Jak policzyć głosy wg metody D'Hondta?

Jak policzyć głosy wg metody D'Hondta?

Odkąd przyjęto termin wyborów samorządowych nie mówi się o niczym innym jak o jesiennym terminie wyborów, jak i o przyjętej również metodzie d’Hondta. Niektóre partie polityczne są z niej zadowolone, niektóre wręcz przeciwnie. Dlaczego mówi się, że metoda ta promuje duże  ugrupowania? Wynika to z prostego, matematycznego równania. Spróbowałam zrobić pewną symulację jesiennych wyborów, opierając się na metodzie owego matematyka. Co mi wyszło?

Najpierw wzięłam do ręki najnowsze wyniki Pracowni Badań Społecznych z Sopotu, które bezlitośnie dla niektórych wskazują na znaczną przewagę Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Gdyby wybory odbyły się dziś, na to ugrupowanie głosowałoby 42% uprawnionych do głosowania. To dużo. Na drugim miejscu uplasowałaby się Platforma Obywatelska z 14% poparcia. Nie bawiąc się w dokładne wyliczenia, ile jest osób uprawnionych do głosowania w Kołobrzegu na dzień dzisiejszy, oparłam się na poprzednich wyborach samorządowych, gdzie uprawnionych do głosowania było około 33 tysięcy osób (przyjmuje się zwyczajowo, że uprawnionych do głosowania jest  dwie trzecie mieszkańców danej miejscowości). W mojej symulacji założyłam, że ważne głosy oddało 23.000 osób, czyli w tej symulacji jest to liczba ogółem oddanych, ważnych głosów w wyborach.    Z tego więc niech  – dla prostszego rachunku – 10 tysięcy odda głos na koalicję SLD-UP. Powiedzmy też, że na drugim miejscu uplasowała się Platforma Obywatelska z Prawem i Sprawiedliwością i niech będzie to 7.000 głosów. Trzecie w mojej symulacji niech będzie Razem dla Kołobrzegu z 3.000 głosów. Czwarta: Samoobrona, 2.600 głosów oraz piąte: Polskie Stronnictwo Ludowe z 400 głosami.

Metoda d’Hondta polega na tym, że liczby głosów oddanych na poszczególne listy w okręgu wyborczym porządkuje się  od największej do najmniejszej, a następnie dzieli się przez kolejne liczby całkowite, czyli 1,2,3,4,5 itd. W ten sposób powstaje tabela ilorazów, z której wybiera się kolejno tyle największych liczb, ile jest mandatów do obsadzenia. Pozwoliłam sobie na zaokrąglenie niektórych liczb, nie muszę przecież być aż tak dokładna.

metoda

Teraz wystarczy poszukać największej liczby głosów. Pierwsza największa  liczba głosów – 10 tysięcy- przypada dla SLD. Druga – 7 tysięcy – dla Platformy. Trzecia – 5 tysięcy – ponownie dla SLD.  Czwarta – 3.500-  ponownie dla Platformy. Następna jednak – 3.300–  znów dla SLD. Kolejna jednak – 3 tysiące – przypada dla RdK i 2.600 dla „Samoobrony”. Mamy więc jasny układ. Na siedem mandatów trzy przypadają dla SLD, dwa dla PO i po jednym dla RdK i S. Musimy jednak pamiętać przy tym, że jesienią wybierzemy 21 radnych, czyli o 11 mniej niż było do tej pory. Zgodnie z ordynacją w okręgu wyborczym wybierać będziemy od 5-8 radnych, ilu – dokładną propozycję  przedstawi Zarząd Miasta, a uchwali Rada. Moim zdaniem najbardziej oczywistym wydaje się podział miasta na 3 okręgi wyborcze, w których wybierzemy 7 radnych. Chyba jest to najbardziej sprawiedliwy układ, ale jak będzie – to jeszcze zobaczymy. Jeżeli już mam w swojej symulacji wynik wyborów, patrzę na listy wyborcze: dla SLD przypada trzy mandaty – wchodzą więc trzy osoby z największą liczbą głosów.  Dla Platformy dwa – wchodzą więc dwie z największą ilością głosów i po jednej z  RdK i S. Zakładając, że rezultat z mojego hipotetycznego okręgu powtórzy się w dwóch następnych, to wyniki wyborów   w Kołobrzegu kształtują się następująco: 9 mandatów ma SLD, 6 –PO, 3 RdK  i tyle samo „Samoobrona”. Aby rządzić w mieście, trzeba mieć za sobą 11 radnych. Komentarz pozostawiam Czytelnikom. W tym układzie mandatów możliwe są wszelkie koalicje, ale SLD nie będzie rządzić samodzielnie. Przypominam, że używałam tutaj skrótów, ale SLD pójdzie do wyborów z Unią Pracy, PO z Prawem i Sprawiedliwością, Samoobrona samodzielnie, a RdK to właściwie już jest koalicja Unii Wolności, Ruchu Społecznego AWS, byłych członków kołobrzeskiego  Koła Zjednoczenia Chrześcijańsko – Narodowego oraz Kołobrzeskiego Forum Samorządowego. Jeśli pominęłam jakieś ugrupowanie – przepraszam. Zastanawiam się w tym momencie,  gdzie obecni radni z byłego AWS znajdą swe miejsce w wyborach? To się również okaże już niedługo.

Myślę, że moja symulacja jest realistyczna. Pewnie mogłabym jeszcze „pobawić się” metodą St. Laguë, który bardziej odzwierciedla rzeczywisty  wynik wyborów. Ten system obowiązywał w ostatnich wyborach parlamentarnych. W każdym układzie przyjęcie tej metody zmieniłoby układ sił na niekorzyść SLD. Przyjęto jednak metodę d’Hondta, a więc teraz można sobie „gdybać” i przeliczać na własny użytek.   Kto chce, niech sobie sam sprawdzi: zamiast dzielić przez kolejne liczby, jako pierwszy dzielnik trzeba zastosować liczbę 1,4 ( nie przez 1 jak w tabeli),  a później dzielić  przez nieparzyste – 3,5,7 itd. Tak więc: kalkulatory w ręce i… liczmy głosy. Może lepiej jest wcześniej uświadomić sobie czy wynik, jaki nam wyjdzie,  jest taki, jaki chcieliśmy i czy on nam się naprawdę podoba. Jeśli nie – przynajmniej się przygotujemy i na taki wynik. W wyborach ważny jest naprawdę każdy głos. 

Żaneta Czerwińska

GK, 20.02.2002r.