S. KARPINIUK: BĘDZIE WSPÓLNY KANDYDAT

S. KARPINIUK: BĘDZIE WSPÓLNY KANDYDAT

GK: Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość wystawiła pana kandydaturę na prezydenta miasta Kołobrzegu w wyborach bezpośrednich. Jednak zostało podpisane  porozumienie o wspólnym starcie z „Razem dla Kołobrzegu”, a tutaj kandydatem jest Henryk Bieńkowski. Czy Centroprawica Razem już zdecydowała, kto będzie wspólnym kandydatem?

Sebastian Karpiniuk:  Rzeczywiście, zostało parafowane porozumienie pomiędzy PO i PiS oraz RdK dotyczące wspólnego startu w wyborach do Rady Miejskiej, Rady Powiatu i w wyborach bezpośrednich prezydenta miasta Kołobrzegu. Jednocześnie, już jako Centroprawica Razem, rozmawiamy z kolejnymi  środowiskami zainteresowanymi wspólnym startem w wyborach samorządowych. Szczególne istotne są dla nas rozmowy z Ligą Polskich Rodzin, które mają zakończyć się do końca tygodnia. Wobec powyższego istotne zdanie co do wspólnego kandydata będą miały środowiska, z którymi obecnie rozmawiamy. Jedno jest pewne: będzie wspólny kandydat. Zostało już wydane rozporządzenie premiera określające tzw. kalendarz wyborczy i zgodnie z terminem tam przewidzianym będziemy przekazywać informacje o kandydatach na radnych i wspólnym kandydacie na prezydenta miasta Kołobrzegu.

GK: Zważywszy na to, że startował pan w wyborach parlamentarnych i zdobył dużą ilość głosów, w mieście mówi się, że to pan będzie się ubiegał o ten urząd.

S.K: Zostałem oficjalnym kandydatem Po i PiS na urząd prezydenta miasta Kołobrzegu, natomiast moim głównym celem jest zjednoczenie po raz pierwszy od 1990 roku całej kołobrzeskiej  centroprawicy. Jeżeli będzie inny kandydat, który będzie akceptowany przez całe to spektrum, to na pewno moja kandydatura nie stanie na przeszkodzie w połączeniu sił centroprawicy. Wierzę,  że podobne myślenie cechuje kandydata RdK.

GK: Lewica kołobrzeska już dawno przed wprowadzeniem kalendarza wyborczego miała przygotowanych swoich kandydatów. Ostateczny termin ich zgłaszania mija 27 września. Czy miesiąc na przeprowadzenie kampanii wyborczej to nie za mało?

S.K: Jesteśmy już technicznie do wyborów przygotowani. Mamy przygotowany program wyborczy, w tworzeniu którego uczestniczyły środowiska reprezentujące wszystkie istotne dziedziny życia społecznego i gospodarczego.

GK: Jeżeli pan zostałby tym kandydatem i załóżmy, wygrał wybory, na jakich działaniach skupiłby się pan przede wszystkim?

SK:  Istotne są sprawy zagospodarowania mienia powojskowego, rozwinięcie bazy szkolnictwa wyższego na terenie naszego miasta. Zależy mi na powstaniu nowych podmiotów gospodarczych na terenie naszego miasta i powiatu. Inna sprawa to aktywizacja ludzi młodych między innymi poprzez reaktywowanie zapomnianej przez SLD Młodzieżowej Rady Miasta. Nieprawdziwe są insynuacje prezydenta Błaszczuka o tym, że nasze ugrupowanie jest przeciwne środowiskowi wojskowemu- wręcz przeciwnie, szanuję to środowisko chociażby z faktu, że w mojej najbliższej rodzinie jest emerytowany wysokiej rangi oficer WP. Ponadto istotną sprawą jest prywatyzacja SZOZ-ów, którą bez należytego przygotowania, bez szerszych konsultacji i bezkompromisowo chce przeprowadzić obecny prezydent, kierując się jedynie własną wizją. Szczególnie bliskie są mi również sprawy sportu, czego niejednokrotnie dawałem wyraz na sesji RM jak również poprzez fakt uczestnictwa w zarządzie kołobrzeskiej Kotwicy piłkarskiej. Wypowiadanie zdań przez obecnego prezydenta miasta o hurtowym  zwiększeniu wydatków miasta na sport w przyszłorocznym budżecie uważam za błazenadę przedwyborczą. Na początku kadencji prezydent twierdził jednoznacznie,  że na sporcie się nie zna. Jeszcze 3 tygodnie temu nazywał zarządy obu Kotwic „nieudacznikami” i publicznie mówił o zaległościach skarbowych tych klubów, rozbijając zarząd koszykarskiej Kotwicy. Prezydent i jego formacja twierdził publicznie, że nie można dofinansowywać zawodowego sportu z budżetu miasta. Uważam, że sport kołobrzeski zasługuje na znaczną pomoc finansową miasta i promocję. Zastanawiam się dlaczego przez cztery lata prezydent nie zająknął się w sprawie sportu i myślę, że byłby wiarygodny, gdyby zrealizował swoje obietnice już teraz, kiedy ma jeszcze realny wpływ na budżet miasta, a nie obiecywał – jak jego poprzednik – malin na wierzbie tym bardziej, że wierzę głęboko, iż przyszłoroczny budżet będzie układała inna osoba i inna Rada. A wówczas –zapewniam- kołobrzeski sport będzie miał się dobrze.

GK: Krążą pogłoski, że jak centroprawica wygra wybory i wejdzie do Urzędu Miasta, zrobi „dopiero porządek z pracownikami”.  Czy rzeczywiście zwolnionych zostałoby kilku pracowników?

S.K:  Nigdy ani publicznie ani towarzysko nie zajmowałem się problemem zatrudnienia w kołobrzeskim magistracie. Uważam, ze pracownicy  Urzędu Miasta dobrze wykonują swoje zadania samorządowe. Nikt ani nie przewiduje ani nie będzie realizował żadnych drastycznych zwolnień. Jednocześnie uważamy, że na przykład stanowisko sekretarza miasta powinna pełnić osoba, która posiada kwalifikacje  wynikające z ustawy o pracownikach samorządowych.

Rozmawiała: Żaneta Czerwińska, 27.08.2002r.