Drogie, spełnione-niech-wam-będzie, Panie...

Drogie, spełnione-niech-wam-będzie, Panie...

Ponownie poniedziałek rozpoczął się wesoło, a to po raz kolejny za sprawą mojego ulubionego forum kobiet,  które na przekór mojemu określeniu  nazwały się „spełnione”. Nie sprawdzałam, to nie wiem. Może jakbym była w jednym „matką, żoną i kochanką” to może rzeczywiście byłabym w ich rozumieniu spełniona, ale dziękuję, wolę nie próbować.  Czuję się jednak w obowiązku odpowiedzieć na pewne sprawy, po raz ostatni je poruszając, gdyż ja nie lubuję się w utarczkach słownych.

Tak więc drogie Panie,  po pierwsze: nie dokonałam żadnego podsumowania Waszej akcji. Wypowiedziałam tylko własne zdanie na temat używania plakietek. Jak ktoś wykorzystuje „okazję” jaką w tym przypadku był finał WOŚP do wypromowania swego ugrupowania, musi się liczyć z tym, że nie zostanie to pozytywnie odebrane. O wiele bardziej byście Panie zyskały, gdybyście zrobiły to po prostu bez plakietek. Cenię ludzi, którzy wspierają jakieś akcje bez podawania swojego nazwiska lub też nazwy firmy. Wtedy wiem, że ktoś robi to szczerze, a nie dla reklamy. Więcej uznania ma dla mnie firma lub osoba, która zlicytowała kubek WOŚP za ponad tysiąc złotych w Ustroniu Morskim i pozostała anonimowa niż ugrupowanie, które głośno krzyczy w lokalnej gazecie, jak strasznie się napracowało przy finale WOŚP i liczyło pieniążki. Taka jest moja opinia, a do wypowiadania własnego zdania każdy ma prawo tym bardziej, że ja się przynajmniej podpisuję imieniem i nazwiskiem pod wszystkim, co piszę. Was nawet na to nie było stać, podpisałyście się jedynie jako „Zarząd”. A mnie się nie chce sprawdzać, ile Was w tym Zarządzie jest i czy wszystkie członkinie Zarządu, a co za tym idzie – całego Forum –   zgodziły się z tym listem otwartym, czy go w ogóle czytały  przed wydrukowaniem. Teraz, po przeczytaniu moich  słów na pewno zwarto i pewnie będziecie twierdziły, że owszem. A ja wiem, że nie, ponadto niektóre Panie z Waszego Forum gratulowały mi poprzedniego tekstu. I co?! I w skonsolidowanej lewicy bywają przecieki i różne zdania!

Po drugie: nie Wasza sprawa, drogie Panie, co ja zrobiłam dla WOŚP. Cokolwiek robię, nie zamierzam robić tego na pokaz – w przeciwieństwie do Was- więc tym bardziej nie będę się tym chwalić. A skąd wiecie, że wrzuciłam symboliczną złotówkę? Inwigilowałyście mnie? Chyba tak, bo wiecie nawet że chodziłam w hali roześmiana. Gdybym chodziła zabeczana, też byłoby źle. Ale trudno –  ostatnio nie mam powodów do płaczu. Wręcz przeciwnie. Jednak  Wasze śledztwo było nieścisłe, bo poza halą, to  jeszcze wieczorem w ratuszu też byłam uśmiechnięta. Na „światełku do nieba”  również. Taką mam naturę, że generalnie lubię się uśmiechać.  To źle? Zapamiętajcie sobie, drogie spełnione-niech-wam-będzie  Panie, że nawet gdybym nie wrzuciła ani grosza do skarbonki, nie mówiąc o symbolicznej złotówce – nie Wasza to sprawa. Nie będziecie mnie rozliczać z mojej osobistej działalności „charytatywnej” dopóki nie działam w imieniu  jakiejś organizacji lub ugrupowania. Niech więc Was nurtuje to pytanie dalej, drogie Panie, ja nawet nie zamierzam Wam ani nikomu innemu na nie odpowiadać.

I trzecia sprawa: drogie Panie, ja „chciałabym a się boję”? Dobre sobie! Jakbym chciała, to bym się nie bała – to raz. I kto mnie zna ten wie, że przeważnie jak już czegoś chcę, to staram się to osiągnąć. Sugerowany przez was ów dziewiczy wstyd rodem z Fredry ma w tym przypadku tyle ze mną wspólnego, co Piast Kołodziej z komputerem.  „Kobieca zazdrość”? Przepraszam – a o co? Wydaje mnie się jednak, że nie  zrozumiałam pytania, bo to może kobieca zazdrość, owszem, ale Wasza? Widać przecież, że  to raczej  Was o coś zazdrość zżera i niby chcecie dorównać mężczyznom w polityce. W całym swoim pędzie ku równouprawnieniu chyba odbiegłyście trochę od idei zawartej w deklaracji powstania Waszego Forum. Ejże!  Drogie Panie! Bo jeszcze trochę i zgodzę się z  jednym stanowczym  zdaniem  Jerzego Stuhra z „Seksmisji”! Kto oglądał, ten wie, co Maksiu krzyknął, jak kobiety obradowały nad naturalizacją samców.

Do tego wszystkiego to Wy same dorobiłyście całą swoją ideologię. Chcecie – proszę bardzo, Wasza sprawa, ale beze mnie. Każde pisanie na Wasz temat to niechcący reklama, a to zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów nie jest stosowne. Po raz pierwszy i ostatni poświęcam Wam cały mój felieton. I powiedziałam już wszystko, oczywiście „moim zdaniem”, co miałam na ten temat.

 I  nie zauważyłam, aby ktoś z lokalnych dziennikarzy dostał ostatnio opryszczki. Mogę się jednak mylić, nie każdego widuję codziennie. Niektórych nawet prawie nigdy. I drogie Panie – troszkę obiektywizmu. Jedynie w naszej gazecie znajdziecie wszystko na temat polityki w naszym mieście – od lewicy do prawicy. Jakbyście chciały i uważnie czytały moje felietony, zauważyłybyście, że nie szczędzę krytyki zarówno tym z lewa, jak i tym z prawa. A że opozycję prezentuje się w naszej gazecie równie szeroko jak lewicę? No cóż…  Ktoś musi. 

Na koniec chciałabym uprzejmie zwrócić uwagę na to, że nie krytykuję ugrupowań politycznych bądź samej przynależności do nich. Do tego każdy ma przecież  prawo.  Krytyce czy też osądowi „moim zdaniem” podlegają jedynie zachowania, akcje, które budzą zażenowanie bądź sprzeciw  nie tylko mój, ale i również wielu innych osób. A tego przykładem było bieganie z plakietkami SLD podczas finału WOŚP czy Wasz list otwarty do mężczyzny o „mniamniuśnych” ciasteczkach. Może następnym razem warto wspólnie ustalić, czy przygotowany przez Was tekst nadaje się do publikacji. Prawda jest taka: im głośniej ktoś sprzeciwia się temu, co napisałam, im głośniej to komentuje, tym bardziej jestem przekonana, że miałam rację. 

Żaneta Czerwińska

GK, 29.01.2002r.