowała wypowiedź prezydenta w jednej z owych audycji, a w której mówiąc o planowanej inwestycji mieszkaniowej, ujętej w przyszłorocznym budżecie, zwrócił się do mieszkańców baraków przy ulicy Trzebiatowskiej. Przypominając imiennie, kto z radnych głosował przeciw budżetowi miasta, nakazał zapamiętać mieszkańcom baraków nazwiska tych radnych, gdyż – jak wspomniał wtedy prezydent- to dzięki tym radnym  „dokonają żywota w tych barakach”.

– Został pan prezydentem jednym głosem, i to niestety dzięki mojemu głosowi – mówił radny Heciak. – Ubliżył pan mnie, moim kolegom, bo mamy zastrzeżenia do budżetu zupełnie z innego powodu. Pan myli służbę dla społeczeństwa ze służbą wojskową!

Radna Jadwiga Maj  stwierdziła:

– Pan jako prezydent uwłacza wszystkim mieszkańcom. Na razie buduje pan tylko słowami. Od czasu waszego panowania w Radzie nie powstały żadne mieszkania, poza TBS-em. Pozwoliłam sobie przygotować wykaz od 95 roku, kiedy to nasze ugrupowania rządziły w Radzie. Powstał wtedy budynek komunalny na osiedlu „Ogrody”. W roku 1996 znaleźliśmy kolejne pieniądze i powstały kolejne mieszkania, całe osiedle Podczele.  To my spowodowaliśmy, że z miejskich pieniędzy powstała tam przychodnia, szkoła. Wręcz haniebne jest zarzucanie nam, że my jesteśmy przeciwko budynkowi komunalnemu. Trzeba było zapytać mnie, dlaczego jestem przeciwna budżetowi! Wyjaśniam – nie pochwalam tego, że miasto zaciąga kolejne kredyty! Jeżeli nadal pan będzie pozwalał sobie na takie wypowiedzi, to spotkamy się w sądzie. 

RadnyKrzysztof Legun  nawiązał do „uczciwości”, którą tłumaczył się prezydent miasta.

– Mieszkańcy baraków przyszli na sesję na mój wniosek. To pan powiedział do nich, że gdyby przyszli do pana, sprawa byłaby załatwiona. Potem dwie godziny im tłumaczyłem, że budynek dla nich będzie. Tymczasem pan mnie wraz z kolegami wrzuca do jednego worka, mówiąc, że my chcemy, żeby oni gnili w tych barakach?!

Prezydent miasta Zbigniew Błaszczuk  odpowiedział:

–  Zawsze będę mówił udokumentowaną prawdę bądź też wyrażał swoje opinie, do których mam prawo. Nie zamkniecie mi ust. Ja nie występuję po to, by się z wami zgadzać, to wy między innymi walczyliście o wolność słowa. Nie powinno was to oburzać.

Wypowiedź prezydenta wywołała oburzenie: ­

– Mnie chodzi o godne wypowiedzi i żeby pan nie mówił półprawdy! – argumentowała radna Maj. – Nasze wypowiedzi nie padłyby, gdyby pan nas nie obraził! Jeżeli ktoś chce być publicystą, to bardzo proszę, ale proszę też nas nie obrażać! 

Radny Kazimierz Mirecki   przypomniał prezydentowi miasta, że głosował przeciwko budżetowi, gdyż nie miał możliwości wypowiedzenia się na jego temat podczas sesji, przebywał wtedy w sanatorium. Prezydent miasta odpowiedział:

– Nie kłamię, nie oczerniam, ale to może kogoś obrazić. Ja będę protestował przeciwko łamaniu statutu. 

Jako ostatnia w dyskusji głos zabrała radna Danuta Adamska – Czepczyńska: 

– Ja nie byłam na tej „czarnej liście”, ale panie prezydencie: pan manipulował wynikami głosowania! Tak nie można! 

Wkrótce potem przewodnicząca RM zamknęła obrady. Była to jedna z najdłuższych sesji w bieżącej kadencji. (tacz) 

GK, 6.02.2002r.