MARIAN JURCZYK: Nie o taką Polskę walczyłem

MARIAN JURCZYK:  Nie o taką Polskę walczyłem

Gazeta Kołobrzeska: W bezpośrednich wyborach prezydentów miast został Pan wybrany prezydentem miasta Szczecina i jako prezydent-elekt odwiedził Pan już Koszalin i teraz Kołobrzeg. Co jest powodem Pana wizyty w naszym mieście?

Marian Jurczyk:  Województwo zachodniopomorskie na liście krajowej stoi w czołówce, jeśli chodzi o bezrobocie. Jak wiadomo, bezrobocie prowadzi do ubóstwa, patologii, a najgorsze jest to, że młodzi ludzie, aktywni i wykształceni, opuszczają nie tylko miasto, ale i kraj. To fatum trzeba odrzucić. Współpracując z miastami jest lepiej zwalczać bezrobocie niż robiąc to w  pojedynkę.

GK: Jednym z pomysłów, które w czasie swojej kampanii wyborczej Pan przedstawiał,  jest idea utworzenia banku miejskiego – komunalnego, który udzielałby kredytów na preferencyjnych warunkach, co może przyczynić się do zwiększenia aktywności gospodarczej.

M.J:  W tej chwili banki stwarzają niekorzystne warunki kredytów dla przedsiębiorstw. Właścicielem banku miejskiego-komunalnego byłaby gmina Szczecin i głównym zadaniem tego banku byłoby pozyskiwanie środków z zewnątrz: depozyty, obligacje, obrót środkami finansowymi ze spółek miejskich. taki bank udzielałby kredytów na preferencyjnych warunkach dla małych i średnich przedsiębiorstw z terenu miasta. Pracuje już nad tym grupa ekspertów pod kierownictwem doświadczonego bankowca-praktyka, profesora nadzwyczajnego doktora Stanisława Flejterskiego- kierownika katedry bankowości na Uniwersytecie Szczecińskim. O tym pomyśle rozmawiałem właśnie z prezydentem elektem Koszalina i Kołobrzegu. Było to pierwsze spotkanie. By zwalczać bezrobocie w całym regionie, musi być nawiązana współpraca z miastami, nie może być żadnego muru pomiędzy stolicą województwa a całym regionem.

GK: Uznaje się Pana jako przeciwnika wejścia do Unii Europejskiej, nawet ostatnie wydanie tygodnika „NIE” wspomniało, że „Polska wejdzie do Unii, ale bez Szczecina rządzonego przez Jurczyka”. Tymczasem hasłem Pana kampanii wyborczej było „Szczecin- miasto otwarte”. Jaki jest rzeczywisty Pana stosunek do Unii Europejskiej?

M.J:  Jest za mało obiektywnych informacji na temat Unii Europejskiej. Jak dotąd słyszymy tylko same pozytywne  hasła. Decyzję o wstąpieniu Polski do Unii podejmie naród w referendum. Najpierw jednak powinien znać plusy i minusy, nie można się opierać tylko na tym, co powiedzą urzędnicy „na górze”. Żądam konkretnego informowania społeczeństwa o plusach i minusach Unii Europejskiej.

GK: Wybór Pana jako prezydenta Szczecina socjologowie ocenili jako „ewenement” – nie prowadził Pan kampanii w mediach publicznych, nie uczestniczył w organizowanych przez te media debatach, a jednak wygrał Pan znaczną przewagą. Czy oczyszczenie Pana z zarzutu kłamcy lustracyjnego był takim decydującym czynnikiem?

M.J: Na zwycięstwo w bezpośrednich wyborach prezydenta miasta złożyły się trzy czy cztery czynniki. Po pierwsze, od kilku lat mam stabilny pogląd na sprawy ekonomiczne i gospodarcze. W tej kampanii nie mówiłem niczego nowego, jedynie to, co powtarzałem od lat. Podkreślałem trudne warunki życia, nie obiecywałem też żadnych złotych gór. O drugim czynniku już pani wspomniała, po oczyszczeniu z zarzutów spotykałem  się z jeszcze większym szacunkiem. Czynnik trzeci to moja działalność związkowa trwa już blisko trzydzieści lat. Zawsze podkreślałem, że po Bogu najwyższą wartością jest człowiek. Najsmutniejszym dla mnie obrazkiem jest widok dzieci mdlejących z głosu. O tym najbiedniejszym człowieku, zwykle pomijanym, zawsze mówiłem. Być może przyczyniła się do mojego zwycięstwa również negatywna kampania prowadzone przez przeciwników. Gdy głowa państwa przyjeżdża by wesprzeć kandydata na prezydenta ze swojego ugrupowania, nie zawsze może być taka wizyta pozytywnie odebrana.

GK: Ostatnie pytanie do Pana, jako legendy-działacza związkowego: o taką Polskę Pan walczył?

M.J:  Nie. Myślę, że wiele zmieniło się w sprawach politycznych: wybory bezpośrednie prezydentów miast to pozytywny kierunek. Może doczekamy się również wyborów parlamentarnych, w których będzie się głosować nie na partię, a na człowieka. Ten kierunek wyczyści korupcję i cwaniactwo. Natomiast w kontekście gospodarczym… To jest tragedia i patrząc pod kątem ekonomicznym, nie o taką Polskę walczyłem.

Rozmawiała: Żaneta Czerwińska,

GK 14.11.2002r.